Szu kradnie mi ubrania. Ot, tak ma. Mógłbym się czepiać, gdyby chociaż robiła to nieumiejętnie, ale cholera, nie mam jej nic do zarzucenia pod tym względem.

1

Najpierw były koszule – to jeszcze standard, kobieta w męskiej koszuli, gdzieś ten obraz istnieje w popkulturowej świadomości. Potem poszła reszta, czyli spodnie, swetry. Na szczęście („Niestety!”, mówi ona) moje marynarki są na nią ewidentnie za duże, szczególnie na długość i szerokość ramion. Podobnie nie w jej rozmiarze są moje buty.

2

Sam pomysł sesji przyszedł nam do głowy, gdy zobaczyliśmy zdjęcia Hany Pesut – zestawia ona ze sobą pary na jednym zdjęciu, by na następnym pokazać je z zamienionymi ubraniami. Efekty są różne, ale jedna rzecz przykuła naszą uwagę. O ile faceci w sukienkach wyglądali raczej, cóż, głupawo, o tyle kobiety w męskich ubraniach wcale niekoniecznie. Szczególnie, jeżeli nie były one dobrane fatalnie pod względem rozmiaru.

3

Zaczęliśmy się zastanawiać dlaczego tak jest i konkluzja wygląda następująco: męskie ubrania, przede wszystkim te klasyczne, są raczej funkcjonalne. Mało mają elementów czysto dekoracyjnych – kieszenie są głębokie, a nie udawane, na przykład – a nawet jeśli, to mają one funkcjonalny rodowód. Weźmy na ten przykład guziki na rękawach marynarki – rozpinane nazywane są „mankietami chirurga” („surgeon’s cuffs”), bowiem w czasach, kiedy nie dbano o aseptykę, za to o szyk jak najbardziej, chirurg do zabiegu podwijał rękawy marynarki, guziki mu to ułatwiały. Podobnie butonierka – obecnie dziurka w klapie służąca najwyżej do przytrzymania kwiatka, kiedyś pozwalała zapiąć marynarkę pod szyję przy niesprzyjającej pogodzie. Nawet poszetka była kiedyś po prostu chusteczką do nosa.

4

Forma męskiego ubrania ewoluowała, ale nie aż tak daleko; zresztą moda damska zaczynała od zupełnie innych podstaw. Kobiece ubrania miały za zadanie przede wszystkim ładnie wyglądać. Ale ta funkcjonalność męskich ciuchów powoduje, że ich wygląd nie jest prawie nigdy nie na miejscu, bo rozwiązania w nim zastosowane są bardzo zdroworozsądkowe.

5

Poza tym niebagatelne znaczenie ma też fakt, że nie jest bardzo trudno znaleźć męskie ubrania z dobrych jakościowo materiałów.

Szu wybrała więc z mojej szafy tweedowe spodnie, koszulę i sweter z wełny merino, a do kieszonki swojej marynarki włożyła moją jedwabną poszetkę. Ciepłe, ciężkie tkaniny, dzianina – wystarczyły, by utrzymać ciepło tym styczniowym popołudniem – kilka stopni powyżej zera zupełnie nie wymagało płaszcza.

6

Marynarka jest jej. Wypatrzyliśmy ją w Zarze i uważam, że pasuje do zestawu – jako forma, damska marynarka jest adaptacją męskiego ubrania. A poza tym ten konkretny model posiada te rzeczy, o których wspominałem przy okazji funkcjonalności – normalnej głębokości kieszenie czy działające guziki na rękawach. Brak (z wyjątkiem może łat na łokciach) udziwnień, zbędnych dodatków, niepotrzebnych ozdobników.

Jeżeli dodamy do tego, że uszyta jest ze 100% wełny, to przyznam się, że w tej cenie rzuciłbym się na nią bez namysłu, gdyby tylko to był męski model.

7

Jej są też buty, przypominające nieco quarter-brogue zaadaptowane do mniejszego, damskiego kopyta.

8

I tak, tytuł wpisu do nawiązanie do Allena Can you guess why?

I tak, to było pytanie retoryczne.

9

Autorem fotek do tej noci jest Mr Faceless.

10

Zobacz też

8 komentarzy

  • stokro pisze:

    Śliczna dziewczyna, niesamowicie pasuje ten styl do jej delikatnej urody, ale spodnie… przepraszam, ale leżą tragicznie! Chyba przydałyby się jednak jakieś węższe :) Pozdrawiam.

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Też się nad tym zastanawiałem, bo nigdy nie rzuciło mi się to w oczy z wyjątkiem tych zdjęć, a poza tym to są wąskie spodnie (17cm dołem). Doszedłem do wniosku, że to wina trzymanych w kieszeniach rąk – osadzają spodnie niżej na biodrach i jeszcze wypychają w udach. Zobacz jak inna jest ich linia na tym jednym zdjęciu, gdzie ręce nie są w kieszeniach.

      No ale fakt, że Szu ukrywa skrzętnie dłonie na prawie wszystkich zdjęciach zauważyłem dopiero po sesji.

  • Marcin pisze:

    Patrząc na Wasze wspólne zdjęciem mam nadzieję, że tytuł nie wziął się z recepty na szczęśliwy związek zawartej w jednej ze scen tego filmu 😉

  • Fen pisze:

    Podoba mi się! To jest coś dla mnie.

  • Artur pisze:

    Można wiedzieć gdzie mogę nabyć podobne spodnie?

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Będzie trudno – spodnie są z limitowanej kolekcji H&M Mauritz Archive i są z grubego tweedu; nie widziałem ostatnio podobnych nigdzie.