Od jakiegoś czasu zaczęły mi doskwierać braki w typowo każualowej, luźnej części garderoby. Kolekcjonując koszule, marynarki i krawaty gdzieś uciekły mi te wszystkie rzeczy, które można na siebie założyć w weekend, kiedy nie mam w planach pokazywania się światu za bardzo; w których można pojechać na wieś, przejść się po parku lub lesie, posiedzieć na molo nad zalewem. A jeżeli chodzi o każual, to nie ma lepszego sezonu niż jesienno-zimowy, z grubymi, zgrzebnymi materiałami, ciepłem warstw i ubraniami, pod którymi można się zagrzebać izolując od paskudnego zimna tego okrutnego świata.

1

To nie jest tak, że na raz nagle kupiłem sobie cały każualowy zestaw. Część z ubrań, które mam na sobie wykorzystuję i wykorzystywać będę do innych, bardziej formalnych zestawów, ale w tym kontekście pasują mi do spokojnego weekendu.

2

Pierwsze skrzypce gra płaszcz. Ten, o którym mam notkę z zeszłego roku, który kupiony na Allegro i wyczekany z niecierpliwością okazał się zwyczajnie zbyt obszerny gdy w końcu dotarł. Wiecie, wojskowe szycie – jeżeli masz w klatce te nędzne dziewięćdziesiąt parę centymetrów, to płaszcz szyty na taki wymiar musi mieć ich więcej. Gdzie inaczej schowasz te flaszki?

4

Kupiłem go, bo zachorowałem na wojskowe dwurzędowe płaszcze prawie natychmiast, gdy zobaczyłem ten z Crombie. Tylko wiecie, cena trochę nie ta.

7

Po roku leżenia w szafie w końcu doczekał się interwencji krawieckiej. Która kosztowała mnie trzy razy tyle, co sam płaszcz (a i tak zamknęło się to w pieniądzach mniejszych, niż musiałbym dać za nowy płaszcz i to na wyprzedaży).

8

Nie dziwota zresztą, bo krawiec zwęził go bardzo konkretnie na całej długości, wypruł i zwęził rękawy, zebrał go trochę w ramionach, guziki wymienił i generalnie narobił się jak wół – mówił, że trudna robota, szyć w takim grubym wełnianym suknie jak to.

12

Z innych rzeczy wygrzebanych z dna szafy – teczka. Też kupiona w ubiegłym roku na Allegro i dosyć intensywnie używana jeszcze przed przejściem w moje ręce, co po niej widać.

6

Po moich zabiegach mających nadać jej kształt zbliżony do oryginalnego (była mocno odkształcona w niektórych miejscach) i nałożeniu kremu nadal wygląda na bardzo znoszoną. Ale to w sumie pasuje do luźnego zestawu. Vintage to vintage.

9

Pod płaszczem zaś chowa się gruby wełniany sweter, narzucony na koszulę z bawełny oxford z kołnierzykiem button-down.

10

Podwinięte dżinsy mają z kolei eksponować buty. Brązowe wysokie brogues, nowy nabytek, który posłuży mi tej – i mam szczerą nadzieję, że nie tylko tej – zimy.

11

Zarówno płaszcz jak i buty planuję, jak się rzekło, wykorzystywać w innych niż typowo każualowe zestawieniach, co prędzej czy później zaprezentuję.

13

Fotki do notki by Anna Kulesza

Zobacz też

29 komentarzy

  • KarloS pisze:

    Całkiem udane zestawienie.
    Ja osobiście preferuje krótsze płaszcze przed kolana. Nie ucinają nóg.

    A buty – co to za model? Ładne.

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Rozważałem skrócenie, ale uznałem, że zostawię akurat długość jak jest. Trochę taki urok tego płaszcza. Poza tym dużo chodzę, długi płaszcz chroni też nogi od chłodu.

      A buty stąd.

  • ch000 pisze:

    Jakie wymiary miał płaszcz przed przeróbkami?

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Ciężko powiedzieć. Właśnie wygrzebałem maila z allegro, gdy kupowałem, wymiary tam podane (i te, które były na papierku naszytym na rękawie) to 175/88/78. Prawdziwe znacząco od nich odbiegały.

      Poza tym fatalny efekt robiły monstrualnie szerokie na całej długości rękawy.

  • DamixD pisze:

    Oxfordy z partenope też nie są złe :)

  • barto pisze:

    Bardzo fajny blog:)
    Mów pierwszy komentarz na blogu więc czuję się w obowiązku pochwalić Autora:)
    Gdzie dokonywałeś przeróbek krawieckich płaszcza?

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Dziękuję, dziękuję.

      Przeróbek dokonywałem u tego krawca, którego zawsze polecam – pana Andrzeja Kuci na Gertrudy 8 w Krakowie.

    • barto pisze:

      Tak podejrzewałem, ba byłem prawie pewien:)
      Też korzystam z jego usług :)

  • barto pisze:

    A odnośnie butów czy są warte swojej ceny?
    Bo widziałem je wcześniej ale mnie tak nie kusiły ponieważ są bardzo ładne na Twoich zdjęciach, natomiast na stronie partenope gdzie je oglądałem wyglądają słabo (jak zresztą każdy model bo przy fotografowaniu są prawdopodobnie za intensywnie naświetlane).

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Ponoszę z miesiąc, zobaczę jak się sprawują przy gorszej, bardziej mokrej i smutniejszej pogodzie – stwierdzę, czy są warte.

      Na razie powiem tylko, że skóra wygląda w rzeczywistości ładniej niż na fotach sklepowych, a kopyto jest wąskie, więc rozmiar lepiej zaokrąglać w górę. Natomiast mnie wąskość kopyta nie przeszkadza, a skóra jest miękka i buty są wygodne w zasadzie od nowości, bez konieczności bolesnego ich rozchodzenia.

  • montblanc pisze:

    Płaszcz wygląda świetnie, sam zacząłem się zastanawiać na takim (mam 189cm wzrostu i 102cm w klatce ciekawe czy znajdę rozmiar bo z tego co widzę na podanych stronach to niekoniecznie).

    A możesz napisać jak płaszcz zachowuje się w użytkowaniu? Jest bardzo ciepły?

    Pozdrawiam, ciekawy blog jak i styl pisania.

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Ja kupiłem go via Allegro od tych państwa – ale z całego serca odradzam, ilość czasu spędzona na dzwonieniu do nich, proszeniu ażeby łaskawie może w wolnej chwili z transakcji się wywiązali (zapłacilem z góry natychmiast, dammit!) była zupełnie niewspółmierna do ceny towaru.

      Natomiast płaszcz jest w rzeczy samej bardzo ciepły – to grube wełniane sukno, zmarznięcie w nim wymaga raczej sporo wysiłku.

    • montblanc pisze:

      Pisząc o „podanych stronach” chodziło mi o stronę którą podałeś we wcześniejszym wpisie o tym płaszczu, więc właśnie o tej :). Dzięki za odpowiedz, jeszcze się zastanowię.

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Sorry, my bad.

      No to tak: na Allegro miewają czasem rozmiary inne niż te w sklepie; poza tym możesz poszukać – nie gwarantuję sukcesu, poza tym musisz się uzbroić w cierpliwość – vintage’owych płaszczy wojskowych na brytyjskim eBayu czy na Etsy.com.

  • kici kici pisze:

    no no no HAZ :* zakochałam się znów:P

  • pietia pisze:

    @wszyscy którzy jarają się płaszczem

    Nie jest aż tak strasznie. Taki płaszcz chciałem kupić sobie od dawna, ale zniechęciła mnie do tego pierwsza notka. Zachęcony zdjęciami z notki zaryzykowałem 70 peelenów i kupiłem płaszcz w gargantuicznych rozmiarach 165/104/98 – najmniejszych, jakie były dostępne. I tu pierwszy zgrzyt – następnego dnia dostaję maila, że towaru wystawionego na allegro nie ma w magazynie, ale proponują zwrot kasy, albo rozmiary kilka centymetrów większe. Zdecydowałem się na to drugie, wymusiłem rabat i po dwóch dniach dostałem płaszcz, w którym wyglądam jak niemiecki jeniec wojenny na froncie wschodnim (wiecie, twarzowy feldgrau …). Jeszcze dziś powędrował do wspomnianego pana Kuci z obietnicą skończenia przeróbek do połowy grudnia.

    • ch000 pisze:

      Czy mógłbyś podać wymiary płaszcza, który kupiłeś (te z metki i rzeczywiste)?

    • P. pisze:

      Metka: 108/165/102. Nie mam pojęcia jakie są rzeczywiste wymiary, ale są olbrzymie. Ze 3 numery za duże, co najmniej. Również na długość. Wiesz, te płaszcze są warte znacznie więcej, ale chodzą po cenach 70-100 bo nikt nie chce tknąć takich rozmiarów.

      No i licz się z tym, że przeróbka może kosztować > 300.

    • ch000 pisze:

      Dzięki. Za te pieniądze kupię jednak coś innego, ale daj znać jak poszły poprawki po odbiorze płaszcza od krawca.

  • david pisze:

    Witam,
    Bardzo przyjemny blog.
    Mógłbyś polecić jakiegoś dobrego szewca w Krakowie?
    Z góry dziękuję za odpowiedź,

    Pozdrawiam

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Z szewcami nie miałem wiele do czynienia – wymieniałem tylko fleki w jednej parze butów i naprawiałem obcas w drugiej w zakładzie na Urzędniczej, bo tam mam blisko. Spoko i niezbyt drogo. Wiem, że w niedużych pieniądzach są w stanie wymienić obcas, wiem, że zelują buty i chyba to tam podzeluję te, które planuję. Ale w kwestii jakichś innych napraw, nie mam pojęcia.

  • DamixD pisze:

    Hmm.. Mam pytanko Szymonie. Co myślisz o gimnazjalnej elegancji? Czy wśród utalentowanych społecznie rówieśników coś takiego w ogóle istnieje? Za wczas? A może w liceum już można spróbować?
    Byłbym wdzięczny za odpowiedź
    Pozdrawiam :)

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Mam być szczery? Nic nie sądzę. Jest mi obojętna.

      Ja generalnie wychodzę z założenia, że to dobrze, że mamy takie rozluźnienie dress-code’u i każdy może się ubierać jak chce. Ja z tego korzystam i zakładam na siebie rzeczy, które mi się podobają, na które mam ochotę i w których się dobrze czuję. Co niniejszym polecam każdemu – jeżeli Cię to bawi i masz ochotę tak poeksperymentować, a będziesz się zwyczajnie dobrze czuł w takim ubraniu, to zakładaj je na siebie niezależnie od tego ile masz lat. A jeżeli ma to stanowić problem, walkę ze sobą i poczuciem jakiegoś niedopasowania, które Tobie przede wszystkim będzie przeszkadzać – to może daj sobie spokój.

    • DamixD pisze:

      Po prostu nie kręci mnie hipsterski styl i lans. Ciekawi mnie to po prostu, gdyż chciałbym czegoś takiego spróbować. Podkreślam, że nienawidzę odzieży w stylu lans – czyli, że nie mam szafy pełnej kolorowych łańcuszków, spodenek, czy trampek. Na ogół lubię poważne rzeczy, choć na luzie. I właśnie nie mam takiego dziwnego poczucia, że ma mi to przeszkadzać 😀
      Więc jestem zdecydowany co do tego – myślałem już od tym od dłuższego czasu. Może dałbyś mi jakąś wskazówkę od czego zacząć?
      Dziękuje i pozdrawiam! :)

    • Szymon Jeziorko pisze:
  • Helikon pisze:

    Elegancko i z klasą! :)
    Dlatego bardzo mi się spodobał ten zestaw :)
    Pozdrawiam.