Koszula przez większość czasu jest czymś przykryta – marynarką, swetrem. Ale dobrze dopasowana pozwala ci je bez wstydu zdjąć, poza tym – ja naprawdę czuję się lepiej w dobrze dopasowanym ubraniu.

Koszula nigdy nie będzie leżeć na tobie bez jednej zmarszczki – cienka bawełna to nie uzbrojony konstrukcją nadającą częściowo kształt materiał marynarki; niemniej jednak są rzeczy, które zdradzą dobre lub złe jej dopasowanie. Zacznijmy od podstaw.

Rozmiar

1

Rozmiar koszuli opisywany jest dwoma parametrami: obwodem kołnierzyka i wzrostem. Rozmiar kołnierzyka ma znaczenie o tyle, że w zasadzie na jego podstawie skaluje się wszystko inne. Dobierasz go tak, żeby koszula zapięta pod szyją dawała ci dostateczny komfort ruszania głową, przełykania i oddychania; niektórzy mówią, że to tyle, byś mógł za kołnierz włożyć dwa palce. Tak naprawdę jednak twoje samopoczucie najlepiej znasz ty sam. Raczej nie kupisz koszuli o za małym kołnierzyku, jeżeli ją przymierzysz i zapniesz – po prostu będzie ci przeszkadzał.

Za duży jednak pozostawi pomiędzy twoją szyją a materiałem nieestetyczną szparę, której nie będziesz się mógł – mówię z doświadczenia – pozbyć obwiązując się krawatem. To nie działa – albo zostaniesz z pustą przestrzenią wokół szyi, albo wypełnisz ją nieestetycznymi fałdami pogiętej stójki. Dlatego ten element jest bardzo istotny, bo nie da rady go poprawić później w żaden sposób.

Zauważ też, że za duża koszula oprócz kołnierzyka będzie też za szeroka w ramionach – szew przytwierdzający rękaw do korpusu, zamiast przebiegać nad stawem ramiennym zjedzie z niego.

Rękaw

2

Koszula z kolei kupiona na nieprawidłowy wzrost będzie za długa – łącznie z rękawami. Tak naprawdę ciężko jest dobrać idealną ich długość – jeżeli opcje w kwestii wzrostu masz powiedzmy trzy: 164-170cm, 175-184cm i powyżej – to widzisz, że można się przejechać nawet, jeżeli mieścisz się w którychś widełkach. Ponadto możesz mieć dłuższe albo krótsze ręce, niż nakazuje norma przyjęta arbitralnie przez producenta.

Mankiet koszuli powinien, przy wyprostowanych rękach, sięgać nadgarstka. Nie zakrywać już nic na dłoni, a już na pewno nie sięgać kciuka. Spod rękawa dobrze dobranej marynarki powinien wystawać na może centymetr, dając ładny, wąski pasek.

Jeżeli rękaw jest za krótki, poszukaj innej koszuli, bo z tym już nic nie zrobisz. Jeżeli jest za długi…

Nie za bardzo wierzę, że możesz po prostu zapiąć mankiet ciasno, żeby opinał ci nadgarstek i nie zjeżdżał dalej. Nie każdy mankiet ma tak rozmieszczone guziki, a poza tym – co z mankietami na spinki? Na moich szczupłych rękach nie obejmują nadgarstka dość ciasno, za długie zjeżdżają więc niżej. Poza tym, nawet jeżeli dasz radę zapiąć mankiet tak, by unieruchomić go w pożądanym miejscu, wysunie ci się on spod rękawa marynarki, gdy tylko podniesiesz trochę ręce, zamiast cofać się razem z nim odrobinę i zachowując ładną, wąską linię.

Skracanie rękawów koszuli jest raczej drogie w stosunku do jej ceny, a finalny efekt – bardzo niepewny.

Isnieje jeszcze jedna opcja – opaski na ramię, którymi możesz odpowiednio wyregulować długość rękawa koszuli, a one przytrzymają nadmiar materiału. Raczej do chowania pod marynarką, niż do koszuli solo.

Talia

3

Jeżeli postanawiasz niewyglądać jak fleja, chowasz koszulę do spodni. Tu dość istotne jest, żeby była ona dopasowana do twojej sylwetki na całej swojej długości.

Koszule w sprzedaży dostępne są najczęściej w trzech wariantach – z plecami całkiem gładkimi, z zakładkami zapewniającymi więcej materiału w okolicy klatki piersiowej i niżej, oraz z zaszewkami na wysokości talii. Różnią się też szerokością rękawów.

4

Jesteś szczupły – bierzesz koszulę taliowaną. Nie chcesz, żeby wybrzuszała się nad paskiem nieestetycznie, a jeżeli materiału jest za dużo, nie da się tego po prostu poupychać. Jeżeli staniesz przed lustrem i po kwadransie walki z koszulą stwierdzisz, że kłamię, bo jednak ci się udało, obróć się bokiem – zobaczysz, że na plecach wyrósł ci drugi brzuch. Wszystko to ani ładne, ani wygodne.

Jeżeli masz brzucha nadmiar – albo zupełnie właściwą jego ilość, a to wszyscy inni mają za mało – spróbuj tego kroju z zakładkami. Ma być na tyle przestronnie, żeby koszula cię nie opinała, a guziki nie groziły zerwaniem. Zważ jednak, żeby nie przesadzić – za dużo luzu optycznie napompuje cię jeszcze bardziej.

Problem pojawia się, gdy masz trochę niestandardową budowę ciała – na przykład dużo ćwiczysz. Duża klata, wąskie biodra; taliowane koszule mogą opinać ci się na piersi nieładnie, a rękawy niewdzięcznie odcinać dopływ krwi do rąk, za to leżeć idealnie w okolicy bioder. Z pomocą przyjdzie ci wtedy krawiec – lub maszyna do szycia. Kup koszulę o luźniejszym kroju, a następnie dopasuj tam, gdzie tego wymaga.

Zobacz też

8 komentarzy