Klasyczna elegancja lubuje się w przeróżnych zasadach, których jest tyle, że zliczyć nie sposób. Część z nich uwarunkowana jest historycznie i wynika z ewolucji, jaką przeszedł męski strój i noszenie go tak a nie inaczej to tradycja. Inne mają uzasadnienie estetyczne, bo wymyślone zostały po to, żebyś w ubraniu wyglądał dobrze, nawet gdy bez niego coś jest nie tak.

Oczywiście są rzeczy ważniejsze i mniej ważne – najpiękniejszy węzeł krawata nie zasłoni źle dopasowanej marynarki, a na odwrót zgrzyt będzie dużo mniejszy. Jednak jeżeli o dopasowanie ubrania już zadbałeś, może czas zwrócić uwagę na detale, które wprawnemu obserwatorowi powiedzą, że wiesz co robisz, a laik, nawet o nich nie wiedząc, po prostu stwierdzi, że dobrze wyglądasz.

Jedną z takich rzeczy jest rodzaj kołnierzyka koszuli. Kupując koszulę warto się nad nim chwilę zastanowić, bo dobrze dobrany będzie stanowił znakomite uzupełnienie ładnie poskładanego zestawu.

W kwestii nazewnictwa – nie jest ono całkiem spójne pomiędzy producentami i w różnych sklepach można spotkać różne określenia. Szczególnie pierwsze dwa z opisanych poniżej stosowane są wymiennie; ja jednak postanowiłem podzielić je tak a nie inaczej bazując na własnych doświadczeniach i uznając, że taki podział ma sens czysto funkcjonalny.

Cutaway

…czyli kołnierzyk włoski.

cutaway

Cutaway ma wyłogi rozstawione szeroko, pod kątem niekiedy przekraczającym nawet 180 stopni (często nazywany jest wtedy „extreme cutaway”). Wyłogi nie są jakoś szczególnie długie – nie muszą być.

To cholernie stylowy rodzaj kołnierzyka i mój ulubiony. Dobrze pasuje do niego krawat zawiązany prostym four-in-handem (ew. modyfikacją z podwójną pętelką – double 4ih albo Prince Albert knot). Nie przekonują mnie ludzie nakazujący wiązać do szeroko rozwartego kołnierza szerokiego węzła – to przytłacza całą lekkość, jaką ten kołnierzyk w sobie ma. Niech widać materiał krawata za węzłem – nie przejmuj się. Cutaway znakomicie pasuje do nieprzejmowania się.

Inną rzeczą, na podstawie której odrzucam szerokie jak szafa węzły windsorskie i półwindsory do tego kołnierzyka, to fakt, że pasują mi one do zupełnie innych typów twarzy. Szeroki węzeł ma podeprzeć optycznie szeroką twarz – zawiązany pod szczupłą twarzą wygląda niespecjalnie, przytłaczająco, ściąga za dużo uwagi. Z kolei szeroki kołnierz ładnie ją wyeksponuje, podczas gdy ubrany przez jegomościa o okrągłej twarzy niekorzystnie uwypukli jej kształt.

Cutaway, i to jest dla mnie główny punkt różnicujący z następnym na liście kołnierzykiem, nadaje się też do noszenia bez krawata. Jego wyłogi składają się wtedy prawie równolegle do stójki i nie przeszkadzają.

Spread

…czyli… też kołnierzyk włoski.

spread

A jednak trochę inny. Wyłogi także są tu rozłożone pod dużym kątem, ale są dłuższe. Spory ich kawałek potrafi schować się pod klapy marynarki i tak jak z krawatem wygląda to dobrze, tak po jego zdjęciu – nieszczególnie.

Wydaje mi się ciut bardziej konserwatywny od odsłaniającego wiązanie krawata cutawaya, podobnie jednak pasuje raczej do wąskiej, szczupłej twarzy.

Semi-spread

…czyli półwłoski.

semispread

Jest swoistą hybrydą pomiędzy szerokimi włoskimi kołnierzykami a długimi, wąsko rozstawionymi klasycznymi kentami. Bardzo popularny, bardzo uniwersalny, bardzo pozbawiony własnego charakteru.

Jest bezpieczny – założysz go z krawatem, wyglądasz jak normalny gość pod krawatem; założysz bez – też będzie OK.

Posiadam kilka koszul z kołnierzykiem w takim kroju i zupełnie nie potrafię wykrzesać z siebie doń miłości. Co nie znaczy, że nie może wyglądać dobrze, po prostu nie porywa.

Kent

…czyli kołnierzyk klasyczny.

kent

Kent ma długie i niezbyt szeroko rozstawione wyłogi. Wąską twarz pociągnie jeszcze bardziej, więc nie polecam. Posiadaczom okrąglejszej fizjonomii z kolei – jak najbardziej.

Długie wyłogi jednak potrafią nie chcieć zachowywać się porządnie, jeżeli zabrać im utrzymujący je w ryzach krawat, więc jeżeli nie lubisz tej ozdoby, możesz wybierać raczej opisany wyżej semi-spread, albo…

Button-down

…czyli kołnierzyk na guziczki.

button-down

Przeważnie miękki (sztywne button-downy, jeszcze do tego w kroju przypominające kenty, nieszczególnie do mnie przemawiają), nieformalny rodzaj kołnierzyka. Wywodzi się ponoć od tego, że ktoś postanowił ułatwić życie graczom w polo, przypinając do koszuli powiewające na wietrze wyłogi (nie mając przy tym dość odwagi, żeby całkowicie pozbyć się kołnierzyka i wynaleźć t-shirt, najwidoczniej).

Bez krawata sprawdza się świetnie – ładnie wygląda solo i pod swetrem, pozbawiony jest całego koszulowego zadęcia, ściągając ten element garderoby w stronę casualu, ale nadal z klasą.

Button-down z krawatem to z kolei klasyka stylu amerykańskiego. Którego nie lubię. Co nie znaczy, że nie toleruję towarzystwa guziczków i krawata jednocześnie – fajnie może wyglądać szczególnie z nieformalnymi krawatami, jak dziergane knity, bawełniane czy wełniane, a w cieplejsze okresy – lniane.

Ale sztywny button-down i jedwabny krawat – można, tylko nie wiem po co.

…I inne

To zaledwie klika z rodzajów kołnierzyków, jakie można spotkać, ale chyba najpopularniejsze. I najłatwiejsze do dostania.

Ale istnieją inne ciekawe, na przykład kołnierzyk klubowy, o półokroągle zakończonych wyłogach, jaki można kupić na trashness. Albo button-under, czy inaczej kryty button-down, którego guziczki zapina się na pętelki po wewnętrznej, niewidocznej stronie wyłogu. Albo tab collar, z wyłogami spiętymi pod węzłem krawata, eksponując go ładnie (podobną rolę może pełnić spinka do kołnierzyka, rzecz, za którą się bezskutecznie rozglądam w Polsce w nieidiotycznej cenie). Opisywanie jednak ich wszystkich trochę mija się z celem tego wpisu, poza tym miałbym dużo więcej rysowania.

Na koniec

Parę słów jeszcze gwoli uzupełnienia. Nie zawsze spotkasz się z nazewnictwem spójnym z występującym w tej notce – to raczej moja interpretacja niż sztywne reguły. Różnią się też kąty rozstawu wyłogów i ich długość, wariacji na temat powyższych modeli ilość jest niezliczona.

Spotkasz się pewnie z opiniami zgoła odmiennymi niż te przedstawione tutaj. Słuchaj się których chcesz, najwyżej się pomylisz i okaże się, że nie wyglądasz tak, jakbyś chciał. Albo odwrotnie.

Kupując koszulę zwróć też uwagę, czy kołnierzyk ma od dołu miejsce na fiszbiny, które mogą pomóc ci wymodelować jego kształt zgodnie z twoją fantazją. Może nie mieć, może mieć wszyte na stałe plastikowe – to słabsze rozwiązanie, bo z czasem lub pod wpływem żelazka mogą się odkształcić, powodując, że kołnierzyk będzie odstawał; ale nie musi to mieć miejsca.

tl;dr

infografika

Zobacz też

4 komentarzy

  • Filip J. pisze:

    Mnie osobiście się podobają te button-downy udające klasyczny kołnierzyk. Nadają się do garnituru, a jednocześnie dyskretnie go odformalizowują. No i trzyma się lepiej niż zwykły kent.

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Chodzi o długość wyłogów, czy o ten tzw. kryty button-down, że guziki nie są widoczne?

  • Filip J. pisze:

    Raczej o długość wyłogów. Kryty button down już nie bardzo mi się podoba, chyba że przy kroju klasycznego kołnierzyka, gdzie jest po prostu bardziej praktyczny, ale znowu jako niewidzialny detal nie odformalizowuje on w żaden sposób stylizacji. Wracając do sztywnego button-downa z długimi wyłogami, niektórzy dandysi potrafili tego typu koszulę założyć do typowego garnituru wizytowego, czy nawet do smokingu, więc czemu nie?

  • paweł pisze:

    W tailorstore.pl jest pin collar za bodajże 30 zł.