Nie lubię raczej koszul winchester – to jest w jakiś kolor czy wzorek, ale z białym kołnierzem (ew. mankietami). Są bardzo biznesowe i kojarzą mi się zupełnie nie w tę stronę, w którą ja chcę iść. Ale natknąłem się na koszulę z białym kołnierzem, której sztywność jest trochę przełamana wzorem i kolorem: różowy gingham. Spróbowałem więc.

Za to strasznie polubiłem Bexleyowe lotniki.

Zobacz też

19 komentarzy

  • Lotników zazdroszczę, z temperatury takoż się cieszę i bardzo podoba mi się ta koszula pod względem koloru i wzoru. Wątpliwości mam co do kołnierzyka (swoją drogą wygląda na hybrydę włoskiego i kenta) czy nie jest aby za spiczasty i nieco za szeroki dla tak wąskiego węzła krawata. Ale to tylko wątpliwości, które można rozwiać szybkim i konkretnym: „taki ma być” 😀

    • Ten kołnierz mnie rzeczywiście też niezbyt cieszy, ale ciężko mi jest znaleźć koszule, które są w moim rozmiarze, taliowane i jeszcze z kołnierzem takim, jakbym chciał w SH. A ta kosztowała dychę.

      Powiedz mi tylko, jeśli możesz – w którymś wpisie u ciebie widziałem, że miałeś koszulę winchester z kołnierzem spiętym spinką – gdzie udało ci się ją zdobyć?

    • Jak za 10 złotych, to moje pytanie stało sie właśnie inwalidą 😀

      Spinkę znalazłem tam, gdzie 90% mojej garderoby, była dołączona do jakiegoś krawata :)

  • Anonymous pisze:

    na chrzciny jako chrzestny powinno się mieć garnitur?? Czy może być luźniej?

    • Nie jestem specjalistą od etykiety i dress-codu religijnych uroczystości, ale podejrzewam, że będzie on podobny, jak na każdym względnie uroczystym spotkaniu okołorodzinnym. Jeżeli jesteś gdzieś blisko centrum uwagi (a jako chrzesty chyba jesteś), garnitur byłby chyba najbezpieczniejszą opcją.

    • Dockx pisze:

      To organizator z reguły ustala w co się mają ubrać goście. Jeśli nie było żadnych wskazań to należy przyjąć, że ubiór ma być formalny czyli garnitur, bo przecież nie sweter.

  • Dockx pisze:

    Chociaż wyglądasz dobrze, a ja czepiam się z reguły rzadko to jednak zbyt duży miszmasz jak dla mnie.

    Dobrze byłoby podbić blaszką buta na szpicu, bo widać że krupon chyba nie jest najlepszy i się szybko przeciera. I dobrze byłoby to zrobić jak najszybciej. Pińc złotych Panie cię to będzie kosztowało.

  • Anonymous pisze:

    dobrze by wyglądała też blaszka na czole, a na skroniach takie tabliczki z pleksiglasu zamiast kości czaszki, wtedy jeśli ściągnąć skórę, fajnie by prześwitywała pastelowa kora mózgu:) nie wiem tylko ile to kosztuje:) a koszula ładna:)

  • Anonymous pisze:

    Fajna marynarka – zdradzisz, gdzie ją kupiłeś?

    • Marynarka z tego garnituru: http://studenckaelegancja.blogspot.com/2013/02/o-odswietnej-elegancji.html – McNeal kupiony w P&C jakieś coś koło roku temu.

      Mocno wytaliowana przez krawca na dodatek.

    • Anonymous pisze:

      Rzeczywiście, ale w tym świetle dnia wygląda zupełnie inaczej. Zdarzyło Ci się kiedyś ingerować w marynarkę bardziej niż samo taliowanie? (choćby skracając rękawy, albo zawężając w barkach?) Mam taki mikrodramacik z marynarką o rozmiar za dużą, która dość przypadkiem wpadła w moje ręce, ale szczerzę wątpię, że jakiś krawiec podejmie się takich radykalnych kroków.

    • No jak napisałem w tamtym wpisie, oprócz taliowania przeszła jeszcze kilka poprawek – została trochę zwężona w ramionach (co wymagało wyprucia i wszycia rękawów na nowo), same rękawy zostały trochę wydłużone (o jakieś pół centymetra, tyle było zapasu).

      Tylko że to, oprócz taliowania, były zmiany jednak dosyć nieduże, jeżeli idzie o centymetry. Marynarka jest, było nie było, mniej więcej w moim rozmiarze.

      Jeżeli chodzi o przerabianie czegoś większego o rozmiar, to efekt końcowy zawsze będzie pewną niewiadomą, a na dodatek cena może wyjść tak duża, że w ogóle nie będzie ci się tego opłacało robić.

      Niemniej przejść się po krawcach, zapytać kto się podejmie i ile to będzie kosztować nie zaszkodzi. W Krakowie polecam (nie tylko ja) pana Andrzeja Kucię, chociaż jak byłem u niego ostatnio, to był bardzo zajęty. Rzeczy, które u niego zostawiłem zrobi dopiero jakoś w maju. Ale to miło widzieć, że ma ruch – widziałem nawet szyjącą się marynarkę w stanie wskazująym na pierwszą przymiarkę.

  • rav pisze:

    I jak te bexleye się sprawują (od stycznia)?