Od czasu do czasu na tym blogu pojawiają się buty marki Bexley, których dwie pary użytkuję. Z zadowoleniem użytkuję, pragnę dodać. Z powodu tego zadowolenia, bardzo chętnie przystałem na propozycję jaką otrzymałem od przedstawiciela tej marki, żeby umieścić na blogu recenzję któregoś z oferowanych przez nich modeli. 

Zasugerowano, bym wybrał sobie coś z ich casualowej kolekcji. Jako, że lato się zbliża (choć na razie nie widać) uznałem, że to niegłupi pomysł – zdecydowałem się więc na model Trawler w kolorze kasztanowym.

1logo

Trawler to klasyczne boat shoes, czyli mokasyny żeglarskie. Klasyczne, bo rzeczywiście są najbliższe konstrukcyjnie i stylistycznie pierwowzorowi, jak tylko mogą być buty marki innej niż Sperry Top-Sider: sznurówki z rzemienia, okalające kostkę, co ma utrudnić butom zsunięcie się ze stopy; dwa oczka na sznurówki na froncie, wzmocnione metalowymi obręczami.

2logo

Gumowa podeszwa, także charakterystycznie dla boat shoes, ma wycięty wzór w kształcie zygzaka, do cholewki jest zaś przyszyta, nie przyklejona.

Te cechy czynią z tych butów rzecz nie tylko ładnie wyglądającą, ale i funkcjonalną – nie ślizgają się, dobrze trzymają na stopie, et cetera. Oczywiście obecnie ludzie zajmujący się sportowym żeglarstwem stosują inne obuwie – podobnie, jak gracze w tenisa nie biegają już w koszulkach polo. Niemniej pokazuje to, jak do codziennej mody męskiej trafiają rzeczy o funkcjonalnym rodowodzie.

Boat shoes fajnie odnajdują się w stylu preppy i inspirowanym tymże – będą więc stanowić ładne uzupełnienie chinosów, lekkich marynarek z lnu czy bawełny, casualowych krawatów i innych takich w ciepłe, letnie dni.

4logo

Model Bexleya wykonany jest solidnie. Starannie zszyty, zrobiony z grubej skóry. Nie impregnowałem tych butów w żaden sposób przed wyjściem na deszcz i hasaniem po kałużach, którego efekty możecie zobaczyć na zdjęciach – woda nie wchodzi w tę skórę.

Są też naprawdę wygodne – nie wymagały ode mnie w zasadzie rozchodzenia – ale to w końcu bardziej miękkie, casualowe obuwie.

Jedyne, co w ich wyglądzie mi wadzi, to widoczne logo marki. Nie lubię nachalnego brandingu.

Moje bieganie po kałużach nie oznacza bynajmniej, że buty są wodoszczelne. Już choćby zastosowany do przytwierdzenia podeszwy szew – Blake – umożliwia wodzie na dostanie się do wewnątrz buta. Jednak nie o to chodzi, to nie są kalosze. To buty, które powinny znosić warunki, w których wilgoć jest na porządku dziennym. Pierwsze wrażenie jest takie, że najprawdopodobniej sobie z tym poradzą.

Oczywiście dla pełnego obrazu trzeba poczekać i zobaczyć, jak sprawdzą się w dalszym użytkowaniu. To casualowe buty – nie planuję trzymać ich na prawidłach, czy impregnować skóry. Zamierzam traktować je tak, jak traktuje się boat shoes Sperry Top-Sider na ich reklamach (chociaż na to brakuje mi psa) i zobaczyć, jak długo wytrzymają. Liczę, że mnie nie rozczarują.

3logo

Na razie jednak uznaję, że w tej cenie – 79 Euro – są warte, by przyjrzeć się im bliżej.

Wpis powstał przy współpracy z marką Bexley, która wysyła swoje produkty także do Polski.

Zdjęcia: Marta Nawrot

Zobacz też

4 komentarzy

  • anonim pisze:

    Jak wygląda rozmiarówka w tych butach? Ja nosze 43, (28,5cm- wkładka) to jaki to będzie rozmiar w tych butach? nie wiem jak się do tego zabrać, a nie chciał bym zwracać? Wysyłka tyle samo kosztuje co do Niemiec? czyli koło 8 ojro?

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Ja normalnie noszę 42 i taki rozmiar mi pasuje. Wysyłka powinna wynieść coś w tych okolicach.

  • anonim pisze:

    Czy może pan coś więcej powiedzieć po miesiącu użytkowania? Czy cenę 79 euro warto wydać na takie buty? Nie przemakały panu bez impregnacji?

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Używam chętnie, są wygodne; chodzę w nich często po deszczu, właśnie wróciłem z wycieczki na wieś, gdzie też eksploatowałem je dość intensywnie. Po wyschnięciu/zabrudzeniu, czyszczę je szybko szczotką.

      Na razie jestem zadowolony.