Obejrzałem wczoraj film, który u nas wyszedł chyba po prostu jako „Szpieg”, ten z Garym Oldmanem w głównej roli. Nie będę się bawił w jego recenzowanie – chociaż wspomnieć mogę, że mi się podobał.

Powoli płynąca akcja. Skomplikowana dosyć afera niespiesznie rozwijająca kolejne wątki, które pod koniec układają się w spójną całość. Sceny opowiadające nawet dramatyczne dla postaci historie w dwóch zdaniach i kilku minutach milczenia. Bardzo ładny, moim skromnym zdaniem, film. A oprócz tego świetne kostiumy.

Z klasyczną elegancją jest tak, że jakby tych elegancko ubranych facetów z lat siedemdziesiątych (w których rozgrywa się akcja) przenieść na dzisiejsze ulice, to by wyglądali przynajmniej równie elegancko. Jeśli nie bardziej – bo dopasowaniem, wzorami i kolorami i tak by się wyróżniali z tłumu facetów w szarych i czarnych garniturach za dużych o rozmiar. Po prostu styl i klasyka się nie starzeją tak szybko, nawet na przestrzeni dwóch-trzech pokoleń. Można wyłapać pewne trendy, ale nie są one aż tak rzucające się w oczy jak zmieniająca się z sezonu na sezon moda.

Jasne, że ja traktuję tę klasykę ze sporą dozą swobody i jej reguły to raczej helpful guidelines, niż objawione przykazania*, ale myślę, że to jest bardzo dobre źródło inspiracji.

*Tymi pierwszymi mogę się czasem kierować, te drugie ignoruję z zasady i na tym polega różnica.

Zobacz też

Komentarze są wyłączone.