Przyszły dzisiaj, to się pochwalę, a co – w końcu miałem post, w którym narzekałem na zakupy przez internet, teraz czas się podzielić radością z tych udanych. Zamówiłem dwie pary, jedne to brązowe lotniki, a drugie to klasyczne czarne oksfordy, których mi brakowało czasem bardzo, bo jedyne czarne skórzane buty jakie miałem to pozostałe z matury polskie potworki z dziwnie wydłużonymi noskami.

Jakość zdjęć jest jaka jest, bo a) wychowałem się na canonach i nie rozumiem się z tym nikonem, którego mam tu do dyspozycji, b) jedyny obiektyw, jaki jest do tego nikona w moim zasięgu jest cholernie ciemny i robienie zdjęć w mieszkaniu wymagałoby naprawdę mocnego oświetlenia, którego nie mam też. Well, that’s life, I guess.

Trafiłem z rozmiarem idealnie w zasadzie, pomimo moich obaw. Buty są śliczne, na ładnym, bardzo mocno „taliowanym” kopycie – to znaczy bardzo szczupłym w okolicy, gdzie stopa jest naturalnie węższa. Nie widziałem takich w naszych sklepach nigdzie. Oprócz tego dziurki na sznurówki są od wewnątrz wzmocnione metalowym oczkiem każde – bardzo najs.

Co prawda będą musiały poczekać na bardziej sprzyjające warunki pogodowe, ale… Well, that’s life, I guess.

Żeby nie było, że notka służy tylko mojemu chwaleniu się nowymi nabytkami, kilka dobrych rad odnośnie butów.

1. Kup do nich prawidła. Porządne, pełne, drewniane, nielakierowane. Takie tanie prawidła z ikei słabo spełniają swoją funkcję z tego względu, że nie wypychają całej cholewki – tylko nosek i piętę. Za to najbardziej podatny na zagniecenia, odkształcenia i inne urazy mechaniczne obszar pomiędzy noskiem a przyszwą (czyli tą częścią z dziurkami) pozostaje niewypchany niczym – i te zagniecenia się tam utrzymają, zamiast ładnie wyprostować. Dobrym rozwiązaniem są prawidła od producenta butów, które kupujesz – bo będą pewnie w kształcie kopyta, czyli formy na której but był stworzony. Ale ja kupiłem pełne prawidła na Allegro, od tych państwa. Szczerze polecam – w dniu wysyłki zadzwonili powiadomić mnie, że ostatnie sztuki jakie mieli są lekko popękane na jednym prawidle z pary (kwestia tylko i wyłącznie estetyczna), więc dzwonią zapytać czy nadal je chcę. Chciałem. „Świetnie”, usłyszałem, „to dostanie je pan po obniżonej cenie”.

2. Pastuj regularnie. Buty lubią, gdy się o nie dba i czyści regularnie. Świetnym efektem na bucie jest lustro, czyli but wypolerowany na taki właśnie zabójczy mirror-shine. Jak to zrobić pisał Macaroni Tomato; ja sam może pokuszę się o tutorial ze zdjęciami za jakiś czas – gdy wpadnę na to, jak w moich warunkach robić zdjęcia. Dodam tylko, że nie musisz do osiągnięcia lustra na bucie mieć niewiadomojakich kosmetyków butowych Saphir Fhancuskanazwa, wystarczy zimna woda prosto z lodówki i pasta kiwi.

3. Inaczej przełóż sznurówki. Tak radzą też na GQ, ale ja lubię tę nieszczęsną drabinkę, w jaką układane są sznurówki fabrycznie. Fakt faktem jednak, że oryginalny sposób robienia tego powoduje, że cholernie ciężko poluzować sznurowadła, gdy chcesz zdjąć buty. Rozwiązanie:

Po lewej, jak to wygląda fabrycznie. Czarne to to, co widać z przodu, granatowe i zielone to jak poszczególna część sznurówki wygląda z tyłu. Ja wiążę je tak, jak widać na rysunku po prawej – łatwiej je poluzować, dociągnąć, poprawić.

A teraz przepraszam, ale idę polerować moje nowe buty, a potem chodzić w nich po domu. Może nawet położę nogi na biurku. Whee!

Zobacz też

27 komentarzy

  • Syll pisze:

    masz wspaniałego bloga! będzie mi miło jeśli spodoba Ci się mój i również go zaobserwujesz ;))

  • Anonymous pisze:

    Bexleye, bexleyami, ale zainwestuj chłopie w środki do konserwacji podłóg, bo to wstyd doprawdy pokazywać coś takiego!

    • Anonymous pisze:

      Stary parkiet, to jest właśnie najbardziej klasowa z możliwych podłóg. Rozumiem, że kolega najchętniej wymieniłby wszystkie podłogi na panele z klasą ścieralności AC5, która przetrwa bez rysy 10 lat :)

      A co do butów, to zwłaszcza model Berkeley zaskoczył mnie pozytywnie, bo różnica w jego wyglądzie buta pomiędzy zdjęciami sklepowymi, a Twoimi wypada o dziwo na korzyść tych blogowych( pomijając jakość samych fotografii :). Głównie chodzi mi o kopyto, które na Twoich zdjęciach wygląda na smuklejsze. Ja jeszcze się zastanawiam, czy jak kupię dwie pary, czy na drugą nie wybiorę czegoś zimowo-jesiennego jak Enfield, czy Keystone. Zwłaszcza te pierwsze wydają się być dość uniwersalne.

      Pozdrawiam

    • @Anonimowy o podłodze: mieszkam w oldskulowej kamienicy w mieszkaniu ze starym drewnianym parkietem. Ma on to do siebie, że wygląda jak stary drewniany parkiet. I nie jest mi z tego powodu wstyd. Get over it or get out.

      @Anonimowy o berkeleyach: no, są naprawdę ładne. Specjalnie wybrałem te, zamiast którychś tego typu: http://www.bexley.com/Bexley/shoe-MMCVPRD-EN.htm?cdPrd=Tremezzo&tarification=PROMO&coloris=noir bo stwierdziłem, że zaokrąglony klasycznie nosek to bezpieczniejszy wybór na tego typu buty. I okazało się, że rzeczywiście mają ładną linię, są smukłe, a nosek nie robi z nich niczego przesadnie ekstawaganckiego – IMHO w najbardziej formalnych okazjach takie buty nie powinny zwracać na siebie za dużo uwagi.

      Co do tych zimowych, to Keystone podobają mi się bardziej, choć obydwa modele nie należą do klasycznie garniturowych. Niemniej ja lubię połączenie wysokich, cięższych butów (ale nadal tego typu, a nie trekkingowych…) z klasycznie elegancką resztą, bo efektem może być ciekawe złamanie konwencji. Ale to eksperyment obarczony dosyć dużym ryzykiem, że nie wyjdzie.

      W kwestii porad co do butów zimowych nie mam jeszcze swojej notki, więc odsyłam na dużo bardziej znany blog ;] http://mrvintage.pl/2012/11/buty-na-zime-ponadczasowe-klasyki.html

  • Łoooj za takie buty to można nawet zabić! Piękne, klasyczne fasony i znakomicie smukłe kopyta sprawiają, że na pewno odnajdą się one w wielu sytuacjach. Sam najchętniej skusiłbym się na te bezszwowe lotniki, ich surowosc jest ujmująca. Jeszcze raz winszuję zakupu i po cichutku zazdroszczę 😀

    Pozdrawiam serdecznie :)

  • Anonymous pisze:

    simon jak dobierałeś rozmiar?
    rav

  • Anonymous pisze:

    a jak mam 10 zamiast 12 dziurek w bucie to który krok w wiązaniu pominąć?

    • Zamiast robić ten szczebelek drabinki od samej góry, skończ przekładać sznurówki tam. Tylko zobacz, jak musisz przeciągnąć sznurówkę na początku – bo jak to zrobisz symetrycznie, to skończysz z jedną dłuższą.

  • Anonymous pisze:

    Rzeczywiście o parkiet przydałoby się zadbać. Nie wiem czy będziesz zadowolony z lotników. Buty ze względu na konstrukcję bardzo podatne na odkształcenia. Im skóra mniej szlachetna tym odkształcenia bardziej widoczne.

    Na razie jest OK. Zobaczymy jak będziesz zadowolony, gdy przyjdzie coś reklamować w Bexleyu.

    • A masz ochotę zafundować remont tego parkietu? Jeżeli nie, zostaw go w spokoju. Tyczy się to każdego kolejnego komentarza.

      Zagięcia i fałdy na skórze wynikające z użytkowania buta to coś, co mi nie przeszkadza. Podoba mi się, gdy widać, że but jest noszony.

    • Anonymous pisze:

      Nie obrażaj się tak. Wszystkie złośliwości są z czystej sympatii, a jak już się obrazisz na wszystkich to kto będzie pisał komentarze?

      Miałem na myśli ten konkretny model. Na lotnikach fałdy są nadzwyczaj widoczne. Raczej nie jest to but, który mógłby służyć jako wół roboczy.

    • No jak to kto, ludzie piszący same peany i hymny pochwalne ;]

      A serio, to nie obrażam się; po prostu niektóre offtopiki wydają mi się niewarte ciągnięcia (jak parkiet, który jest stary i był stary, gdy się tu wprowadziłem).

      Co do lotników, to miałem je parę razy na nogach już, bo był moment, który wyglądał jak wiosna. Fakt, że fałdy zaczynają być widoczne – w przeciwieństwie do tych oxfordów, zrobionych z twardszej skóry i z nakładanym noskiem.

      Ale nie powiem, żeby mi to przeszkadzało – nie oczekiwałem, że te buty będą wyglądały jak nowe cały czas, tylko że odpowiednio zadbane będzie wyglądały ładnie. Myślę, że trochę znaków użytkowania nie odbiera im estetyki.

      A poza tym są zaskakująco wygodne.

  • rav pisze:

    Simon i jak te bexleye się sprawują (od stycznia)? Zastanawiam się nad nimi.
    Pisałeś wcześniej że zamówiłeś 42 czyli UK8??, rozmiary bexleya to 42-8UK, 42,5-8,5UK i 43-również 8,5UK!. Gdybyś jeszcze zdradził ile cm ma Twoja stopa hehe. Ja mam 27 cm, budowa powiedzmy normalna-szczupła, noszę 42 lub 42,5 ale ostatnio musiałem odesłać meerminy 8,5 bo były za małe. Dlatego Cię tak dręczę pytaniami.

    • Mam stopę podobnej długości i te 42 po pewnym rozchodzeniu są OK, ale następnym razem zamówiłbym chyba o pół rozmiaru mniejsze, czyli 41,5.

      A sprawują się fajnie – szczególnie lotniki, są niesamowicie wygodne i uwielbiam je. Oxfordy są z twardszej skóry i rozchodzenie ich było cholernie bolesne, a teraz nadal potrafią być trochę niewygodne, ale też chodzę w nich rzadziej, więc nie mam odniesienia 1:1. Szczególnie uwierające w stopę jest miejsce przyszycia noska, więc jeżeli rozważasz oxfordy od nich, możesz spróbować takie bez nakładanego noska. Będą się bardziej marszczyć i szybciej pokażą się na nich ślady używania, ale dla mnie na przykład to nie jest problem.

  • jarek pisze:

    czy możesz podać jaki konkretnie model oksfordów zamówiłeś? Czy to coventry?

  • J.K. pisze:

    Witam,
    mam pytanie, zastanawiam się również nad zakupem Bexleyów. Na stronie internetowej znajdują się dwa modele lotników: Bellagio (które Pan kupił) oraz Stanford. Czy można wiedzieć jaka była motywacja przy wyborze? Z góry dziękuję za odpowiedź, pozdrawiam,
    JK

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Ciężko mi teraz powiedzieć. Stanford nie miał chyba mojego rozmiaru.

      Ale po zdjęciach kopyto modelu Stanford podoba mi się bardziej niż Bellagio (mniej wydłużone, bardziej proporcjonalne).

    • J.K. pisze:

      Dziękuję za odpowiedź. Właśnie tak się zastanawiam, choć kopyto Bellagio wydaje mi się kuszące z tym niestandardowym kształtem, to czy nie idzie trochę w stronę mrówkojadów? Jak patrzę na zdjęciach, to raz wygląda super, a raz jakby było dziwnie wydłużone. Bardzo proszę o opinię.
      Mam jeszcze drugie pytanie dotyczące tego modelu, mianowicie na fotografiach widzę, że rant jest bardzo wąski, proszę mi powiedzieć czy nosek wystaje poza rant? Pytam, bo mam buty, gdzie podeszwa jest ścięta za noskiem i skóra z przodu jest już całkowicie zdewastowana.
      Czy w Bexleyu uzupełniają wykupione modele? Podoba mi się np model Edward II w brązie (klasyczny full-brogue), ale w brązie został już tylko jeden rozmiar (nie mój :( ) a poza tym planuję zakupy w grudniu, jak będzie wyprzedaż. Pan odwiedza ich stronę zapewne od dłuższego czasu, proszę podzielić się obserwacjami.
      Z gry dziękuję za odpowiedź,
      pozdrawiam,
      JK

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Kopyto Bellagio jest wydłużone, ale w gruncie rzeczy pasuje do tego typu buta. W każdym innym – np. brogue – nie wziąłbym, ale tu mi nie przeszkadza. Natomiast nie będzie wyglądać dobrze z bardzo wąskimi (17 cm) spodniami, lepiej z 19-20cm.

      Rant rzeczywiście jest wąski, ale nie zauważyłem uszkodzenia skóry na nosku.

      Edward II jest, jak się dowiedziałem od przedstawicielki firmy, wycofywanym modelem, więc nie będzie więcej rozmiarów tego konkretnego modelu.

  • Artur pisze:

    Cześć,
    Szukam butów na studniówkę, chcę kupić Bexleye, jednak zastanawiam się nad wyborem rozmiaru. Z tego co wiem, to posiadasz stopę 42, czy mógłbyś podać jej długość w centymetrach?

    • Szymon Jeziorko pisze:
    • Artur pisze:

      Dziękuję za odpowiedź. Udało mi się wyrwać Berkeleye II w promocji, za 69 euro, a to wszystko dzięki radom z Twojego bloga! Teraz pozostaje tylko czekać na paczkę.