Skoro zdobyłem się na zakup ładnych butów przeznaczonych na okres późnojesienno-zimowy, fajnie by było, ażeby go one przetrwały i zechciały posłużyć w latach kolejnych. Jakość samych butów ma tu, oczywiście, pierwszorzędne znaczenie, ale przecież w warunkach wilgoci, śniegu i soli sypanej gdzie popadnie bez odpowiedniego przygotowania zniszczy się i najporządniejsze obuwie.

Zakupiłem więc kilka specyfików, które, mam nadzieję, pomogą mi zachować te buty w stanie używalności przez dłuższy czas.

Jeżeli już pastowałeś lub traktowałeś innymi kosmetykami obuwie, które chciałbyś przygotować na zimę, najpierw musisz je oczyścić. Służą do tego specyfiki takie jak Reno-mat, które oczyszczają skórę z czego tam w nią wsadziłeś.

1Nakładasz trochę na szmatkę – najlepiej na balkonie, bo śmierdzi to jak nieszczęście – i na uprzednio oczyszczony szczotką but tak nakładasz. Oczywiście wcześniej wywlekasz sznurówki, a samo obuwie musi być suche, ale to wszystko jest standard, w końcu nie zabierasz się za jakieś szczególne zabiegi pielęgnacyjne na butach, w których dopiero przyszedłeś ze spaceru po błocie i kałużach.

Szmatka zacznie się zauważalnie brudzić, więc zmieniaj użytkowany fragment. W końcu jaki sens ma ponowne nakładanie tego, co już się zdjęło? Gdy oczyścisz całą cholewkę, daj butowi kwadrans z hakiem by wysechł i odpoczął.

Kolejną rzeczą, kluczową w sumie, jest tłuszcz. Ja kupiłem ten; nałożyłem go palcami. Wcale nie trzeba dużej ilości; wmasowałem go w skórę buta, nie zostawiając szczególnie warstwy nadmiaru.

Ten po prawej jest już natłuszczony, ten po lewej czeka na swoją kolej.

Po nałożeniu tłuszczu na oba buty zostawiłem je do wyschnięcia. Tłuszcz, w odróżnieniu od pasty, jest dużo miększy, schnie też, jak zauważyłem, wolniej. Buty warto więc zostawić na dłuższy czas, żeby sobie specyfik spokojnie wszedł w skórę, a nadmiar wysechł. Po wszystkim ów nadmiar starłem szczotką, zostawiłem jeszcze raz na trochę i dopiero zabrałem się do pastowania.

3

Pastowanie przebiegało jak zwykle – pasta na całą cholewkę, odczekać, zdjąć szczotką. Wypolerowałem noski, ale okazało się to raczej słabą inwestycją czasową, bo stwierdzając, że lepiej dmuchać na zimne, spryskałem potem buty jeszcze sprejem mającym je dodatkowo uwodoodpornić.

4

Wszystko fajnie, tylko lustro zmętniało i stało się raczej matowe. No cóż, nadal jest to bardziej estetyczne rozwiązanie, niż te kaloszki gumowe nakładane na buty – nie mogę się do nich przekonać; wyobrażam sobie ludzi chodzących w czymś takim, jak owijają przezroczystą plastikową folią nowy piękny płaszcz, żeby się nie zmoczył.

Tylko skoro zdecydowałem się na sprej, to czy to natłuszczanie w ogóle miało jakikolwiek sens? Ja twierdzę, że tak – tłuszcz dodatkowo odżywia skórę, poprawia jej elastyczność i zachowuje ją w dobrej formie – sprej tworzy tylko hydrofobową warstwę na powierzchni chroniącą przed wodą i nie daje reszty miłych dla cholewki efektów.

Trzeba też używać go zdecydowanie częściej – natłuszczanie butów odbywać się powinno raz na kilka miesięcy, góra; pryskać je trzeba co chwila.

Do tego oczywiście buty, gdy nie mam ich na stopach, trzymam na prawidłach z nielakierowanego cedrowego drewna. Wchłaniają wilgoć, utrzymują kształt cholewki – wszystko to ma szansę wydłużyć żywotność obuwia.

Czy dzięki tym zabiegom przeżyją zimę w dobrym stanie? Mam nadzieję. Dam znać jak wyjdą ze starcia z drogową solą i chlapą, gdy te w końcu pokażą swoje paskudne gęby na krakowskich chodnikach.

Zobacz też

8 komentarzy

  • DamixD pisze:

    Em denerwujące jest to, że w tytule są takie duże zdjęcie, a pod każdym postem znajdują się te zakładki. Wolałem jak było na samym dole. Mógłbyś też zmienić kolor pasków, bo ten szary już mi się przejadł.
    Pozdrawiam!
    PS: Jakie to buty? To te które były w ostatnim zestawie??

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Buty z tego zestawu.

      No a mnie się szary nie przejadł. Widgety w takiej pozycji są mi potrzebne do umieszczania tam na zmianę rzeczy aktualizowanych nie tak często jak posty, żeby przez jakiś czas były wyeksponowane. Nie do zrobienia, gdy były w stopce, bo nikt tam nie zaglądał. A blogasek jest jednak trochę bardziej mój, więc zostanie po mojemu.

  • kucc pisze:

    Aleś chłopie głupi i uparty! Po co czytasz te komenty skoro i tak się do nich nie stosujesz. Blogasek może i twój (celowo z małej litery) a zrażasz sobie czytelników…

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Komentarze czytam i czytam zawartą w nich krytykę i uwagi. Nie zawsze się jednak z nimi zgadzam i kieruję się przede wszystkim swoją opinią. Szczególnie, gdy uwagi dotyczą subiektywnych odczuć, a nie kwestii merytorycznych. Ale żeby dać znać, że czytam, odpisuję czemu się nie zgadzam.

      Jeżeli takie coś cię zraża, no to może to być problemem. Tyle, że nie moim.

  • s pisze:

    Witam. A czy jest jakiś domowy sposób na oczyszczenie butów z resztek pasty? Jestem za granicą, przy czym nie znam tutejszego języka, więc może mi być trudno znaleźć specjalny płyn. Do pastowania czarnych skórzanych butów użyłam przezroczystego wosku, przez co na butach są teraz białe plamy, które za nic nie chcą zejść. Masz może jakąś radę na to? :)

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Hm, ja zeszłej zimy czyściłem z solnych zacieków z pewną skutecznością buty mieszaniną wody i białego octu, może tu też by zadziałało. Niemniej polecam daleko posuniętą ostrożność i raczej próbowałbym szukać środków specjalnie dedykowanych do czyszczenia obuwia, bo szkoda byłoby zniszczyć buty – ja się zdecydowałem tylko dlatego, że to nie były ani drogie, ani ładne buty i nie miałem wiele do stracenia.

  • A pozwolę sobie 😉

    Jeżeli mamy do czynienia z eleganckimi butami ze skór gładkich i połysk ma dla nas znaczenie, aerozol należy odpuścić. Efekt matu po zastosowaniu to normalna sprawa w takim przypadku.

    Potraktowanie skóry Pommadierem i wykończenie dobrą pastą woskową (połysk), skutecznie zabezpieczy buty eleganckie przed wilgocią. Jeżeli w sezonie jesienno-zimowym zastosujemy jeszcze tłuszcz (uwaga na jasne skóry, gdyż tłuszcz może je przyciemnić), skóra będzie z reguły już bardzo dobrze przygotowana na to, co ją czeka. W warunkach miejskich w zupełności powinno wystarczyć (nawet bez tłuszczu). Skóra dobrze w ten sposób przygotowana, wody nie chłonie i wygląda to mniej więcej tak:
    http://wbutach.pl/uploads/monthly_10_2014/post-1446-0-78147400-1414602064.jpg
    http://media-cache-ec0.pinimg.com/736x/af/44/60/af446098e0539ae8ee69ec1dbb3e80e2.jpg

    Natomiast NANO Protector TARRAGO jest niezastąpiony przy zamszakach, nubukach, tekstyliach i łączeniach skór oraz materiałów. Do skór gładkich również się nadaje, ale o tym, że gubi wysoki połysk trzeba po prostu wiedzieć :)

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Duże dzięki za komentarz.

      Do trzewików na masywniejszym kopycie stosuję też Nano protector, bo nie zależy mi na połysku. Do bardziej formalnych butów nie.