Niesamowicie polubiłem tę marynarkę, którą pokazywałem ostatnio. Z tym, że dwurzędówka w wielką kratę to raczej mocno zwracający na siebie uwagę kawałek ubrania; postanowiłem ją więc wykorzystać jako pretekst do rozważań na temat tego, jak nosić rzeczy, które tak bardzo się wyróżniają, że bardzo łatwo mogą się pogryźć z resztą tego, co masz na sobie.

Oczywiście problem nie ogranicza się tylko do marynarki – to mogą być na przykład spodnie w niezwykłym kolorze albo w wyraźny wzór. Akcesoria chyba nie zwracają uwagi aż tak, żeby krawat czy buty były w stanie samodzielnie udźwignąć cały zestaw. Oto więc moje trzy propozycje:

1. Na eleganta

…czyli The Classic. Potraktuj taką marynarkę jak absolutnie normalny, ale elegancki element garderoby. Połącz z klasycznym krawatem, spodniami w kant, skórzanymi półbutami. Wszystko w wyważony i stonowany sposób, żeby nie upychać zbyt wielu, nawet klasycznych wzorów i nie bić po oczach zbyt wieloma kolorami.

The Classic

 

W tym wypadku to biała koszula i brązowy krawat z delikatnym wzorem, różniącym się od tła jedynie fakturą, a kolorem nawiązujący do butów. Biała lniana poszetka to klasyka klasyk, złożona dyskretnie w TV-fold. Granatowe spodnie są z bawełny – uznałem, że wełniane spodnie nie będą za dobrze pasować do dosyć chętnie gniotącego się materiału marynarki (mieszanka bawełny i lnu). W cieplejszy dzień, kiedy garniturowa marynarka z wełny z podszewką byłaby zwyczajnie za ciężka i za gorąca, nie obawiałbym się pójść tak ubrany na przykład do teatru, albo w inne miejsce, gdzie wypada wyglądać przyzwoicie, ale garniturowy dress-code nie jest obowiązkowy.

2. Na spokojnie

…czyli The Take-It-Easy. Zakładasz na siebie rzeczy, w których czujesz się najbardziej komfortowo. Niezbyt formalne, niezbyt wymyślne. Ot, normalne ubranie, które umieści tę marynarkę w bardziej przyziemnym kontekście.

 

W tym wypadku – absolutnie proste granatowe jeansy, biała koszula, lniana poszetka – biała z granatowym brzegiem – i zamszowe penny loafers.

Ta koszula nigdy nie była moją ulubioną, nie jestem przekonany do takich udziwnień jak kontrastowe guziki i kolorowa stójka. Ale w tym wypadku się sprawdza – kolorem nawiązuje do reszty stroju, wzorem – kratą w mniejszej skali – do marynarki. Na dodatek dość duży kołnierz tworzy ładną całość z szerokimi klapami dwurzędówki.

Zamiast granatowych loafersów – przez które zestaw jest w zasadzie utrzymany w kolorystyce biel-niebieski-granat – zakładam czasem brązowe buty, na przykład monki, których odcień strasznie fajnie gra z tymi spodniami. Nie chciałem jednak w tych zestawach powtarzać żadnego elementu oprócz marynarki, a zamszowe penny loafers też fajnie się sprawują w tej tak naprawdę bardzo luźnej stylizacji.

Odkryciem dla mnie jest pleciony pasek – nie muszę dorabiać dziurek, żeby się nim odpowiednio owinąć. Cuda, panie, cuda.

3. Na dandysa

…czyli, rzecz jasna, The Dandy. Skoro już zakładasz na siebie tak odczapistą marynarkę, niech reszta będzie równie nie z tej planety.

 

Białe spodnie, skrócone do granic przyzwoitości o zrobione własnoręcznie mankiety. Brązowe monki. Kolorowa jedwabna poszetka. I jeszcze jeansowa koszula, i jeszcze bransoletki, i jeszcze kapelusz, bo już naprawdę, co mam do stracenia?

Zaskakująco dobrze czułem się w tym ubraniu. Nawet nie o to chodzi, że niespodziewanie swobodnie. Taki zestaw ma w sobie coś, co potrafi w sposób zupełnie odwrotny niż się człowiek spodziewa dodać zamiast ująć pewności siebie.

Czułem jazz.

Zobacz też

7 komentarzy

  • Mateusz Pater pisze:

    Bardzo poważnie podszedłeś do tego bloga, przez co wygląda naprawdę profesjonalnie! Zaczynam go obserwować!

  • Paweł pisze:

    Wspaniałe lotniki z pierwszego zestawu. Pochwalisz się gdzie je kupiłeś?

  • Skalpel pisze:

    Wszystkie zestawy mi sie bardzo podobają, jednak numer 1 wymiata. Elegancja w czystej formie. Nieprzesadzona, niejaskarawa i niebijąca po oczach. Po tym zestawie widzę mężczyznę świadomego swojego ubioru.
    Już widzę jak wchodzisz np. do banku i reakcję ludzi 😛 http://keepingupwiththegifs.tumblr.com/post/33256357401
    Gratuluję.

  • Szymon pisze:

    Witam, bardzo mi sie podobaja te style ubierania, a szczegolnie z kapeluszem :) ostatnio, zaczalem sie interesowac, troche bardziej eleganckim sposobem ubierania sie, po dobraniu ciuchow, kiedy mialem wyjsc ze znajomymi i po poradach odnosnie stroju, co prawda narazie bez garniaka i krawata, ale kto wie, moze jak bede mial doplyw gotowki to powoli zaczne kompletowac ciuchy :) Narazie mam tylko jeden garnitur i to w dodatku tylko czarny. W sumie juz jest zauwazalna zmiana w ubiorze, przez otoczenie :) Przepraszam za brak polskich znakow, ale siadl mi dysk twardy i uzywam systemu z pendrive a.

    Pozdrawiam, Szymon.