Czytam sobie kilka tych blogów o ubraniach dla facetów, przeglądam też pod nimi komentarze, rzadko jednak uczestnicząc w dyskusjach tam mających miejsce. Zauważyłem, że wielu facetów, którzy lubią się ładnie ubierać, lubi też stawiać się naprzeciw tych, którym to zwisa. Niech będzie to stereotypowy koleś w dżinsach i tiszercie, albo nawet dres w dresie. Dla takiego dresa przejmowanie się szmatkami jest pedalskie, dla ładnie ubranego faceta – wręcz przeciwnie, dbanie o swój wizerunek jest jak najbardziej męskie. I chyba w tej kwestii nie ma szczególnej kontrowersji wśród ludzi, którzy mogą na tego bloga teoretycznie trafić – jeżeli zaglądasz na bloga o męskich ciuchach, to nie masz raczej wątpliwości, że posiadanie takich zainteresowań nie umniejsza twojej męskości w żaden sposób. Ale jeżeli już potrafisz dobrać kolor czinosów do koloru marynarki i zwracasz uwagę na te wystające mankiety, to jeszcze nie znaczy, że mentalnie nie jesteś dresem.

Co bowiem uderzyło mnie u niektórych ludzi komentujących na przykład pod wpisem o bransoletkach u MrVintage, albo pod tym ciekawym wpisem u Szarmanta (idealnie nadającym się przecież do ustawienia się po tej stronie barykady, gdzie są ładnie ubrani ludzie, a nie ograniczone dresy!), to fakt, że stosują ten sam sposób kategoryzowania ludzi na podstawie bzdur takich jak ubiór, jak ci nieszczęśni panowie z deficytem szyi. Nie tyczy się to wszystkich, rzecz jasna, ale przede wszystkim tych, którzy trzymają się ściśle klasycznych kanonów elegancji – bo to jest męskie. Jest jakieś poczucie wyższości w tym, że męskie kanony mody i elegancji ewoluują wolniej, są bardziej konserwatywne i mniej poddają się frywolnym zabawom, niż damskie. Stąd faceci, którzy porzucają klasyczną długość marynarek, podążają za trendami, które ostatnio są równie krótko żywotne w kolekcjach dla obu płci, a na nadgarstek zakładają bransoletki tracą na swojej męskości. Zaczynają robić to, co przypisywane było kobietom: bawią się ubraniami.

Krytykowanie ich za to jest ekwiwalentem krzyczenia za facetem w czinosach i marynarce „pedał” przez drechów – tylko granica jest postawiona ciut dalej. Dobre jest tylko to, co krytykujący/krzyczący delikwent uzna za dobre, gdzie postawi arbitralnie granicę. Jasne, że przeważnie będzie się to starał jakoś uzasadnić, zracjonalizować, na przykład powołując się na wyciągnięte z zakurzonego kufra zasady i tradycje, o których wszyscy w międzyczasie zdążyli zapomnieć.

Nie będę się bawił w domorosłego psychologa i zastanawiał się, czy bierze się to u tych ludzi z tęsknoty za Starymi Dobrymi Czasami, gdy role męskie i kobiece były jasno określone, a bez tego się bidulki gubią w tym zepsutym współczesnym świecie; albo z potrzeby jakieś przynależności i zbudowania sobie grup in i out; albo nie rozumieją niektórych zjawisk i agresja jest reakcją na to co obce; albo czegokolwiek jeszcze innego. Nie znam się na tym, nie prowadziłem badań, wszystko co powiem w tej kwestii będzie funta kłaków warte.

Nadmienię tylko, że nie czepiam się dyskusji nad tym, co lepiej a co gorzej wygląda; czy jakiś gość starający się ubierać klasycznie robi to dobrze czy nie; czy strój jest dobrany do okazji. Zwracam tylko uwagę na to, że ocenianie ludzi w kategoriach tak cholernie rozmytych, arbitralnych i mało znaczących jak to, czy są według kogoś odpowiednio męscy, bazując na tym, co mają na sobie jest straszliwe, potwornie głupie.

Zobacz też

6 komentarzy

  • rav pisze:

    Też mnie te niektóre komentarze pod wpisem u Szarmanta najpierw zdziwiły, potem zaszokowały. Gdy zobaczyłem tytuł wpisu Szarmanta wiedziałem że będzie to kulturalna wypowiedź, założyłem że kulturalne będą też komentarze, niestety.

    • Jeżeli internety czegoś mnie nauczyły, to tego, że nie warto oczekiwać wysokich standardów kultury w miejscu, gdzie jest możliwość anonimowego komentowania.

  • Anonymous pisze:

    Już dawno dostrzegłem, że w opozycji do dresiarzy wyzywających od pedałów, są tak samo agresywni Panowie z BwB, którzy będą dyskutować godzinami z krawcem na temat krzywizny wykończenia patki przy kieszeni, a także będą golić się brzytwą, bo maszynka elektryczna jest wynalazkiem dla plebejuszy. Przegięcie w drugą stronę.

    Trudno żeby Szarmant i jemu podobni nie wzbudzali kontrowersji jeśli zachęcają do chodzenia po domu w bonżurce, a za prawdziwe buty uważają wiśniowe monki wykonane z zadu konia. Ktoś to kiedyś nazwał grupą rekonstrukcyjną i tak jest w rzeczywistości. Towarzyszy temu zjawisku agresja w odpowiedzi na każdy głos krytyczny.

    Michał

    • Ja nie mam problemu z ludźmi golącymi się brzytwą i noszącymi bonżurki. Mam problem z dorabianiem do tego zbędnej ideologii i czynienia z tego pretekstu do stawiania się ponad innymi ludźmi, plebsem i proletem, albo utrzymywania, że jest to jedyne Prawdziwie Męskie rozwiązanie.

      Szarmant swego czasu był dużo bardziej skrzywiony w dobudowywanie do ładnego ubrania jakichś piętrowych racjonalizacji i ideologii, ale chyba mu przeszło, co witam z radością: http://www.szarmant.pl/czy-warto-ubierac-sie-elegancko

      Na forum rzeczywiście tacy ludzie się pojawiają, ale jest też sporo panów o zdrowym podejściu.

    • Anonymous pisze:

      Myślałem raczej o stowarzyszeniu niż całym forum. Poza tym myślę, że mądry z Ciebie facet 😉

      Michał

  • Filip J. pisze:

    Stowarzyszenie BWB agresywne? Nie zauważyłem. Agresywni bywają ich fani, ale oni sami o ile mi wiadomo trzymają poziom. Często wypowiadają się w sposób negatywny o niechlujnym ubiorze, ale niekoniecznie o samych ludziach, którzy się niechlujnie ubierają. Nie krytykują ludzi, tylko starają się ich inspirować.