Zestaw koordynowany tu i ówdzie w internetach miewa bardzo ścisłe definicje, których nie mam zamiaru się trzymać. Na potrzeby tego bloga zestaw koordynowany to marynarka i spodnie nie do kompletu, no i koszula.

Pokazuje to jak łatwo tak naprawdę jest facetowi ubrać się niezobowiązująco i nieformalnie, ale nadal elegancko. Wystarczy, że założysz na siebie koszulę, jakieś spodnie – na przykład chino, na grzbiet narzucisz marynarkę, e włala. Poszetka do kieszeni czy krawat pod szyją to nieobowiązkowe, ale fajne detale, które jeszcze bardziej cię uelegancą (i udandysią).

Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby na codzień ubierać się w ten sposób. To nie jest tak fancy jak garnitur, możesz pobawić się kolorami, poeksperymentować z dodatkami. Ale na początek potrzebujesz:

  • kilku par spodni,
  • paru koszul,
  • ze dwóch, trzech marynarek.

Spodnie, którymi możesz zastąpić wszechobecne dżinsy to chino. Chino mają krój taki, jak spodnie od garnituru, ale wykonane są najczęśniej z bawełny.

Mogą być zaprasowane fabrycznie w kant, mogą nie być, ale kanty są fajne. Tyle tylko, że bawełniane spodnie gniotą się jak sukinsyn i nie trzymają tych kantów, więc musisz je często prasować. Nie wspomniałem jeszcze, że jeżeli chcesz być elegancki, to musisz mieć żelazko i umieć się nim posługiwać? To wspominam. Nie zaganiaj do prasowania dziewczyny ani, jestem tu absolutnie poważny, mamy.

Chino są fajne, kolorowe, łatwo dostępne i niedrogie. Jasne, ich jakość w większości przypadków nie powala – dlatego, jeżeli możesz sobie pozwolić na taką ekstrawagancję, kup ich sporo. Nie od razu – najpierw zorientuj się, czy ten konkretny model ci odpowiada krojem i rozmiarem przez pierwsze parę tygodni.

Jeżeli stać cię na takie lepszej jakości, które spokojnie wytrzymają parę lat względnie intensywnego noszenia, good for you. Możesz podrzucić info, gdzie takie znalazłeś.

Koszule to też nie jest wielka filozofia. Ja bym się trzymał raczej prostego wzornictwa – gładkie, w paski, prążki, kratki. Kontrastowa listwa guzikowa, guziki zgrupowane po dwa, podwójny kołnierz – to się szybko opatrzy i przestanie być modne jeszcze zanim zdążysz te koszule przerobić na szmaty. Kołnierzyk niech będzie sztywny, nie całkiem miękki. Te miękkie ciężko zestawić z czymkolwiek, nie trzymają kształtu, krawat wygląda pod nimi dziwnie, marszczą się i sprawiają dużo kłopotów.

Szeroki, włoski kołnierz fajnie wygląda pod szczupłą twarzą, wydłużony kent pod okrągłą. Ale oczywiście większość producentów nie daje ci takiego wyboru, żeby gdy odpowiada ci rozmiar i wzór jeszcze zapewnić odpowiedni wybór kołnierzyka, więc westchnij wyrażając głęboki ból egzystencjalny i bierz co mają.

Mankiety na spinki są fajne, nie bój się ich. Nie musisz nosić tylko srebra i złota na mankietach. Możesz rozbebeszony zegarek.

Marynarka w końcu może być nawet tą od garnituru. Są ludzie, którzy będą ci mówić, że garnituru nie można rozkompletować, marynarka od niego ma być noszona tylko z pasującymi spodniami. Masz moje błogosławieństwo, żeby ich zupełnie olać i nie przejmować się tymi pierdołami. Krawiec nie odróżnił garniturowej marynarki od klubowej, gdy przyszyłem do niej metalowe guziki.

Dobre kolory na początek to granat i szarość, bo łączą się prawie ze wszystkim bardzo ładnie i dobrze wyglądają prawie na każdym. Niech stanowi tylko jakiś kontrast do spodni – jeżeli chcesz spodnie i marynarkę w takim samym kolorze, po prostu załóż garnitur. I już. Dbaj o odpowiedni rozmar i dopasowanie, kolorów i wzorów nauczysz się dobierać z czasem. A na razie – have fun.

Zobacz też

1 komentarz

  • Monty pisze:

    Dobrze napisane; język do mnie przemawia , jest mocny męski i dosłowny.
    Świetny styl i oby NADAL rozwijał się w tym kierunku.