Mam już notkę o rozmiarze. Pochodzi sprzed kilku miesięcy, jest ilustrowana randomowymi zdjęciami z internetów i jawi się jako wielka pieprzona ściana tekstu, przebrnięcie przez którą wymaga dużej ilości samozaparcia i dobrej woli. Stwierdziłem więc, że spróbuję podejść do tematu jeszcze raz, opisując co powinno jak leżeć, ale w przystępniejszej formie, tj. rozbijając zagadnienie na kilka bardziej lekkostrawnych postów. Poza tym od tamtego czasu dowiedziałem się jeszcze tego i owego, więc będę mógł uzupełnić informacje zawarte w tamtej notce. Przy okazji będę miał trening rysowania na tablecie. Samo dobro. No to jazda.

Jak powinna leżeć dobrze dobrana marynarka?

Gdy kupujesz marynarkę, najlepiej jest do jej oceny podejść metodycznie. Po kolei, od góry do dołu oceniasz jak wygląda w kilku newralgicznych punktach, które złożą ci się na dobrze pasujące ubranie.

1. Ramiona

Szew, którym rękaw jest przytwierdzony do reszty marynarki powinien znajdować ci się nad stawem barkowym, a twoje ramię powinno ładnie wypełniać rękaw, wybrzuszając go na zewnątrz. Poduszka, stanowiąca usztywnienie ramienia marynarki niech nie wystaje z boku, a rękaw niech nie załamuje się do wewnątrz.

Interwencja krawiecka jest tu możliwa (wbrew temu, co pisałem kiedyś – pomyliłem się) – krawiec podkroi poduszkę i wszyje rękaw na nowo. Może trochę kosztować.

2. Talia

Stopień wytaliowania marynarki to kwestia gustu w dużej mierze – są ludzie, który wolą luźniejsze ubranie, są tacy – jak ja – którzy lubią dopasowane do granic i są wszyscy pomiędzy.

Jednak będę proponował, żeby marynarka była wytaliowana tak, żeby po względnie swobodnym opuszczeniu rąk między rękawem a talią marynarki był odstęp, takie okno. Bardzo fajnie podkreśla to sylwetkę, poszerzając optycznie ramiona, zbliżając jej kształt do tego odwróconego trójkąta. Zakładając, rzecz jasna, że posiadasz sylwetkę, która na to pozwala. Nic na siłę.

Takie taliowanie IMHO obok wysokości i kąta kozerki (szwu łączącego klapę z kołnierzem marynarki) jest elementem najbardziej wpływającym na to, czy marynarka wyglądać będzie nowocześnie czy dziadkowo, bardziej nawet niż materiał i wzór.

Marynarki praktycznie zupełnie pozbawione taliowania są elementem „amerykańskiego stylu”, które to pojęcie wywołuje w mojej głowie obraz kongresmena z Teksasu, najlepiej w kowbojskim kapeluszu, z ciężkim południowym akcentem wykrzykującego „Gawd bless ‚Murica!”. Jest to oczywiście moje osobiste uprzedzenie – ale i mój blog.

Nie przesadź jednak – jeżeli po zapięciu marynarki wokół guzika materiał napina się i tworzy fałdy układające się w X, marynarka jest zwyczajnie za ciasna.

Interwencja krawiecka w tym miejscu jest prosta: marynarkę można zwęzić w talii na trzech różnych szwach, albo na wszystkich na raz – centralnym szwie na plecach, tym pod pachą i tym z przodu, nad kieszenią. Podejmie się tego chyba każdy krawiec, który wie jak się obchodzić z marynarką.

Przyjrzyj się też umiejscowieniu guzika, na który zapinasz marynarkę – powinien być dokładnie w talii, ew. dwa-trzy centymetry wyżej. Hint: talia nie jest w okolicach mostka.

3. Rękawy

Skądś się wziął i trwa wśród ludzi – kupujących i sprzedających marynarki – pomysł, że rękaw powinien zakrywać nasadę kciuka. Przecież to jest zwyczajnie niewygodne – łatwo go uwalić czymś, przeszkadza tylko.

Tymczasem i bardziej praktycznie i bardziej estetycznie jest, gdy rękaw marynarki odsłania wąski – jakś centymetr, półtora – pasek mankietu koszuli, gdy stoimy ze swobodnie opuszczonymi rękami.

Interwencja krawiecka: rękaw da się skrócić – i jeżeli jest dość zapasu materiału, wydłużyć też. Chyba, że masz fancy marynarkę z przeciętymi – funkcjonalnymi – dziurkami na guziki. Wtedy teoretycznie można ten rękaw skrócić górą – wypruwając go i wszywając na nowo. Ale chyba nie każdy krawiec się tego podejmie. No i będzie drożej.

4. Plecy

W idealnym świecie plecy marynarki powinny być gładkie jak stół, z wyjątkiem nadbiegów zapewniających swobodę ruchu w okolicach pachy. Centralny szew zaś ma iść prosto.

Fałdka pod kołnierzem, tzw. poznańska tworzy się gdy ramiona marynarki opadają za bardzo względem twoich i można pytać krawca, czy da radę się tego pozbyć. Inne fałdy na plecach mogą wynikać z tego, że marynarka jest za ciasna, albo niedopasowana do twojej sylwetki, albo źle uszyta.

Kołnierz marynarki powinien też z tyłu odsłaniać centrymetr – półtora kołnierza koszuli.

5. Kołnierz

A’propos – kołnierz marynarki powinien do tego kołnierza koszuli przylegać ściśle i nie odstawać. Wygląda to nieładnie i jest problem z poprawieniem tego potem u krawca.

6. Długość marynarki

Rysunek od tyłu, bo tak najłatwiej ocenić, czy marynarka jest dobrej długości. Powinna zakrywać ci pośladki i kończyć się tam, gdzie one. Proste.

Interwencja krawiecka: za długa marynarka nie jest dobrym zakupem, bo chociaż w wielu przypadkach (jeżeli ma cięte kieszenie, a nie naszywane) dałoby się ją skrócić, to może to całkowicie posypać jej proporcje.

Takie króciutkie marynarki, jak na ostatnim rysunku są w tej chwili modne i do kupienia w haemach i zarach. Nie potrafię się do nich ustosunkować – sam bym chyba sobie nie kupił, ale jeżeli chcesz… Nie jest to niewątpliwie klasycznie elegancka marynarka, więc może nie będzie najlepszym zakupem, jeżeli potrzebujesz się ładnie ubrać od święta, natomiast jeśli bawi cię moda albo na rowerze, basenie czy siłowni modelujesz swoje pośladki i chcesz, żeby świat je zobaczył, go for it.

Na koniec

Marynarka jest fajnym ubraniem, bo facet w dobrze dobranej marynarce będzie w 99% wyglądać lepiej, niż bez niej. Będzie wyglądać trochę szczuplej, albo trochę mocniej – bez przesady, to nie zastąpi siłowni i diety, ale pozwoli troszkę oszukać oko.

W źle dobranej jednak będzie wyglądał gorzej. Zwisająca jak wór nie przysłuży się ani chudemu (który w niej będzie wyglądał jak wieszak), ani brzuchatemu (bo efekt będzie ewidentną nieudaną próbą ukrycia zbędnych kilogramów pod metrami materiału).

No i nie wiem jak wy, ale ja w dobrze dopasowanym ubraniu po prostu czuję się lepiej.

PS. Powyższa notka nie wyczerpuje tematu idealnej marynarki, na który to temat można toczyć spory i batalie przy których największe historyczne bitwy wymiękają. Nie wspomina o spasowaniu wzorów, bo a) skupiam się tu na tym, jak ta marynarka ma leżeć, b) kupując marynarkę w sklepie i tak wybór pod tym względem jest cirka ebałt żaden.

Jeżeli wkradły się tu błędy, albo gdzieś się mylę, to gdy się o tym dowiem – poprawię.

Zobacz też

8 komentarzy

  • Maciej Ginter pisze:

    Jest sens taliować lekko za dużą marynarkę w barkach?

    • Jeżeli nie jest dość wytaliowana, to jest. Jest też sens zwęzić ją w barkach, co, jeżeli jest tylko trochę za duża, powinno być możliwe.

    • Maciej Ginter pisze:

      Nigdy nie słyszałem o zwężaniu w barkach. Możesz przybliżyć ten temat? Jakieś linki?

    • Mnie krawiec marynarkę lekko zebrał, wypruwając rękawy, podcinając nieco materiał i, jak podejrzewam, poduszkę i wszył rękawy na nowo. To znaczy, że się musi dać, skoro tak zrobił.

  • Anonymous pisze:

    Propsy za notkę. Niedawno kupiłem sobie mocno przecenioną marynarkę Bossa, która pasuje niemal we wszystkim, wyjąwszy może ramiona. Bo przy dużych i sztywnych poduszkach trudno mi sobie wyobrazić, jak podniesiony rękaw może się nie zapadać. Albo w innej, nienaturalnej pozycji, np. gdy ramię jest odgięte do tyłu. Jak sobie z tym radzisz, zwłaszcza w przypadkach garniturowych? Zwężasz rękawy?
    Z pozdrowieniami!