Po ostatnim tutorialu mówiącym jak sobie wytaliować koszulę, ten to spory przeskok jeżeli chodzi o ilość koniecznego zaangażowania i czasu.

Ale to nic strasznego tak naprawdę. Skoro ja dałem radę, to każdy, kto ma maszynę do szycia, a nie ma umiejętności bardziej sensownego zagospodarowania wolnego czasu da radę też. Jazda!

Sama torba będzie wyglądać podobnie jak ta sprzed dwu wpisów, ale różnić się będzie kolorami (materiał w granatowe pasy zastąpiony został brązowym).

Na początek wypada zgromadzić niezbędne materiały. Przedstawia je poniższy obrazek:

01Numerkami, po kolei: 1. jeden metr fizeliny z klejem; 2. i 3. po pół metra materiału, z którego chcemy wykonać torbę (w tym wypadku – granatowej i brązowej bawełny); 4. metr materiału podszewkowego; 5. taśma parciana (ze trzy metry); 6. zamek błyskawiczny (tu – długości 45cm); 7. metalowe półkola (lepsze byłyby prostokąty, ale nie było akurat w sklepie); 8. zatrzaski do zrobienia zamykanych kieszeni; 9. nożyk introligatorski, bardzo, bardzo ostry; 10. szpilki; 11. miękki ołówek (tu 4B); 12. nożyczki; 13. wykrój z bristolu lub innego sztywnego kartonu; 14. maszyna do szycia (duh); 15. długa metalowa linijka (u mnie metrowa).

Wykrój z takiego kartonu nie stanowi dostatecznie dobrego oparcia dla nożyka, żeby ciąć wzdłuż niego materiał bez pomocy linijki, ale jest przydatny choćby z tego powodu, że nie musimy za każdym razem mazać po materiale. Przygotowałem go sobie według takiego schematu:

wykrojWymiary tu podane mają wliczone jednocentymetrowe marginesy z każdej strony.

Oczywiście 2x przy nazwie elementu nie oznacza, że trzeba wycinać go dwa razy z bristolu, tylko z materiału.

Uzbrojony więc w ten wykrój, metalową linijkę i bardzo, bardzo ostry nożyk wyciąłem odpowiednie kawałki materiału, bristol unieruchamiając względem niego szpilkami (im więcej, tym lepiej).

02Podobnie postąpiłem z materiałem podszewkowym, ale tu dwie uwagi. Pierwsza, zasada „im więcej tym lepiej” w stosunku do szpilek tu działa ze zdwojoną siłą, bo to lekki materiał, który ucieka jak może, więc trzeba naprawdę dobrze go pilnować, żeby nie pociąć krzywo. Druga – z racji mojego lenistwa nie chciało mi się robić do podszewki osobnego wykroju, a dzielenie każdego boku na dół i górę nie ma tu sensu (bo nie muszą być dwukolorowe), więc wycinając boki korzystałem po prostu jednocześnie z kawałków „bok – dół” i „bok – góra” przyszpilonych na zakładkę (bo wykrój uwzględnia te jednocentymetrowe nadmiary materiału, niezbędne do zszycia tego wszystkiego potem). Obrazuje to zdjęcie poniżej.

03Gdy już wyciąłem wszystko co trzeba, nakleiłem te kawałki tkaniny (z wyjątkiem tych, które staną się kieszeniami oraz, rzecz jasna, podszewki) na fizelinę przy pomocy gorącego żelazka. Uznałem, że najpierw je nakleję, a potem wytnę, o:

04

Plus tego rozwiązania jest taki, że nie powycinałem tej fizeliny (która jest gruba i nie daje się ciąć szczególnie łatwo) krzywo i każdy kawałek materiału jest podklejony w całości. Minus – nieważne, jak ostrożnie jeździsz żelazkiem, jego stopa i tak uwali się klejem. Ale to nic, można wyczyścić. A po wycięciu naklejonego już materiału przeprasowałem każdy kawałek jeszcze raz, na odwrocie zaś ołówkiem zaznaczyłem jednocentymetrowe marginesy.

Teraz zszyłem ze sobą, wzdłuż tych narysowanych ołówkiem linii, elementy „bok – góra” i „bok – dół”, krótkich i długich boków, żeby ściany torby już mieć jako jeden element. Szew – jak większość kolejnych – poprawiłem jeszcze dwa razy, czyli w sumie przeszyte jest razy trzy. Potem rozprasowałem jeszcze raz.

05Następnie do górnej krawędzi długich boków torby (które jednocześnie składają się na jej, hm, górę – tu nie ma osobnego kawałka materiału) przyłożyłem suwak i zaznaczyłem – znowu, z centymetrowymi marginesami – miejsca, do których mam te boki u góry zszyć, żeby je zespolić, ale zostawić szparę na wszycie zamka.

06A potem zszyłem, do drugiej linii. Pierwsza będzie bokiem kwadratu, jaki narysowałem ołówkiem, o boku 2cm. Narysowałem jego przekątną, którą przeciąłem nożykiem – część materiału trzeba będzie tu zawinąć, żeby zrobić dość szeroką szparę dla zamka.

07

A’propos zamka, to to jest moment, w którym zaczynam go montować. Szpilkami, jak widać na załączonych obrazkach.

08

Ale zamek trzeba, rzecz jasna, przyszyć. Co też uczyniłem, sukcesywnie usuwając szpilki z drogi igle maszyny do szycia, która obszyła zamek w całości dookoła.

09

Teraz przystąpiłem do zamocowania spodu torby. To nie jest wielka filozofia – na lewej stronie, przytrzymując sobie szpilkami, trzy razy maszyną wzdłuż narysowanych wcześniej ołówkiem linii. Po zakończeniu torba… nadal jeszcze nie zaczyna wyglądać jak torba. Ale to nic.

10Następnie, przed wszyciem boków, żeby mieć łatwiejszy dostęp, przyszyłem parciany pasek, który idzie dookoła torby spodem i kończy się metalowymi półkolami, które trzymać będą rączki torby (wykonane z tejże samej parcianej taśmy).

Uciąłem dwa osiemdziesięciocentrymetrowe kawałki taśmy, końce przejechałem na maszynie zygzakiem (bo ucięta taśma się lubi pruć i strzępić), a potem zawinąłem na końcu i przeszyłem. Półkole ma przerwę, która umożliwia umieszczenie go w już zaszytej pętli taśmy i należy to wykorzystać.

11Analogicznie postąpiłem z rączkami, które nie muszą mieć 80 centymetrów, mogą mieć ile ci wygodnie.

Taśmę taką, ktora z obu stron posiada już nanizane półkola, zamocowałem szpilkami do torby w odledłości ok. 10 centymetrów od jej brzegu (tego z niewszytym jeszcze bokiem) i przyszyłem na maszynie.

12To, co stworzyłem do tej pory na moment odstawiam, żeby zająć się brakującymi bokami.

Najpierw kieszenie. Wycięte kawałki materiału obrysowuję ołówkiem – element „kieszeń – przód” powinien mieć marginesy 1cm, z wyjątkiem górnej krawędzi, gdzie powinny być dwa – 0,5cm i 1cm.

Element „kieszeń – tył” – po całym obwodzie dwa marginesy, 0,5cm i 1cm. Na szczycie tego elementu, który będzie potem pokrywką kieszeni, robię 1cm nacięcie.

Następnie zaginam materiał wzdłuż linii ołówka, tam, gdzie są dwa marginesy – dwa razy, żeby ucięty brzeg materiału nie był widoczny. Pomagam mu żelazkiem w utrzymaniu nowonadanego kształtu. Tam, gdzie jest tylko jeden margines, 1cm, zaginam raz, ale brzeg materiału może być widać. „Kieszeń – tył” powinna wsunąć się w „kieszeń – przód” jak widać na ostatnim zdjęciu.

13Te brzegi, które są zwinięte na dwa, gdzie nie widać brzegu materiału obszywam na maszynie. Następnie składam te dwa kawałki kieszeni jak na tym ostatnim z powyższych zdjęć i mocuję szpilkami na środku krótkiego boku torby, żeby potem przyszyć je doń na maszynie.

14

 

Nabijam też zatrzaski – w moim przypadku było do tego takie proste urządzenie, w które należy uderzyć młotkiem. Pewnie zależy, jakie zatrzaski kupisz – metoda ich umieszczenia może być różna. Całość dwa razy, bo i dwie mamy kieszenie.

15

Teraz chwytam znowu resztę torby i wywlekam na lewą stronę. Te krótkie boki przymocowuję szpilkami (dalej od brzegu, niż jest ten jednocentymetrowy margines narysowany ołówkiem – to ułatwia pracę). Istotne są te widoczne fałdy w zaokrąglonych okolicach – nie da się przyszyć tego materiału równo, jeżeli ma on mieć margines, bez cięcia lub właśnie takich fałd.

Następnie, oczywiście, przeszywam na maszynie wzdłuż linii ołówka. Trzykrotnie. Z obu stron, rzecz jasna.

16

Torbę wywlekam na prawą stronę – wygląda już jak torba! Pozostaje ostatnia rzecz, czyli wszycie podszewki.

17

Zszywam kawałki podszewki w sposób analogiczny, do kawałków torby (tylko bez kieszeni) i zostawiając szparę na górze na zamek. Tylko, że na prawej stronie – marginesy i szwy mają być na zewnąrz, bo to wnętrze podszewki będziemy oglądać, gdy otworzymy torbę.

Mocuję ją szpilkami do wnętrza, jak pokazano na zdjęciach – po obu stronach szwu, którym zamocowany jest zamek. Następnie po prostu przeszywam jeszcze raz wzdłuż tego szwu. Tutaj dość istotne jest, by robić to precyzyjnie i jechać dokładnie wzdłuż poprzedniego szwu – nie chciałem, zeby rzucało się w oczy, że to dwa, a nie jeden szew. Pewnie lepszy efekt byłby, gdyby zamek i podszewkę rzeczywiście zamocować jednym szwem, ale tego już mi się nie udało osiągnąć, bo mocowanie samego zamka do materiału podklejonego grubą fizeliną było wystarczającym wyzwaniem, a gdyby dodać do tego jeszcze śliską i uciekającą podszewkę…

18

Ustawiłem, swoją drogą, maszynę na desce do prasowania, żeby móc łatwiej szyć ten kawałek, gdzie torba już nie pozwala na rozłożenie jej na płask.

Po usunięciu szpilek mamy gotową torbę.

19Torba z takiego materiału i o takiej konstrukcji jest miękka – więc nie będzie ładnie trzymać tego kształtu, jeżeli nie jest wypchana. Ale z drugiej strony, łatwo ją zmieścić tam, gdzie nie ma dużo miejsca.

Możesz oczywiście eksperymentować z wykrojem, procesem szycia, wymyślać dodatki i usprawnienia. Have fun.

Zobacz też

5 komentarzy

  • kingART pisze:

    no nieźle, dużo pracy, ale efekt świetny . Zestawienie kolorystyczne pod mój gust :)

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Dzięki! Trochę narobić się trzeba, ale jeżeli akurat nie masz nic ważniejszego na głowie, to idzie się wyrobić w jeden weekend ;]

  • Skalpel pisze:

    Masz chłopie talent! Garty!

  • Modenfer pisze:

    Świetny tutorial, wszystkie kroki pięknie i jasno objaśnione – pewnie złożenie i opisanie całości zajęło tyle samo czasu co stworzenie torby! Cieszę sie, że tu trafiłam i na pewno będę zaglądać regularnie. Pozdrawiam serdecznie!

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Dzięki! Miałem pewne obawy, czy udało mi się wszystko jasno przekazać, a zdjęcia obrazują to, co trzeba – cieszę się, że jednak tak. Nie przeszkadza, że torba jest tak naprawdę bardzo prostej konstrukcji.

      Dziewczyna już złożyła zamówienie na bardziej złożony model. Jakby mi nie wypaliło bycie medykiem, to mam jakąś inną opcję kariery.