Dwa zestawy z rzędu – przepraszam, za tak nachalne epatowanie własną fizjonomią. Ale, gwoli usprawiedliwienia, dziś do zestawu mam historyjki. A gdy je będziecie czytać, torba o konstrukcji analogicznej do tej z poprzedniego wpisu będzie nabierać kształtów, wszystko jest zaś na bieżąco dokumentowane fotograficznie i obiecuję niebawem tutorial.

Nie uważam się za jakiegoś wytrawnego secondhandowego łowcę, wręcz przeciwnie. Jakoś nie mogę znaleźć rzeczy, które wymyśliłem sobie, że chciałbym mieć (albo mogę, ale są za duże na dwóch mnie wziętych razem). Jednak czasem mam szczęście i trafiam na takie skarby i satysfakcja z ich upolowania jest tym większa, im niższą cenę w gotówce przyjdzie mi za nie zapłacić.

W tym zestawie są dwie takie sztuki. Pierwsza to spodnie. Przyglądałem się im z bliska, oglądając detale. Brak jakichkolwiek metek. Od wewnętrznej strony gumki mające przytrzymać koszulę, żeby się nie wysuwała ze spodni. Parę innych detali, które przekonały mnie, że to spodnie raczej szyte na zamówienie, niż seryjnie w fabryce.

02Gdy je przymierzyłem, były praktycznie dobre w pasie. Mankamentem były horrendalnie szerokie nogawki (jakieś… 25cm u dołu?), ale z tym potrafiłem sobie poradzić, zwężając je do ulubionej przeze mnie szerokości 18. Odrobinę je też skróciłem. Nie chciałem ruszać pasa, żeby poprawić te kilka centymetrów, które odbiegały od moich rzeczywistych wymiarów, bojąc się, że coś schrzanię. To nie są stare lniane spodnie, których stratę mógłbym przeboleć.

Szczególnie, że zajrzenie do tylnych kieszeni potwierdziło moje przypuszczenia co do pochodzenia spodni – tam wszyta jest sama krawędź kuponu materiału z informacją na temat tkaniny.

06

Spodnie nosi się wybornie, a materiał jest cudowny w dotyku.

Drugim małym skarbem jest krawat. Nie jestem fanem regimentali, to jest krawatów w skośne pasy w barwach pułku wojskowego lub instytucji. Podobają mi się natomiast takie z herbami, które może łatwiej zidentyfikować niż kolorowe paski, ale za to sprawiają mi więcej estetycznej radości. W koszu z krawatami trafiłem na taki oto, ciemnoniebieski z wyszytymi złotymi symbolami.

03Po przyjrzeniu się mu dokładnie zobaczyłem jeszcze informację o pochodzeniu.

07Krawat okolicznościowy upamiętniający rozpoczęcie programu wymiany lekarzy, studentów i innych pracowników pomiędzy dwoma szpitalami klinicznymi po dwóch stronach oceanu: Johns Hopkins w Baltimore i londyńskim Guy’s Hospital. Takie informacje udało mi się znaleźć.

Prawda, że fajne? Dla mnie jako medyka in training – bardzo.

Cała reszta zestawu jest zbudowana dookoła tych dwóch elementów. Granatowa dwurzędówka ma fajny, matowy materiał o widocznej fakturze, który zapewnia z jednej strony kontrast kolorystyczny względem spodni (bez niego byłoby bardzo mdło), a z drugiej ładnie koresponduje z nie najcieńszą przecież ich tkaniną. Jedna rzecz, która mi się w niej nie podoba to umiejscowienie kieszeni – mogłyby być niżej. Ale nie ruszałem ich, w przeciwieństwie do kieszonki piersiowej, która doprowadzała mnie do szewskiej pasji znajdując się mi niemal pod pachą. Jako, że to kieszonka nakładana, to ją po prostu odprułem i przyszyłem w lepszym miejscu.

05

Do tych butów z kolei – niezbyt okazałych derbów z Gino Rossi, kupionych kiedyś na wyprzedaży za ułamek bazowej ceny – na nowo przekonałem się po eksperymentach z pastą. Ich kolor jest sam z siebie mało ciekawy – jasny, ale niezbyt nasycony, mdły odcień brązu. Użycie ciemnobrązowej pasty na samym nosku i wypolerowanie na błysk dało im jakby nowe życie, dodając nieco kolorystycznej głębi.

04

Jeżeli ten wpis przekona kogoś do wybrania się na wycieczkę po sklepach z używanymi ciuchami… To trudno, cholera, robię sobie konkurencję.

Zobacz też

4 komentarzy

  • A. pisze:

    Fajna notka, która aż prosi się o subiektywny ranking krakowskich sklepów z używanymi ciuchami. :-) Studiując tu od pięciu lat nie odkryłem niczego, co na drabince jakości sytuuje się powyżej Robanów. Nawiasem: czy dwurzędówka również z second handu?

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Nie, dwurzędówka z wieszaka z resztkami z przecen w Zarze. Kupiona za nieco więcej, niż w sh, ale sporo mniej, niż Zara chce normalnie. Jest bardzo krótka, krótsza niż którakolwiek z moich marynarek, ale polubiłem ją strasznie.

      Co zaś do secondhandów, to też nie jestem na tyle specjalistą, by się móc wypowiadać. Fajne rzeczy mają oprócz robanów w Textile House przy Alejach, ale znowu – za duże wszystko.

    • A. pisze:

      Dzięki – to jeszcze, jeśli pozwolisz, zapytam – czy dwurzędówka to 100% wełny? W Zarze to rzadkość, nawet w widełkach cenowych > 500 pln.

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Nie, jest bawełniana. Niemniej wydaje mi się, że i kolor i rodzaj tkaniny (dość gruby splot) dają jej trochę więcej uniwersalności, niż tylko możliwość użycia jako stricte letnia marynarka.

      Generalnie z Zarą się nie lubię jakoś bardzo, jest słaba jakościowo i przekombinowana, ale za to szyją rzeczy, które rzeczywiście pasują mi na rozmiar, więc czasem zaglądam.