OK, wytrzymaj jeszcze jedną notkę z dużą ilością informacji upakowanych na małej powierzchni. Postaram się zwięźle. Od następnego razu będzie, obiecuję, na jeden kęs i lekkostrawnie. Po prostu pewne rzeczy trzeba napisać, żeby były wygodnie w jednym miejscu i mieć je z głowy. Będzie o czymś, na punkcie czego jako medyk jestem nieco skrzywiony, czyli anatomii. Tylko ta jest prostsza niż ta ludzia.

Marynarka

1. Marynarka może być jedno- lub dwurzędowa, czyli mieć jeden albo dwa rzędy guzików. Dwurzędówki są dużo mniej popularne i trudniejsze do dostania. I z jakiejś przyczyny widuję je głównie na starych, grubych ludziach – tymczasem są one bardzo mało wyrozumiałe, jeżeli chodzi o niedoskonałości sylwetki. Jeżeli masz za dużo brzucha, trzymaj się od dwurzędówek raczej z dala. Jeżeli jesteś piękny, postawny i wysoki – have fun. Chociaż w tym wypadku we wszystkim będziesz wyglądał dobrze. Wcale nie jestem zazdrosny.

Jedno- i dwurzędówka

Nie ma co jednak dawać się zwariować – jesteś trochę niższy albo obfitszy w okolicach pasa niż średnia, to idź, przymierz cholerny garnitur i zastanów się, czy dobrze w nim wyglądasz i dobrze się czujesz, zamiast zastanawiać się, czy do twojej sylwetki będzie pasował.

2. Jak pewnie zauważyłeś, marynarki różnią się ilością guzików. Mogą być dwa – najpopularniejsza obecnie wersja. Mogą być trzy – wygląda to mocno oldskulowo i jeżeli jesteś dosyć wysoki i szczupły mooooże uda ci się osiągnąć fajny retro wygląd, a nie mizerny mam-garnitur-po-tacie. Istnieje piękne połączenie tych dwóch styli, czyli marynarka na trzy guziki, ale zaprasowana, jak gdyby była tylko na dwa. Prawie niedostępna w sklepach, więc wspominam tylko gwoli ciekawostki. Jeden guzik wywodzi się z formalnych strojów jak smoking i czasem się pojawia w co bardziej „dizajnerskich” marynarkach – potrafi wyglądać fajnie. Pamiętaj, że gdy guzików jest więcej niż jeden, ten na samym dole zostawia się zawsze odpięty i tak. Można spotkać marynarki posiadające cztery i więcej guzików, które proponuję zostawić tam, gdzie je znalazłeś, o ile nie pochodzisz z Gallifrey.

Allons-y!

3. Kieszenie mogą być proste lub skośne, z biletówką (małą kieszonką nad prawą kieszenią) albo bez niej. Piękne (i nieformalne) są kieszenie nakładane, czyli nie rozcięty materiał marynarki i worek doń przyczepiony, a kawałek materiału naszyty z zewnątrz na marynarkę. Patki, czyli kawałki materiału przykrywające kieszenie, nie występują tak w zasadzie tylko w smokingach.

Kieszonka na lewej piersi to brustasza. Albo kieszonka. Do niej się wsadza poszetkę, czyli chusteczkę. Butonierką nie jest więc ani chusteczka ani kieszonka.

4. Klapy marynarki mogą być szerokie lub wąskie. Albo coś pomiędzy. Eh… tak.

Szerokie klapy i krawat oraz węższe i skinny tie

Warto pamiętać, że szerokość krawata powinna pasować do szerokości klap marynarki, żeby nie zaburzać takiej ładnej harmonii jaką tworzą te elementy. Szerokie klapy z krawatem super skinny wyglądają idiotycznie – i w sumie vice versa też. Ja nie lubię bardzo wąskich klap (i krawatów), w mojej ulubionej marynarce mają tak z osiem centymetrów. Ale tutaj sprowadza się to w dużej mierze do osobistych przeferencji… Do momentu w którym klapy mają jakieś trzy-cztery centymetry. Ich ideą jest oszukanie wzroku tak, żeby poszerzyć klatkę piersiową i ramiona, nie zrobią tego, gdy są tak wąskie. No i za dwa lata będą wyglądać przestarzale, because fashion. 5. Miejsce, gdzie klapa marynarki łączy się z jej kołnierzem nazywa się kozerką – i zwróć uwagę, jak wysoko jest ona umieszczona, gdy kupujesz rzeczy w second-handze. Sieciówki szyją rzeczy o dosyć nowoczesnym kroju (a ta kozerka jest tam wysoko), ale w sh można trafić na antyki skrojone bardzo staromodnie, gdzie ta kozerka jest niemal na piersi i wygląda to smutno.

Łączenie klap z kołnierzem występuje w trzech wariantach. Mówi się o klapach otwartych (z angielskiego notched lapel), gdy mamy tutaj wycięcie o kącie zbliżonym do prostego. Najpowszechniejsze. Górny brzeg klap zamkniętych (frakowych lub w szpic – peak lapel) jest prawie równoległy do brzegu kołnierza i wystaje trochę za niego, tworząc ostry kąt powyżej. Takie klapy są bardziej formalne – i obowiązkowe w marynarkach dwurzędowych. Kołnierz szalowy (shawl collar) w końcu nie ma widocznego łączenia kołnierza z klapą i kojarzy się ze smokingami głównie. Rzadko występuje w garniturach albo marynarkach sportowych, chyba że bardziej eksperymentalnych.

Notched lapel, peak lapel, shawl collar

Na lewej klapie (albo na obu, jeżeli to jest marynarka dwurzędowa) znajduje się często ozdobna dziurka jak na guzik – czasem przecięta, czasem tylko obszyta, żeby udawała, że tam jest. To jest, proszę państwa, butonierka i można tam wsadzić kwiatek. Gdy jest przecięta, ma się rozumieć.

Kwiatek w butonierce

Klapy mogą być przy brzegu przeszyte ozdobnie nicią – nazywa się to stębnowaniem.

6. Z tyłu marynarka ma szlice, czyli rozcięcia idące od dolnego jej brzegu. Mogą być dwa szlice, może być jeden, może nie być ich wcale. Dwa są wygodne do trzymania rąk w kieszeni. Nie wiem w sumie, jak duży mają wpływ na kształtowanie sylwetki – spotkałem się z opiniami, że najmniej korzystnie wygląda jeden szlic, słyszałem też „Meh. Bez różnicy”.

Dwurzędówki mogą mieć szlice dwa lub wcale. Jeżeli kupujesz dwurzędówkę, kup raczej taką ze szlicami, bo to uławia siadanie – dwurzędówki, w przeciwieństwie do jednorzędowej marynarki, nie rozpina się gdy siadasz.

7. Jeżeli sylwetka pozwala, marynarka powinna być taliowana. Wygląda lepiej, niż prosto krojony worek (standard amerykańskiego stylu, paskudztwo). Z tym bywa różnie, bo na ten przykład na manekinach sklepowych marynarki zapinane są szpilkami, żeby uzyskać efekt ładnej talii. Jeżeli trafisz ładnie taliowaną marynarkę od razu – super, jeżeli nie – zabierz ją do krawca, żeby ci pomógł nieco uporać się z tym problemem. Wiem, było we wcześniejszej notce.

Spodnie

1. Spodnie garniturowe i chino, czyli spodnie o garniturowym kroju zrobione z bawełny, mają kieszenie takie bardziej pionowe niż dżinsy. Mogą mieć małą kieszonkę – bilonówkę. Mogą mieć kieszenie z tyłu, nie muszą.

2. Garniturowe spodnie zaprasowane są w kant. Chino mogą, nie muszą.

3. Stan spodni określa, jak wysoko się kończą od góry. Spodnie mogą być z wysokim stanem, czyli kończące się powyżej bioder, z niskim stanem – czyli kończące się na biodrach, oraz pomiędzy gdzieś. Jak masz dużo brzucha, spodnie z wysokim stanem będą lepsze, bo nie wylewa ci się brzuch znad paska.

4. Portki mogą mieć szlufki na pasek albo guziki na szelki. Szelki są fajne, ale nie umiem się przekonać do tych z żabkami – sprawiają wrażenie prowizorki jakiejś, spodnie ze szlufkami podwieszone na takich szelkach. Jak do kościoła, gdy się było w pierwszej klasie. Pewnie się da wypruć szlufki i wszyć guziki – muszę się spytać krawca przy jakiejś sposobności, bo znaleźć spodnie na szelki w sieciówce jest ciężko strasznie. A szelki są nieodzowne w zasadzie w spodnaich z wyższym stanem.

Kieszenie chino i mankiety na nogawkach spodni

5. Nogawka na dole może mieć mankiet (lub manszet, jak chcą niektórzy) albo go nie mieć. Te z maknietami są mniej formalne, ale fajnie wyglądają przy wąskich, krótkich spodniach, kończących się w okolicy kostki.

Bywają jeszcze kamizelki – z klapami lub bez, jedno- i dwurzędowe – ale wszystkie, które nie są prostą kamizelką z H&M, jednorzędową i bez klap są prawie nieosiągalne w sklepach. Jeżeli masz – fajnie, bo lubię kamizelki. Wiedz, że zazdroszczę. Nie zapomnij odpiąć ostatniego guzika na dole, tak się powinno robić.

Co jeszcze jest istotne, gdy idziesz do sklepu kupić sobie garnitur/marynarkę?

Zwróć uwagę na metkę z materiałem. Trzymaj się raczej wełny, a unikaj dodatków poliestru (albo, co gorsza, materiałów z przewagą poliestru). Wełna się zwyczajnie lepiej nosi, bo przepuszcza więcej powietrza i jest bardziej higroskopijna. Unikaj tych dziwnych błyszczących materiałów, wyglądają koszmarnie, tandetnie i tanio.

Możesz też pomacać marynarkę, poszczypać i spróbować zgadnąć (bez jednak stuprocentowej pewności) jaka jest konstrukcja marynarki. Trzeci, trochę sztywniejszy wkład między zewnętrzną warstwą wełny a podszewką, szczególnie, jeżeli w tarciu jest szorstki, to może być płótno. Marynarki na płótnie są lepsze – trwalsze, lepiej trzymają formę, lepiej oddychają. Vistula i Bytom zdaje się w niektórych high-endowych liniach stosują half-canvas – płótno na froncie do wysokości na której kończy się kieszonka piersiowa. Większość (wszystkie?) jednak marynarek z sieciówek to będą rzeczy, gdzie do wełny przykleja się sztuczny materiał termoplastyczny – to szybsze i tańsze, obecnie standard.

Jeżeli kupujesz sobie marynarkę w sieciówce, to dobierz najlepiej pasujący ci rozmiar, a potem podrzuć krawcowi do poprawek. Ale z całym garniturem historia jest trochę poważniejsza; w końcu to Kupowanie Garnituru.

Pamiętaj, żeby pomierzyć go dokładnie, obejrzeć ze wszystkich stron. Sprawdzić, czy leży jak trzeba. Podpytaj, czy poprawki krawieckie są w cenie i czy jeżeli coś schrzanią, to możesz nadal zwrócić strój. Jeżeli nie, a problemem jest tylko wytaliowanie marynarki, skrócenie rękawów i spodni, to zanieś garnitur do krawca. Jeżeli za szerokie są barki, a kołnierz odstaje, poszukaj innej – może mniejszej? Nie słuchaj też za bardzo personelu sklepowego. Możesz grzecznie potakiwać, udając że słuchasz, albo się kłócić, zależnie od temperamentu. W każdym razie – have fun!

Zdjęcia: 1, 2, 14. Suit Supply 1, 4, 5, 9, 10, 11, 13. Zara 6. Dziesiąty Doktor 7. Luca Rubinacci 8. Don Draper 12. Bogart

Zobacz też

2 komentarzy

  • Andrzej pisze:

    Ciekawy i pomocny artykuł ,chociaż napisany irytującym PolEnglish’em.

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Mój idiolekt od czasu jego napisania ewoluował.

      Aczkolwiek całkiem anglicyzmów się nie wyzbyłem, są wygodne. Deal with it.