Dobrze ubrany mężczyzna to taki, który jest ubrany adekwatnie do okoliczności – to stwierdzenie jest tyleż mało odkrywcze, co chętnie zapominane przez ubraniowych neofitów. Zaś twój piękny garnitur z wysokoskrętnej wełny na nic ci się zda, jeżeli jesteś na spacerze w lesie. Albo w małym miasteczku, w którym bycie zbyt dandy może pomóc ci zarobić w pysk.

Trochę może przesadzam z tym ostatnim – ale mojej ulubionej dwurzędówki w wielką kratę nie założyłbym w miasteczku, z którego pochodzę. Toteż przy okazji wizyty tam na święta postanowiłem dać chwilę wytchnąć marynarkom i krawatom, dać za to szanse kilku innym rzeczom, luźniejszym i niezobowiązującym.

Zestaw #1

1

Po pierwsze i najważniejsze – rezygnacja z formalności nie musi iść w parze z rezygnacją z jakości. Całkiem dobrze czuję się także w bardziej casualowych ciuchach – jeżeli są dobre rozmiarem i przyzwoite jakościowo. Moje ulubione (uh, jedyne) dżinsy, granatowe Levisy 511, trzymają się dzielnie i goszczą na blogu całkiem często – wykorzystałem je dzisiaj w bardziej typowym dla nich zestawie, raczej niż łącząc z marynarką.

2

Kaszmirowy v-neck naciągnięty na koszulę z błękitnej bawełny oxford też radzi sobie całkiem nieźle solo. Tylko buty – double monks – zdradzają trochę szaleństwa, ale wziąłem je, bo są wygodne. Poza tym podwójne monki to nie jest najformalniejszy rodzaj buta pod słońcem. A ten kolor mi pasuje z dżinsami.

3

Tu naprawdę ciężko napisać dużo więcej – to zestaw bardzo basic, ale o to chodziło. Nie miałem zamiaru stroić się szczególnie, ale cała przyjemność z noszenia tego ubrania wynika właśnie z fajnych materiałów – denim, oxford, kaszmir. Dzięki magii wyprzedaży i secondhandów – bez rujnowania studenckiego portfela.

Zestaw #2

4

Trochę więcej koloru – szczególnie w postaci swetra. Wełniany, czerwony sweter w spocie warkoczowym fajnie chronił od wiosennego chłodu, zapewniając też kontrast z beżowymi chinosami. Które to są jednym z moich nowych nabytów i sprawiają mi mnóstwo radości. Marki Cottonfield – ich sklepy przeważnie omijam, są nie na moją kieszeń, ale jeden przy Rynku Głównym w Krakowie stoi i przykuł moją uwagę dużymi bannerami o dużych obniżkach. Firma wycofuje się z Polski, wyprzedaje asortyment, a że targetem raczej nie są biedni studenci – w sklepie pozostawało dużo małych rozmiarów, jak idealne na mnie 28/32. Toteż kupiłem. W cenie niższej, niż portki w haemie. A jakościowo prezentują się naprawdę fajnie.

5

Do tego biała koszula OCBD (czyli oxford-cloth button-down), te same monki co poprzednio i pleciony pasek.

Większość rzeczy w tych zestawach daje się spokojnie zestawiać z czymś z wyższej półki formalności, dobrze odnajdując się w smart-casualowej estetyce. Ale warto mieć kilka takich, które pozwolą te bardziej uniwersalne ubrania ściągnąć niżej i stworzyć typowo casualowe zestawy, w których mimo wszystko wyglądać i czuć się będziemy dobrze.

Zdjęcia: Barwnie.com

Zobacz też

13 komentarzy

  • Marek pisze:

    Jesteś 28/32? Ja szukam jeansów tych z H&Mu za 59 zł i za cholerę nie mogę trafić na 30/34. Chyba nie ma takiej rozpiętości rozmiarów. Ale z drugiej strony bardzo targetują grubasów, bo 38/34 jest pod dostatkiem. :/

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Zależnie od rozmiarówki, 28 albo 29 (te Levisy to 29/34, skrócone do ~32). A 30 może być po prostu popularnym i szybko schodzącym rozmiarem, w przeciwieństwie do ekstremalnego 38 ;]

  • Rafał pisze:

    Gratuluję bloga!
    Przy okazji chciałbym dopytać, gdzie kupiłeś tą koszulę OCBD?
    Sam się czaję na taką od jakiegoś czasu, ale nigdzie nie mogę znaleźć w rozsądnej cenie (póki co nie chce wydawać 490 zł na koszulę od Ralpha czy zrobić na zamówienie).

    Pozdrawiam

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Jest trochę koszul OCBD w H&M w linii Premium Quality (dostępne w Galerii Krakowskiej, Silesia City Center i paru innych miejscach – nie wiem skąd jesteś). Białe, w paski, fajne. Cena zdecydowanie niższa, niż u Ralpha ;]

    • Piotr pisze:

      Jeśli chodzi o koszule oxford (w rozsądnej cenie) to polecam sklep UNIQLO. Niestety najbliższy stacjonarny znajduję się w Berlinie. Można jednak złożyć zamówienie w sklepie internetowym z wysyłką do Polski (zostało to wprowadzone niedawno). Sam posiadam kilka koszul tej firmy i mogę powiedzieć, że jakość jest niesamowita za cenę, jaką płacimy.

      Koszule OCBD: http://www.uniqlo.com/uk/store/clothing/uq/smartshirts/men/#fC02

      Pozdrawiam

  • Marcin pisze:

    A co to za miasteczko, z którego pochodzisz i gdzie za marynarkę można zarobić w zęby?

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Koloryzuję, rzecz jasna – miasteczko na obrzeżach Śląska, kolejowe w proweniencji,przez które obecnie większość pociągów przejeżdża bez zatrzymania.

      Ale ostatnio wybudowano nam fontannę, więc jesteśmy już bliżej cywilizacji.

  • Andrzej pisze:

    Ja ogólnie nie lubie kupować w sieciówkach bo wszyscy mają te same ubrania, a blog jest super!

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Te same ubrania można zestawiać na różne sposoby, a na sieciówkach świat się nie kończy.

  • nowicjusz pisze:

    Pytanie nie na temat, ale nie chcę czekać do kolejnego wpisu. W którymś z poprzednich wpisów miałeś pięknie zawiązany grenadynowy krawat. Pytałem wtedy o węzeł, odpowiedziałeś, że prince albert. Wypróbowuje go teraz na swoim dość wąskim krawacie i wygląda świetnie, ale za nic w świecie nie jestem w stanie uzyskać łezki. Rozumiem, że do tego potrzeba dosyć szerokiego krawatu?

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Bardziej zależy to od jakości i materiału wkładu krawata – czyli tego kawałka materiału pomiędzy jedwabiem, czy z czego twój krawat jest wykonany, który pomaga mu utrzymać kształt, sprężystość i takie tam. Jeżeli to knit – to od materiału krawata.

  • Witas pisze:

    Witam, co to za model okularów przeciwsłonecznych?