Marynarka dwurzędowa – przedmiot pożądania wielu amatorów eleganckich ubrań, powoli wraca do mody masowej. Jak to z modą masową jednak bywa, jej warianty prezentowane w sieciówkach nierzadko są nadmiernie udziwnione – a jak dwurzędówka powinna wyglądać, no wiecie, poprawnie?

Anatomia

general

Ma marynarka dwurzędowa – i wiem, że będzie to ogromnym zaskoczeniem – dwa rzędy guzików. Tych w rzędzie może być dowolnie w zasadzie wiele – nie wszystkie się też zawsze zapina – wszystko zależy od ich układu i kroju marynarki.

Dwurzędówki posiadają najczęściej także jeden guzik wewnętrzny, pozwalający na wygodniejsze (i bardziej estetyczne – prawa poła marynarki, chowająca się pod lewą, nie zwisa wtedy smętnie w marynarce uszytej „na miękko”) zapięcie.

Nie jest zupełnie niepoprawna marynarka dwurzędowa posiadająca klapy otwarte – to jest te najczęstsze spotykane w marynarkach jednorzędowych – ale wątpię w estetykę takiego rozwiązania. Tradycyjnie marynarka dwurzędowa posiada ładne, szerokie klapy w szpic, jak na rysunku. Butonierka – która wywodzi się od funkcjonalnej dziurki pozwalającej zapiąć marynarkę pod szyją – może znajdować się na obu klapach, ale coraz częściej spotykam ją tylko na lewej.

Dwurzędówka posiada też dwa szlice z tyłu, lub też nie ma ich wcale.

Cała ta guzikowa etykieta związana z pozostawianiem ostatniego guzika odpiętym czy rozpinaniem marynarki przy siadaniu, tak charakterystyczna dla jednorzędowych marynarek, w dwurzędówce ma nieco mniejsze znaczenie. Nie musisz marynarki rozpinać, gdy siadasz – to kłopotliwe, jeden guzik wewnątrz, jeden lub więcej na zewnątrz, nie kłopocz się. Obowiązek rozpinania ostatniego guzika (gdy marynarka zapinana jest na więcej niż jeden) też, o ile mi wiadomo, nie istnieje. Ja lubię to robić, ale jeżeli ty nie chcesz – nie będziesz wyglądał tak głupio, jak w jednorzędówce zapiętej na oba guziki.

Układ guzików na marynarce dwurzędowej opisuje się dwoma cyferkami – na przykład 2×6, 2×4, 1×6 – z których druga oznacza całkowitą ilość guzików na froncie marynarki, a pierwsza – ile z tych guzików da się zapiąć. I chociaż można znaleźć marynarki o układzie niemalże dowolnym, 1×4, 3×6, 4×8, najpopularniejsze pozostają te pierwsze trzy przeze mnie wymienione. Te też narysowałem i szybko omówię.

2×6

2x6

To bodaj najpopularniejszy układ guzików – cztery dolne ułożone są w kwadrat, dwa powyżej nich rozłożone są nieco szerzej, tworząc na tego kwadratu szczycie jeszcze trapez. Taka marynarka, dobrze dopasowana, będzie wyglądać ładnie i nowocześnie, zupełnie jak jednorzędówka na dwa guziki.

2×4

2x4

Brak jej dwóch górnych guzików. Dobrze się będzie komponować na przykład z nakładaną kieszonką piersiową – a więc i generalnie z nakładanymi kieszeniami – jako marynarka klubowa lub w ogóle mniej formalna odd jacket, czyli niegarniturowa marynarka do zestawów z innymi spodniami.

1×6

1x6

Duża szansa, że jeżeli w second-handzie znajdziesz dwurzędówkę, to będzie ona w takim układzie. Zapięta na jeden, nisko osadzony guzik, ma długą linię klapy i pokazuje duży kawałek koszuli i krawata. Guziki układają się w trapez.

Nie lubię tego układu. Jasne, jeżeli reszta detali marynarki będzie ładna i nowoczesna, dopasowana i w ogóle fajna, to to i ona ma szansę nie trącić myszką. Ale niestety kojarzy mi się z tanimi, workowatymi garniturami z lat dziewięćdziesiątych, toteż dałem upust mojej antypatii rysując ją na brzydko zgarbionym kolesiu, który jeszcze do tego pali.

Zastanawiam się, czy nie dałoby rady w takiej marynarce zwyczajnie przeszyć guzików i dorobić dziurki w ramach poprawek krawieckich. Może?

I jeszcze…

Dwurzędówka jednak to marynarka, która wymaga naprawdę dobrego dopasowania. Źle dobrana będzie mało, że nieestetycznie poszerzać i skracać sylwetkę, to jeszcze doda lat (lub ujmie, dając efekt dzieciaka przebranego w ciuchy po ojcu).

Ale noszona dobrze – pod względem dopasowania, ale też samopoczucia i pewności siebie – doda poweru. W czasach, gdy marynarka do dżinsów i tiszertu uznawana jest za elegancki strój, dwurzędówka zrobi z ciebie dandysa niemal bez dodatkowego wysiłku. I świetnie! Have fun.

Zdjęcie z nagłówka pochodzi stąd.

Zobacz też

13 komentarzy

  • rb100 pisze:

    Trochę ten artykuł mylący. Rzekoma marynarka 1×6 zaprezentowana na podlinkowanym zdjęciu to przecież 2×6, wystarczy inaczej zapiąć guziki. Oto dowód:
    http://4.bp.blogspot.com/-pf8WVCsWgh0/UR46mFFziFI/AAAAAAAADno/cmNkbDCGmy4/s1600/DSC_2365.jpg

    • Szymon Jeziorko pisze:

      To szczególna marynarka, którą można zapinać tak i tak – zależnie od tego, jak to zrobić, może prezentować się jako 2×6 i 1×6. Nie każda 2×6 tak ma – jeżeli ma inną konstrukcję klap, po zapięciu tylko na dolny guzik klapa nie będzie się tak ładnie wywijać, a marynarka dobrze prezentować się jako 1×6.

      No i ta konkretna w układzie 1×6 wygląda dobrze, dlatego wybrałem to zdjęcie – większosć takich zwyczajnie mi się nie podoba.

  • Jacek pisze:

    Dość specyficzna taka marynarka. Jednak bardziej podobają mi się standardowe marynarki:)

  • noname pisze:

    Czy dwurzedowke morzna nosic rozpieta? Chodzi mi o marynarkr lniana na lato. Czy bardziej pan poleca klasyczne lniane na lato?

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Generalnie nie – wygląda to źle, za dużo materiału zwisającego po bokach, gorzej jeszcze, niż w przypadku jednorzędowej marynarki noszonej w ten sposób.

      Nie wykluczam jednak noszenia dwurzędówki latem – jeżeli jest uszyta bez podszewki i konstrukcji, z lekkiego, przewiewnego materiału, zapięta nie powinna się dawać szczególnie bardziej we znaki niż jednorzędówka.

  • Arietta pisze:

    Zgarbiony koleś z petem rozwalił system 😀 Uśmiałam się jak norka

    A w dodatku ma – w przeciwieństwie do kolesi w „jedynie słusznych” fasonach marynarek – krótkie nogi 😛

    I to jest niesprawiedliwe.

    Myślę jednak, że nie jest to takie głupie, zwrócić na to uwagę, bo ma to swój głębszy sens. Pomijając fakt, co jest modne, a co już niezbyt oraz (uwaga!), co jest zgodne z kanonem a co nie – wydaje mi się że najistotniejsze jest jednak to, jak ktoś w danym ubiorze wygląda. I tu jest według mnie pies pogrzebany

    Ja na ten blog trafiłam przez przypadek, jeśli już zaglądałam do jakiegoś bloga poświęconego ubiorom, to siłą rzeczy, były to ubiory damskie.  Ale  raz znajomy pisał tutaj komentarz, korzystając z mojego laptopa i zostawił mi otwartą stronę.  Zaciekawiło mnie bardzo. Do tego stopnia, że zwiedziłam też parę innych blogów tego typu oraz jakieś fora.

    No i właśnie do tego nawiązuję teraz.  Na jednym z forów, gdzie prezentuje się swoje stylizacje (męskie of course), widziałam dwa zdjęcia mężczyzn w dwurzędówkach (skoro temat dwurzędówek).

    Jeden miał dwurzędówkę z sieciówki,  która była według kanonów (na co znawcy z forum zwrócili uwagę) nieco za krótka, no i ogólnie konfekcyjna. Drugi miał marynarkę (a właściwie cały garnitur) bespoke, uszyty bodajże w Londynie. Wzbudził zachwyt itd. Tylko co z tego? Tamten w sieciówkowej  wyglądał zdecydowanie lepiej, po prostu…. męsko, zgrabnie. I cóż z tego, że ta szyta na miarę marynarka była dłuższa i miała „lepsze” klapy, bo szersze i bardziej „rozłożyste”.  Jej długość skracała optycznie niezbyt wysokiego właściciela, a szerokie rozłożyste klapy głupio  wyglądały przy jego drobnej posturze, którą podkreślały prawie karykaturalnie.

    Inny przykład – sam pisałeś w poście o studenckim bespoke, że według kanonów marynarka jest trochę za krótka, ale tak właśnie chciałeś. I moim zdaniem to słuszny wybór – przyznam, że jest to stylizacja, która chyba tutaj mi się najbardziej podoba. Wyglądasz tam po prostu jak, hehe – spod igły.  Po prostu bardzo dobrze i tyle. Czy byłby więc słusznym wybór żeby szyć zgodnie z kanonem, ale wyglądać gorzej?

    To samo dotyczy też dwurzędówek jak mi się wydaje. Są ludzie którzy zakładając daną rzecz na siebie, będą wyglądać dobrze niezależnie od tego czy modna czy nie modna. I odwrotnie.

    A co do kanonów, w tym kontekście o którym pisałam, to się zastanawiam jak Krasicki – Tabakiera dla nosa, czy nos dla tabakiery?

    No a Ty, jak uważasz Szymonie? Nos jest ważny czy tabakiera :D:D

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Wydaje mi się, że kluczowym jest wiedzieć, kiedy zasady z kanonów złamać i w jakim celu się to robi. Te zasady generalnie działają – ale są po prostu zbiorem wskazówek mówiącym, co sprawdzi się w większości przypadków. Trzymanie się ich ślepo uważam za mało rozsądne – zgodzę się z tobą, że powinny pełnić rolę pomocniczą, a nie stanowić cel sam w sobie.

  • Arietta pisze:

    No właśnie się zastanawiałam nad tym, bo ten świat męskich zasad ubioru jest dla mnie czymś zupełnie nowym. Przyglądam się i widzę różnice w tej kwestii jeśli chodzi o damskie podejście i to męskie. Nie mówię o skrajnościach typu pójście na bankiet typu „black tie” w ultrakrótkiej sukience ledwie zakrywającej pupę. Wiadomo, że w świecie ubioru kobiet też obowiązują pewne zasady. Ale… widzę właśnie, że kobiety mają znacznie swobodniejsze podejście do tematyki. To co napisałeś o celu samym w sobie….  mnie się takie podejście wydaje po prostu…. logiczne, ale na wspomnianym forum wszelkie odstępstwa, nawet te logiczne, są strasznie krytykowane i potraktowanie tematu jest bardzo BARDZO poważne.  Dla mnie to trochę egzotyka, dlatego spytałam Ciebie o tę tabakierę :)

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Cóż, dlatego prowadzę blogaska, gdzie mogę sobie propagować moje podejście ;] Wydaje mi się, że części mężczyzn jest łatwiej w świecie sztywnych reguł. Wojtek Szarski, zanim założył w Warszawie butik, prowadził najlepszy bodaj polski blog o krawiectwie miarowym; wspominał, że dopóki pisał na nim o zasadach klasycznego ubioru jasno i prosto, lepiej trafiał do ludzi, niż gdy zaczął mówić: „stań przed lustrem i zobacz, czy dobrze wyglądasz”.

  • Maxwell pisze:

    Cześć,

    mam pytanie odnośnie dwurzędówek. Posiadam egzemplarz z układem 2×6, niestety jest trochę za wąski i chciałbym spróbować przesunąć guziki. Niestety nie ma miejsca na przesunięcie górnych guzików. Czy w związku z powyższym mógłbym je odpruć i zrobić z niej marynarkę z układem 2×4? Czy to są całkiem inne fasony i raczej nie dopuszcza się takiego zabiegu?

    Pozdrawiam.