Koszula to fajne ubranie na każdą niemal okazję, bo detale – rodzaj kołnierzyka, mankietów, obecność kieszonki na piersi, kolor i wzór – fajnie różnicują jej formalność. Koszuli dobrze będzie pod marynarką i pod swetrem. Oprócz powyższego, na stosowność koszuli do okazji, jak również na jej walory użytkowe, wpłynie rodzaj tkaniny, z jakiej koszulę wykonano.

Skupię się na kilku z ogromu stosowanych w koszulach rodzajach tkanin i ograniczę się do bawełny, jako najpowszechniejszego surowca.

Bawełny dobrze jest się trzymać – owszem, len na lato jest fajną opcją, ale już wszelkie poliestry i inne dodatki raczej szkodzą niż pomagają.

Nie wierzyłbym też w koszule „non-iron”, nawet jeżeli metka nie wykazuje domieszek sztucznych włókien. Materiał takich koszul traktowany jest chemicznie w sposób, który znacznie zmniejsza wytrzymałość tkaniny – po kilku praniach staje się ona dużo bardziej wrażliwa na rozdarcia. Według niektórych koszule non-iron są też zwyczajnie mniej komfortowe w noszeniu.

1. Popelina

poplin

To najpowszechniejsza bodaj tkanina koszulowa. Splot składa się z jednej nitki wątku (poziomej nici) przypadającej na jedną nitkę osnowy (pionowej). Bawełna stosowana w koszulach oficjalnych i biznesowych uszytych z popeliny, przeważnie jest dość cienka i gładka, a materiał – dość ciasno tkany. Wygląda ładnie, acz nudno (raczej bez wyraźnej tekstury), gniecie się jak nieszczęście, nie oddycha jakoś rewelacyjnie. Występuje w niezliczonych kolorach i wzorach. Bezpieczny wybór na koszulę do garnituru.

2. Twill

twill

Ciekawsza nieco tkanina. Układ nici daje jej widoczny, skośny wzór (pod kątem czterdziestu pięciu stopni); tkanina jest bardziej mięsista niż popelina – mniej się gniecie i łatwiej prasuje. Nada się także jako koszula garniturowa; biała, z mankietem na spinki – nawet do wizytowego garnituru. Jako biznesowa – także bez problemu spełni swoją rolę.

3. Oxford

oxford

Popularny materiał na casualowe koszule. Tkany przeważnie z grubszych nici, ma dwie lub więcej nici wątku na tyle samo nici osnowy. Bawełna oxford jest mięsista, tkana przeważnie na tyle luźno, że dużo łatwiej przepuszcza powietrze niż popelina.

Bardzo lubi się z kołnierzykiem na guziki, tworząc OCBD – czyli oxford-cloth button-down, kwintesencję amerykańskiego stylu i podstawę estetyki preppy, która wypełzła z uniwersytetów amerykańskiej Ivy League. Występuje w klasycznych kolorach: bieli, błękicie, różu; pastelowe barwy biorą się z faktu, że wątek jest tradycyjnie biały, a tylko osnowa kolorowa.  Mogą być też w paski – najczęściej granatowe i czerwone.

Raczej do noszenia bez krawata, albo z nieformalnym knitem (choć Amerykanie nie mają takich problemów, wiążą pod szyją różne rzeczy, a potem przypinają guziczkami wyłogi koszuli).

4. Pinpoint

pinpoint

Podobna, acz lżejsza i delikatniejsza niż oxford tkanina – dwie nitki osnowy na jedną nitkę wątku. Skoro delikatniejsza, daje się stosować w nieco bardziej formalnych koszulach. Jednocześnie oddycha fajnie i posiada widoczną teksturę lub mikroskopijny wzór – szczególnie, jeżeli zastosować różnokolorowe wątek i osnowę. Do smart casualu jak znalazł.

5. Royal oxford

royal-oxford

Jedna z moich ulubionych tkanin. Splot jest luźny, oddycha więc świetnie, nie gniecie się jak popelina, a jednocześnie – jest dużo bardziej delikatny i gładki niż zwykły oxford. Splot jest stosunkowo skomplikowany, tworzy drobny wzór na tkaninie.

Materiał, szczególnie biały, bardzo ładnie wygląda i w świetle słonecznym (wygląda na bardzo, bardzo, bardzo biały) i sztucznym. Moim zdaniem świetnie wyglądać będzie do ciemnego garnituru, ale i zestawu koordynowanego z ciemną marynarką i ładnym krawatem (grenadyną, może?) – raczej nie do casualowych zestawów, jak jej kuzyn, OCBD.

Oczywiście to jedynie wierzchołek góry lodowej; mile widziane wszelkie sugestie na ewentualne dalsze notki. Oraz obywatelska korekta – jeżeli gdzieś się tu mylę, daj znać w komentarzu lub mailem.

Zobacz też

17 komentarzy

  • nowicjusz pisze:

    A w jaki sposób niewprawione oko ma rozróżnić poszczególne rodzaje tkanin (np odróżnić pinpoint of oxfordu)? Czy taka informacja znajdzie się na metce? Wydaje mi się, że zwykle jest napisane tylko ‚100% cotton’, a informacji o rodzaju tkaniny brak. Na przykład, posiadam dawno zakupioną koszulę (z czasów zanim zacząłem przeglądać blogi jak ten) i teraz wydaje mi się, że jest z bawełny oxford – na metce tylko 100%. Ponieważ nie mam jeszcze doświadczenia w tej materii, nie jestem w stanie tego z pewnością stwierdzić. A skoro w koszulach zwykle nie ma takiej informacji na metce, nie bardzo nawet jest się jak nauczyć rozróżniać te tkaniny, bo brakuje wzorca.

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Zasadniczo tak: patrzysz na materiał. Z bliska. Gdy się przyjrzysz, zobaczysz splot, a do tego przyzwyczaisz się do mięsistości i tekstury materiału (lub braku takowych), będziesz w stanie łatwo go rozpoznać następnym razem.

      Oprócz tego np. Charles Tyrwhitt czy T.M. Lewin (fajne budżetowe opcje zagraniczne) opisuje, z jakiego materiału wykonana jest koszula.

    • nowicjusz pisze:

      Fajne te sklepy które poleciłeś, dzięki! No tak, wiadomo, że trzeba się przyjrzeć, ale jak się nie ma doświadczenia, to ciężko. Chodzi mi o to, że właśnie jakbym najpierw przyjrzał się kilku takim koszulom, które mają wszystkie wiadomości na metkach, to nauczyłbym się jak rozpoznawać te bez stosownego wpisu na metce.

  • M.K. pisze:

    Artykuł szczególnie pomocny biorąc pod uwagę zbliżające się lato. Fajnie by było znaleźć coś lepiej oddychającego i teraz przynajmniej wiem czego szukać.
    A tak btw znasz może jakieś polskie sklepy internetowe z koszulami warte polecenia, których cena nie zabija? Z ostatnich doświadczeń stwierdzam że w sklepach trudno znaleźć szczególnie wizytową koszulę mając jakiekolwiek wymagania prócz tego by była to koszula. Poliester, kieszonka w wizytowej koszuli na spinki, wydziwiane podwójne kołnierzyki i milion guzików na plisie to niestety chleb powszedni.

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Zależy, co rozumiesz przez cenę, która nie zabija.

      H&M w linii Premium Quality ma koszule z bawełny, raz lepszej, raz gorszej, w cenie wyjściowo ~130zł, na wyprzedażach do ~60. Wólczanka ma sympatyczną, nieprzekombinowaną stylistykę, a sklep internetowy ma wspólny z Lambertem, który jest jakościowo dobry, stylistycznie niczego sobie i na jednej z miliarda akcji promocyjnych, śródsezonowych obniżek czy stałej chyba promocji 3 koszule w cenie 2 da się kupić za cenę bardziej osiągalną niż wyjściowe 3 stówy. Albo na wyprzedaży.

  • Witas pisze:

    Ciekawy artykuł. Czy w jakimś polskim sklepie dostępne są koszule z tkaniny royal oxford? Dodatkowo: czy widziałeś gdzieś godne polecenia koszule lniane? W internetowych sklepach Vistuli, Bytomia itp. nie znalazłem nic, jedynie Wólczanka miała 50/50 len i bawełna.

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Lambert ma w obecnej kolekcji biały royal oxford z włoskim kołnierzem (to chyba ta, ale nie mam pewności, bo macałem w sklepie stacjonarnym), bardzo ładny model (acz cena nieco odstrasza, polecam zaczekać na jedną z zyliona obniżek albo wyprzedaż).

      Co do lnianych koszul, nic w tej chwili nie rzuciło mi się w oczy. Spotkałem się z rekomendacjami Uniqlo, ale sam nie miałem okazji sprawdzić.

  • MM pisze:

    Wkradł się błąd w zdaniu dotyczącym koszul non-iron, a właściwie nieścisłość. Oprócz koszul non-iron znanych z czasów poprzedniego ustroju, które zwyczajnie były syntetyczne oraz innych chemicznych patentów są jeszcze koszule non-iron szyte z tkanin o włóknach skręcanych bardziej niż zwykle. Często oznaczone jest to na metce jako 2-ply lub 3-ply, czasem nazwane jest to non iron. To sposób na w pełni naturalne osiągnięcie trudno gniotliwej tkaniny – taki naturalny non-iron. Mam kilka takich koszul, noszą się jak inne bawełniane koszule (może nawet przyjemniej ze względu na gładkość tkaniny) i istotnie mniej się gniotą a prasowanie jest szybkie i bez porównania trwalsze niż w innych.

    • Szymon Jeziorko pisze:

      To nie jest takie proste.

      Takie koszule o jakich piszesz najczęściej w rzeczy samej będą oznaczane jako 2-ply. 2-ply oznacza, że dwie nici przędzy bawełnianej skręcane są w jedną, co daje bardziej sprężystą nić. Jeżeli koszula „easy iron” lub „easy care” (bo tak częściej są one oznaczane) ma również metkę „2-ply”, to fajnie, całkiem możliwe, że producentowi chodzi właśnie o właściwości tkaniny wykonanej z bawełny 2-ply.

      Jednak koszule „non-iron” (albo „easy iron”), szczególnie w tańszym segmencie cenowym, często nie są wcale wykonywane z takich fajnych tkanin – i nawet jeśli na metce mają 100% bawełny, to często traktowane są chemicznie, żeby osiągnąć efekt mniejszego gniecenia. To wpływa negatywnie i na komfort noszenia i na trwałość tkaniny.

    • BB pisze:

      Nie zgodzę się w kwestii użytkowania tkanin „no iron”. Wprawdzie te, których ja używam, nie są akurat z niższego segmentu cenowego, ale noszą się świetnie, prałam je już ponad 30 razy i koszula wygląda jak nowa (nie mechaci się). To mieszanka 97% bawełny z syntetykiem. Ubrania nie naciągają się, oddychają, a przede wszystkim nie mam takich problemów z prasowaniem czy gnieceniem w trakcie użytkowania.
      Może tanie koszule inaczej się zachowują, ale nie generalizujmy w takim razie.

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Żeby dawać ogólne rady, muszę nieco generalizować.

      Z syntetykami problem jest taki, że to ruletka. Moje doświadczenia wskazują, że koszule z dodatkiem poliestru noszą się źle; elastanu – różnie. Mam dwie koszule 97% bawełny i 3% elastanu i jedna, niezbyt znanej marki i kupiona w secondhandzie, nosi się świetnie, a druga – Pierre Cardin, więc z tych droższych – fatalnie. Czysta bawełna jest zwyczajnie bezpieczniejszym wyborem.

  • Arek pisze:

    A co byś powiedział o splocie, który CT nazywa herringbone?

    • Szymon Jeziorko pisze:

      To koszula z fakturowanym wzorem w jodełkę. Będzie raczej grubsza i bardziej sprężysta niż popelina, zbliżona charakterystyką raczej do twillu. To bodaj najwyraźniejsza z tekstur – nie wiem, czy można to już nazwać „wzorzystą koszulą”, ale będzie na tyle blisko, że zakładając ją zastanowiłbym się nad dobieraniem innych wzorów pod kątem tej jodełki właśnie.