Jeszcze zanim zacząłem bawić się w bloga, ciągnęło mnie w stronę ciekawych ubrań. Oczywiście podpierałem się głównie własną intuicją i niewyrobionym wyczuciem, zakładałem więc na siebie rzeczy, które obecnie wywołałyby we mnie raczej poczucie wstydu.

I początki bloga nie były pozbawione takich dziwnych stylizacji i nieudanych eksperymentów. Krótki przegląd moich bojów z ubraniami przedstawiam wam ku przestrodze. I – nie udawajmy, że nie – uciesze.

1. Wyczucie nie zastąpi wiedzy

Kiedy stwierdziłem, że chcę się ubierać classy, zupełnie nie miałem pojęcia, co robię. Miałem ograniczoną wiedzę i niektóre rzeczy wydawały mi się atrybutami dobrze ubranego mężczyzny.

Nosiłem na przykład kamizelki, tanie kapelusze i tandetny zegarek kieszonkowy z dewizką. Wyobraźcie sobie: młodzian lat osiemnaście-dziewiętnaście, w szarej, tweedowej marynarce za dużej o dwa rozmiary bez mała, czarnej kamizelce w prążek, z której kieszonki wystaje srebrny łańcuszek i szarym trilby. No nie da się, żeby to nie wyglądało śmiesznie.

Jak uniknąć tego błędu?

Edukuj się. Jeżeli zakładasz coś na siebie, wiedz czemu to służy. Jeżeli na przykład postanawiasz założyć kapelusz – wiedz, kiedy jest stosowny, a kiedy nie. Jak się z nim zachowywać, kiedy zdejmować z głowy; jak jego formalność pasuje do reszty twojego stroju. Jeżeli łamiesz jakieś zasady, rób to z rozmysłem, a nie z ignorancji. Nie bądź samotnym nerdem w fedorze.

Czytaj blogi, czytaj artykuły w internecie, czytaj książki. Nie może ci to zaszkodzić.

Może – tylko może, nie nalegam tak naprawdę – załóż swojego bloga. To strasznie motywuje do rozwoju, zmusza do szukania informacji.  Ale nie musisz, to taka tylko, luźna sugestia.

2. Garnitur i odd jacket to dwie różne rzeczy

Pożyczenie sobie marynarki od garnituru i założenie jej do innych spodni rzadko kończy się dobrze. Ba, mam to udokumentowane na tym blogu!

Faktura typowej garniturowej marynarki, czyli gładka, lekko błyszcząca wełna, nijak ma się do gniotliwej bawełny chinosów czy matowego denimu dżinsowych spodni. To nie jest dobrze połączenie i będzie po nim widać, że to osierocona garniturowa marynarka. Do tego dochodzą detale kroju – marynarka garniturowa posiada najczęściej dość zachowawcze, formalne detale i krojona jest trochę dłużej, niż odd jackets.

Jak uniknąć tego błędu?

Najprościej – mieć nie tylko garnitur, ale i marynarki sportowe na różne okazje.

To też nie jest tak, że marynarki od garnituru nie da się zestawić z innymi spodniami pod żadnym pozorem – ale wymaga to sporo ostrożności i rozmysłu, a nie bezrefleksyjnego zakładania na grzbiet czegoś, co po prostu wisi na wieszaku w szafie.

Jakie marynarki garniturowe dają się ukraść i nosić rozkompletowane, pisałem niedawno w tej notce.

3. Czarne koszule najpewniej nie będą ci służyć

Czarna – i generalnie gładka w ciemnym kolorze – koszula raczej ciężka jest do zestawienia w sposób, który nie spowoduje, że będziesz wyglądał jak zombie, albo gość weselny w niedużej polskiej wiosce w okolicach połowy lat dziewięćdziesiątych.

Oczywiście jeżeli jesteś posiadaczem śniadej cery, kwadratowej szczęki i rozbudowanej muskulatury, czyli generalnie wyglądasz jak południowy maczo, możesz założyć sobie rozpiętą nonszalancko pod szyją czarną koszulę i nie będziesz wyglądał źle. Tutaj działa jednak zupełnie co innego, niż właściwości tego ubrania – mianowicie, uniwersalna, klasyczna zasada modowa, ładnemu we wszystkim ładnie.

Ja jednak powinienem uważniej dobierać ubrania.

Jak uniknąć tego błędu?

Jeżeli, podobnie jak ja, masz dość bladą cerę charakteryzującą mieszkańców klimatu umiarkowanego, kontrast pomiędzy ciemnym materiałem a twarzą zabierze z twojej skóry jakiekolwiek cechy zdrowia i żywotności i ktoś gotów uznać, że poszedłeś w ślady wiecznie żywego Lenina, dając się zakonserwować. Więc po prostu załóż na siebie jasną koszulę. Albo we wzór, w którym ciemny kolor (np. granat) rozjaśniany jest polami bieli – dobrym wyborem będą paski albo krata vichy.

4. Zrób coś z włosami

Droga od zbuntowanego nastolatka w czarnych swetrach, dumnego z tego, że ma gdzieś jak wygląda, do gościa, który prowadzi bloga o ubraniach była długa, a zmiana nie nastąpiła w ciągu jednego wieczora.

Zacząłem od ubrań, dopiero później przeszła mi ta prawdziwie męska duma z faktu, że u fryzjera nie potrafię wyartykułować, jak życzę sobie być obciętym, a produkty utrzymujące upierzenie w ryzach nie znajdują się nigdy w odległości bliższej niż kilka metrów ode mnie.

Widać to na tych dwóch zdjęciach powyżej, nie będę was katował ich większą ilością.

Jak uniknąć tego błędu?

Prosto – uświadamiając sobie, że dbanie o siebie i swój wygląd to nic zdrożnego czy wstydliwego. Można przedyskutować z fryzjerem czy fryzjerką pożądaną fryzurę, można korzystać z produktów do włosów, czy – już szerzej – kosmetyków do twarzy i ciała. Można – choć nie jest to przymus, jestem ostatnią osobą, która ma ochotę zmuszać kogokolwiek do czegokolwiek – nawet golić sobie włosy w innych miejscach niż twarz, jeżeli sprawi to, że poczujesz się fajniej i nie ma w tym krzytny zniewieściałości – a jeżeli ktoś uważa, że jest, to on ma problem, nie ty.

Koniec?

Podejrzewam, że nie. Gdy przejrzę swoje obecne wpisy za kolejny rok z hakiem, pewnie znajdę kolejne błędy, które dało się poprawić. Pewnie, gdybym bardzo chciał, to bym wydłużył tę listę o kolejne, mniejsze lub większe, modowe faux pas popełniane przeze mnie w ciągu ostatnich kilku lat z uporem maniaka. Ale trochę mi się nie chce, prawdę mówiąc – wolałbym zapomnieć.

Niemniej – jeżeli ten wpis będzie stanowił dla kogokolwiek cenną wskazówkę, to już coś.

Zobacz też

9 komentarzy

  • Witold Rafał pisze:

    Proszę nie przesadzać z tą kwadratową szczęką, jakoby to był synonim męskiej urody. 😛 Już słyszałem, że mam twarz neandertalczyka 😛 właśnie z powodu kwadratowej szczęki :-)

  • nowicjusz pisze:

    Czekamy na zdjęcie w trilby, kamizelce i z zegarkiem kieszonkowym! A w ogóle to widać, że masz jakieś uprzedzenie do kapeluszy, drugi raz wrzucasz link do lonelynerdsinfedoras. Teraz wyjaśniło się skąd ta niechęć 😛

    • Szymon Jeziorko pisze:

      No właśnie nie mam zdjęć, to był dość dawny etap sprzed momentu, kiedy się przemogłem do stawania przed obiektywem.

      Co do kapeluszy, to trochę tak – uważam, że są cholernie trudne do noszenia i wymagają bardzo dobrego, spójnego stylu, żeby wyglądały na miejscu.

  • Soon2BeGentleman pisze:

    Hej! Właśnie w sieci brakuje wpisów o tym, jak mężczyzna powinien dbać o swoje włosy oraz cerę, oraz jakich kosmetyków używać, jak stylizować włosy itp. Przydałaby się seria artykułów na ten temat! :)

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Niewątpliwie jest to dobry temat, ale nie czuję się jeszcze na siłach, by o nim pisać – jest rozległy, mnie na razie brak wystarczającej wiedzy na temat produktów, kosmetyków i innych takich oraz ich dostosowaniu do typu włosów czy cery. Gdy się dokształcę i doczytam, co trzeba – jest szansa, że takie artykuły pojawią się również.

  • Rafał pisze:

    Przydałby się właśnie jakiś wpis o fryzurach – faktycznie trudno jest mi opisać fryzjerowi, jak chcę wyglądać.

    Mam jeszcze jedno pytanie: gdzie można kupić opaski do koszuli? Mam kilka marynarek i w każdej rękaw wypada trochę inaczej, więc czuję się po prostu źle.

  • MM pisze:

    A spotkało Cię kiedyś coś  niemiłego? Tzn. jakieś kąśliwe odzywki typu „elegancik” lub ostrzejsze ataki?