(Psst. To dość stary wpis. Mam nowy, lepszy. O, tutaj).

O buty dbać wypada, ażeby posłużyły nam jak najdłużej, a przy tym wyglądały przyzwoicie – skórzane buty to nie kapcie, w których piętę można przydeptać, a jak się ukurzą i uświnią, to machniesz ręką. Jedną z ładniejszych rzeczy, na jakie skórzane buty pozwalają, to śliczny połysk wypolerowanej skóry. Jego stopień zależy od umiejętności pastującego, włożonego wysiłku i stanu buta, a można podejść doń na kilka sposobów.

Niezależnie od obranej ścieżki wszakże, but najpierw wypada w całości wypastować. Czyli wyciągasz sznurówki, szczotką lub szmatką równomiernie nakładasz pastę na całą cholewkę i czekasz minut dziesięć bądź kwadrans. Następnie bierzesz drugą szczotkę, tę szeroką, i nadmiar pasty nią usuwasz. W inne detale pielęgnacji obuwia wnikał nie będę – usuwania warstw kosmetyków raz na jakiś czas przy pomocy odpowiednich preparatów, natłuszczania et cetera – przynajmniej na razie.

Bo skoncentrować chciałbym się na polerowaniu cholewki na błysk. Ja bardzo lubię efekt, jaki osiąga się polerując sam w zasadzie tylko nosek, który ma błyszczeć, ale stopniowo przechodzić w bardziej matową barwę im dalej od czubka buta.

W internecie jest opisanych kilka sposobów na osiągnięcie takiego efektu.

1. Bez pracy nie ma lusterka

Potrzebować będziesz:

  • pasty do butów w kolorze zbliżonym jak najbardziej do koloru cholewki (najlepsza ma być, rzecz jasna, pasta lub wosk przeznaczony specjalnie do polerowania butów na wysoki połysk),
  • szmatki gładkiej, na przykład bawełnianej,
  • szklanki lodowato zimnej wody, ew. z kroplą octu lub spirytusu (ciekawe, baj de łej, jakie reakcje mogą zachodzić między kwasem octowym lub etanolem a składnikami pasty… muszę sprawdzić kiedyś)

Do rzeczy przystępujesz, jak piszą w internetach, tak, że szmatką (owiniętą wygodnie wokół dwóch palców, wskazującego i środkowego) dotykasz powierzchni pasty, żeby zebrać jej trochę, ale bardzo niedużo.

01Następnie w tym samym miejscem szmatki dotykasz lustra wody w szklance.

02A potem polerujesz pracowicie nosek buta. Na początku zrobi się matowy, od pasty i będzie wyglądał raczej nieciekawie.

03Ale poleruj pracowicie, aż wszelkie smugi znikną, a twoim oczom ukaże się lekko błyszcząca skóra.

04Następnie powtarzaj ad nauseam, aż but będzie błyszczał tak, jak sobie tego życzysz.

Wady metody są oczywiste – jest cholernie pracochłonna, wymaga mnóstwa czasu i po doprowadzeniu jednego buta do zadowalającego stanu możesz już nie mieć siły na drugi. Oczywiście nie musi tak być, bo dużo zależy też od skóry. Nie jest prawdą, że da się na lustro wypolerować tylko buty z dobrej i drogiej skóry, ale zależnie od jej struktury i faktury może ci to zająć mniej lub więcej czasu. Może też nie udać ci się od razu, a dopiero za którąś próbą – bo im więcej pracujesz nad takim butem, tym błysk potem wywołać łatwiej. No i nabierasz trochę wprawy – eksperymentuj też z ilością pasty i wody. Lepszej jakości kosmetyki do skóry pozwolą osiągnąć lepszy efekt, ale też nie każdy ma na zbyciu tyle pieniędzy, żeby je inwestować w polerowanie szczególnie co tańszych butów.

05

2. Tylko kropelka

Metoda numer dwa pomija pastę. Jest szybsza zatem, bo bierzesz kroplę wody na palec:

06Palcem nakładasz ją na but:

07I rozcierasz szmatką. Powtarzasz kilka razy.

08Dobrze działa, jeżeli skóra buta sama z siebie jest dosyć gładka i nie potrzebujesz pasty do wypełnienia nierówności; także im więcej razy polerujesz but, tym lepszy efekt. To chyba generalna zasada.

3. Odświeżyć

Jeżeli nie masz siły albo czasu zajmować się całym rytuałem pielęgnacyjnym swoich butów, a potrzebujesz tylko odświeżyć i przetrzeć ładne lustereczko, które już na bucie zrobiłeś, weź do tego na przykład pończochę lub rajstopy. Poproś dziewczynę, żeby ci odstąpiła parę, ew. idź do sklepu i kup – czy przyznasz się, na co ci one, to twoja osobista kwesta; jeżeli nie chcesz, wybierz sobie tylko jakiś rozmiar i grubość, jak cię pani za ladą zapyta, jakie chcesz. Jak powiesz, że jakiekolwiek, to nie wiem – ja bym chyba nie potrafił nie zacząć się tłumaczyć.

09Jak wspomniałem, stopień tego połysku to rzecz bardzo płynna – może ci się udać lepiej, może gorzej. Tyle moich doświadczeń z metodami, jakie znalazłem opisane.

10

Natomiast, wiecie jak jest, trzeba próbować różnych rzeczy samemu.

4. By your powers combined…

Ja najlepsze efekty uzyskuję łącząc wszystkie trzy metody.

12

Czyli na szmatkę trochę pasty, bardzo niedużo. Na cholewkę kroplę wody. I dalejże polerować. Istotne jest, że więcej używam wody niż pasty.

Na koniec zaś, gdy cholewka już błyszczy, ale nie mogę doczyścić smug, jakie zostawia umazana w paście szmatka, biorę te rajstopy i ścieram delikatnie, aż zostanie gładna powierzchnia. Wszystko przy użyciu pasty Kiwi za pińć złoty.

11Nie będę ukrywał jednak, że to efekt, którego nie uzyskałem po jednokrotnym polerowaniu nowych butów. Im więcej razy buty przechodzą tę całą zabawę, tym ładniej ię potem błyszczą. Jasne, że zależy to też od jakości skóry, ale nie powiedziałbym, że takie lusterko da się uzyskać tylko na butach naprawdę dobrej jakości. Więcej, IMHO, zależy od wytrwałości w próbach i błędach i złapania tej odpowiedniej ilości pasty, wody i machania ręką. Gdy uda ci się pierwszy raz, potem już będzie tylko łatwiej.

Zobacz też

4 komentarzy

  • J.K. pisze:

    Dzień dobry,
    zastanawiam się nad temperaturą wody – niby dlaczego lodowato zimna? Są dwie szkoły – taka jak zastosowana u Pana oraz przeciwna, która jest przedstawiona na większości amerykańskich stron nt. polerowania butów. Do tej pory nie próbowałem osobiści metody z gorącą wodą, ale, na chłopski rozum – wydaje się być sensowna, czego powiedzieć nie można o pierwszej. W sumie – pasta jest mieszaniną wosków i gdy użyjemy do rozprowadzania gorącej wody woski topią się (lub chociaż miękną) i lepiej wypełniają nierówności skóry. Gdy woda jest zimna woski twardnieją i nabierają tendencji do zbrylania się i generanie trudniej jest je wetrzeć w skórę. Co Pan o tym sądzi? Czy próbował Pan kiedyś tej drugiej metody?
    Pozdrawiam,
    JK

    PS: udało mi się wypolerować zimowe buty z CCC na takie lustro, że można się przejrzeć i włosy poprawić :) co prawda, wyjątkowo skóra nie była w nich lakierowana, ale zauważyłem, że lustro nie pochodzi z gładkości skóry, tylko raczej z cieniutkiej warstwy pasty, z której wyparowała benzyna i stwardniała, nalożona równomiernie, a następnie wyglansowana. Wiem to po tym, że po zbyt mocnym potarciu lustro matowieje i pokazuje się goła skóra (czyli po prostu warstwa pasty ulega uszkodzeniu). Czy zauważył Pan na swoich butach podobne zjawisko?

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Z moich doświadczeń wynika, że lustro zrobić łatwiej, jeżeli woda jest zimna, niż jeżeli jest w temperaturze pokojowej. Podejrzewam, że wosk topi się w wyniku temperatury wytworzonej przez wcieranie go i wypełnia nierówności skóry, natomiast twardnieje i łatwiej tworzy równomierną, błyszczącą powierzchnię po kontakcie z zimną wodą.

      Buty ze skóry z korygowanym licem rzeczywiście bardzo łatwo doprowadzić do lustrzanego połysku, rzeczywiście poprzez nałożenie gładkiej warstwy pasty.

  • Artur pisze:

    Od kilku dni usiłuje wypolerować buty. Mimo uzyskania lustra na jednym z nich, postanowiłem polerować dalej. Zrobiły się na nim masowe kropeczki, a później cała matowa plama.  Z drugim butem jest podobnie.

    Czy spotkałeś się już wcześniej z czymś takim? Czy to przypadkiem nie Od kilku dni usiłuje wypolerować buty. Mimo uzyskania lustra na jednym z nich, postanowiłem polerować dalej. Zrobiły się na nim masowe kropeczki, a później cała matowa plama.  Z drugim butem jest podobnie.

    Czy spotkałeś się już wcześniej z czymś takim? Może być to spowodowane wytartą pastą w tym miejscu? Buty to Bexleye Berkeley II

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Tak, zdarzyło mi się. Mam wrażenie, że to efekt nadmiaru wody, która wsiąka nieco w skórę. Odstaw buty na trochę, niech przeschną, a potem nałóż kilka warstw samej pasty, bez wody. U mnie to zwykle pomaga.