Zrobiło się ciepło. Ale jeszcze chwilę temu pogoda kompletnie nie potrafiła się zdecydować, czy jest wiosennie niestabilna, czy już letnia i co chwila grzmiało, padało i wiało.

Z racji tego, że nie posiadam żadnego sensownego wiosennego płaszcza czy kurtki, musiałem wymyślić coś innego, bo w marynarce i koszuli było zwyczajnie za chłodno.

Idealnym rozwiązaniem jest dodanie jakiejś trzeciej warstwy pomiędzy – ale sweterki w serek jakoś do mnie nie przemawiają, padło więc na kardigan.

Kardigan, z racji posiadania rzędu guzików, ma w sobie coś z kamizelki, ale jednocześnie ze względu na fakt, że to dzianina zupełnie nie ma tej formalności. Wrzucenie go pomiędzy marynarkę a koszulę jest fajne na kilka sposobów: jest ci cieplej i masz kolejny element, który może fajnie zagrać kolorystycznie.

I może wpasować się w zestaw na szeregu poziomach formalności. Da radę i z takimi bojówkami, jak na pierwszej fotce (nie lubię, ale można), da radę z wełnianymi spodniami w kant, da radę z bawełnianymi chinosami, czyli podstawą moją, jeżeli chodzi o spodnie.

Ba, da radę z garniturem. Niektórzy nie lubią dokładania dzianin do garnituru, ale słabo mnie to obchodzi. Odformalni to garnitur trochę. Nie tak może, żeby móc w nim chodzić jak w codziennym stroju jak gdyby nigdy nic, nie zwracając uwagi, ale dość, żeby móc w nim chodzić wkładając trochę wysiłku w nieprzejmowanie się zwracaniem uwagi.

 

Przy czym nie mówie, że nie będziesz wtedy strasznie overdressed, nawet, jeżeli założysz do tego knit albo całkiem pozbędziesz się krawata. Będziesz.

Za to zupełnie na miejscu taki strój będzie w deszczowy, chłodniejszy dzień, w którym akurat wypada ci egzamin.

Kardigan z kamizelką ma wspólnego jeszcze tyle, że spokojnie możesz rozpiąć marynarkę mając go pod spodem i wyglądać dobrze; możesz zdjąć marynarkę i nie czuć się niedoubranym.

Możesz w końcu całkiem pozbyć się marynarki i nosić półformalny albo każualowy zestaw, w którym kardigan stanowić będzie warstwę wierzchnią.

Kardigan z wełny lepiej sprawdzi się zimą – próbowałem, jest w nim naprawdę, naprawdę ciepło. Na wiosenno-letnie pogodowe kaprysy fajnie nadaje się po prostu bawełna.

Zwróć uwagę na rozmiar – to jednak sweterek, więc nie będzie tak pięknie dopasowany i taliowany jak marynarka, ale nie pozwól mu zwisać jak wór.

Pomyśleć, że kiedyś bardzo nie lubiłem tego elementu garderoby. Przekonałem się do niego relatywnie niedawno; wcześniej kojarzył mi się z tym psychiatrą z House’a.

Dobrze, że nauczyłem się szukać wzorców w kwestii stylu gdzie indziej.

Zobacz też

3 komentarzy

  • rav pisze:

    no ok padło na kardigan, czytam oglądam modela z SS jeden drugi trzeci czwarty piąty na koniec jakiś psychopata a foto osoby w rzeczonym kardiganie gdzie? no gdzie??

    kardigany bardzo lubię, właśnie dzisiaj oglądałem i zastanawiałem się na wersją bez rękawów

    a odbiegając od tematu, to ostatnio pokonałem moją ostatnią barierę, zacząłem jeździć w garniturze na rowerze

  • E tam, stylizację z SS są spoko i pokazują różne możliwe użycia kardigana.

    Ale mam w planach notkę ilustrowaną ciekawiej, tylko to wymaga pracy, a teraz na głowie mam głównie sesję.

    Co do roweru – fajnie! Jaki to rower?

  • rav pisze:

    przebudowany na kozę miejską, klasyczny trek 820 heh
    została rama: http://www.deadcatz.com/820_pix.html
    dostał węższe opony, kierownicę miejską i bagażnik oraz błotniki

  • Anonymous pisze:

    Co sądzisz o noszeniu kardigana pod dwurzędówką? Nie widziałem nigdzie takiej stylizacji. Wg. mnie to jakoś zgrzyta, pomimo że spotyka się takie marynarki noszone z kamizelką, więc teoretycznie kardigan powinien również pasować.

    • Haz pisze:

      Dwurzędówki z reguły po prostu zakrywają więcej, niż jednorzędowe marynarki. Oznacza to tyle, że kardigan w większości przypadków będzie po prostu niewidoczny. Wtedy staje się w zasadzie kwestią komfortu termicznego, a nie estetyczną.