Monki przez ostatnie kilka sezonów tylko zyskują na popularności wśród facetów zainteresowanych eleganckimi ubraniami. Mogłoby się zdawać, że na targach Pitti Uomo stanowią niemal element uniformu, zaś na blogach i portalach modowych celebrowane są z niesłabnącym entuzjazmem. We współpracy z firmą Partenope.pl, opowiem wam o nich co nieco.

Szara rzeczywistość polskich ulic daleka jest od pięknych zdjęć Scotta Schumana, toteż monki na stopach eleganckiego faceta u nas mają jeszcze szansę się wyróżniać.

Monk Shoes – co to jest?

Monk shoes, monkstrap shoes, czy też po prostu monki, to buty, które zamiast sznurówek posiadają klamerkę (lub klamerki), którymi można je zapiąć.

01

Stawiane są na skali formalności gdzieś pomiędzy oxfordami (butami z zamkniętą przyszwą) a derbami (butami z otwartą przyszwą), ale zależnie od koloru i faktury skóry, z jakiej są wykonane, ich oficjalność będzie różna. Sam uważam monki z ciemnobrązowej lub wiśniowej skóry licowej za buty bardzo uniwersalne, które nadadzą się do zestawów smart-casualowych oraz bardziej strojnych.

Najpopularniejszy wariant monków to te na dwie klamerki – wyprzedziły one bardziej zachowawczy model z jednym zapięciem. Pojedyncze monki przeważnie charakteryzują się szerszym paskiem i większą klamrą, ale nie jest to reguła – wszystko zależy od usytuowania paska zapinającego i dwa warianty pojedynczych monków przedstawiam na rysunku powyżej.

Monki potrójne istnieją, nad czym nie chciałbym się za bardzo rozwodzić, w nadziei, że jeżeli nie będę na nie patrzył, to znikną. Na szczęście nie są zbyt częstym zjawiskiem.

Powszechnym dodatkiem, zwłaszcza w podwójnych monkach, jest nakładany nosek. Oprócz tego, istnieją warianty z różnymi innymi ozdobami – czy to będzie to jedynie wybity na nosku medalion, czy też wszelkie dodatki wzięte prosto z brogues – czyli nosek w kształcie skrzydełek i ażurowania wzdłuż szwów.

02

Monki występują także w postaci butów za kostkę, co powoduje, że ich miłośnicy nie muszą się z nimi rozstawać niezależnie od warunków pogodowych.

03

Klamerki niezbyt pozwalają na regulację rozmiaru – w mniejszym stopniu niż sznurówki, to na pewno – i pełnią raczej funkcję ozdobną. Nic dziwnego więc, że występują we wszelkich możliwych do wyobrażenia kształtach – prostokątne, okrągłe, owalne i bardziej wymyślne – oraz kolorach (oprócz srebra, brązu i złota mogą być lakierowane w kolorze cholewki, na przykład).

Historia monków

Nazwa wzięła się ponoć od europejskich mnichów, dla których były to wygodne buty do pracy – klamra umożliwiała ich wygodne zakładanie i zdejmowanie, zaś zabudowana cholewka lepiej chroniła stopy niż sandały.

W ostatnich jednak latach popularność monków przypisuje się Lino Ieluzzi, właścicielowi marki Al Bazar z Milanu. To dla wielu ikona stylu, ucieleśnienie włoskiej sprezzatury, dzięki której nawet najbardziej odjazdowe zestawienia kolorów i wzorów, oraz wszelkie eleganckie ubrania, wyglądają naturalnie: nonszalancja w ich noszeniu sprawia wrażenie, że właściciel ma na sobie nie drogi garnitur, a ulubiony wyciągnięty sweter.

Śladem Lino poszli przeróżni aspirujący dandysi, a dzięki mocy internetu – styl rozprzestrzenił się daleko poza Włochy.

Z czym to nosić?

Monki są u nas nadal stosunkowo rzadkim widokiem, toteż mogą przykuwać uwagę. Jako niepospolity element stroju, będą trochę dandy, o czym warto pamiętać. Oto kilka moich propozycji.

Letni dandyzm

01

Te buty – podwójne monki w piaskowym zamszu – zdecydowanie nie będą należeć do najbardziej formalnych. Można do nich podejść na dwa sposoby – skoro i formą i kolorem wyróżniać się będą bardzo, warto iść za ciosem i poskładać ekstrawagancki dosyć zestaw. Białe spodnie z dużym mankietem, o długości na granicy dopuszczalności (dla wielu będą już za krótkie), dwurzędowa marynarka, dziergany krawat w wyraźne poziome pasy – wszystko w letniej, świeżej kolorystyce.

02

Całkiem nieoficjalnie

Jeżeli jednak powyższa propozycja jest zbyt odważna – takie buty można potraktować jako obiekt skupiający całą uwagę i ubrać się zdecydowanie bardziej spokojnie.

03

I zdecydowanie nieformalnie – dżinsy, niebieska koszula bez krawata. Nawet bez marynarki, którą zastąpiłem kardiganem z szalowym kołnierzem w kolorze złamanej bieli.

Klubowa klasyka

05Druga para butów, to monki z ciemnobrązowej skóry licowej – zdecydowanie bardziej uniwersalne. Dałoby radę bez zgrzytu założyć je nawet do garnituru, a w stosunkowo formalnym zestawie z granatową dwurzędówką i szarymi wełnianymi spodniami w kant radzą sobie całkiem nieźle. Uzupełnieniem jest koszula na spinki i krawat klubowy w skośne pasy i herby.

04

Jeżeli miałbym się kurczowo trzymać zasad, kolor klamerek butów powinien być dobrany do koloru klamry paska (tu to bez znaczenia, spodnie są na szelki), spinek do mankietów, koperty zegarka i guzików marynarki. Pozostawiam tu tę informację dla purystów, do których ja się jednak nie zaliczam.

Codzienny smart-casual

06

Ciemnobrązowe monki nadadzą się jednak także do spokojniejszych, codziennych zestawów z bawełnianymi chino i bawełnianą marynarką. Tutaj bez krawata, z koszulą w drobny fioletowy gingham.

07

Jedyną ekstrawagancją są chyba fioletowe skarpetki, które bardzo lubię – sądzę, że fajnie komponują się zarówno ze spodniami jak i z butami. Z racji tego jednak, że te spodnie nie są tak krótkie, jak białe z pierwszego zestawu, osoby, które się ze mną w tej kwestii nie zgadzają nie będą ich musiały oglądać aż tak często.

08

Wpis powstał we współpracy z firmą Partenope.pl, skąd pochodzą oba modele przedstawionych na zdjęciach butów.

Zdjęcia: Barwnie.com

Zobacz też

19 komentarzy

  • Marek pisze:

    Nigdy nie zapomnę tej bawełniano-lnianej dwurzędówki w kratę w ZARZE jak na moich oczach znikała z wyprzedaży internetowej, szcześciarz z Ciebie, że ją chapnąłeś. 😉
    A zestaw klubowy z dbm-kami cud, miód, orzeszki, chociaż ten manszet cosik mi zgrzyta.

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Jest bardzo szeroki – 6cm. Ale spodnie mają subtelną kratkę, której skala trochę wymusza taką szerokość. Mnie się jednak taki podoba.

    • KarloS pisze:

      Mi akurat wpadła ta marynarka w ręce, ale po przymierzeniu czar prysł i odwiesiłem, tam gdzie była, by wpadła w inne dobre ręce. 😉

  • Przemek pisze:

    Świetny wpis ze świetnymi zdjęciami. Właśnie tego mi brakuje u Mr Vintydża, on dużo teoretyzuje i pisuje o historii, a publikuje mało zdjęć stylizacji. Tutaj od razu można zobaczyć jak to wszystko się razem prezentuje, w dodatku w fajnych lokacjach. Brawo!

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Wydaje mi się, że teoria też jest istotna – dobrze jest wiedzieć, czego szukać. Niemniej dzięki, bo nie ukrywam, że obfotografowanie czterech zestawów do jednego wpisu to jednak jest trochę roboty :)

    • Przemek pisze:

      Jasne, teoria jest mega przydatna, ale po prostu ten wpis jest dla mnie miłym powiewem świeżości. Duży plus za niego!

  • Bartosz pisze:

    Stylizacje, jak zawsze trzymają wysoki poziom :) Wydaje mi się, że popełniłeś błąd ortograficzny pisząc „(…) właściciel ma na sobie nie drogi garnitur (…)”, kiedy powinno być „niedrogi”.

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Nie, nie popełniłem błędu ;]

      Zdanie „(…) ma na sobie nie drogi garnitur (…)” oznacza, że „nie ma na sobie drogiego garnituru”, czy też w tym wypadku: sprawia wrażenie, że nie ma na sobie drogiego garnituru.

      „(…) ma na sobie niedrogi garnitur (…)” oznaczałoby, że jest ubrany w tanią marynarkę i spodnie.

  • KarloS pisze:

    Bardzo ładne zestawy, świetnie ilustrowany wpis – doskonałe połączenie teorii z praktyką.

    Na pierwszym Twoim zdjęciu wyglądasz jak znany dandys Oscar Wilde 😛

  • Ludwik pisze:

    Ja akurat sądzę, że po zachłyśnięciu się monkami popadną one w niełaskę. Kluczowa zasada mody męskiej to unikanie nazbyt popularnych trendów, a monki właśnie się w taką stronę zmierzają. Niezaprzeczalnie są ładnymi butami, ale za chwilę każdy gbur i buc będzie nosił monki. A jest tyle fajnych innych butów wsuwanych, jak tassel loafer, penny loafer, które w naszym kraju są dość rzadko akurat noszone.

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Myślę, że u nas im to nie grozi. Spójrz na ulice – klasyczne buty w jakimkolwiek fasonie stanowią ledwie ułamek tego, co ludzie noszą. Monkom daleko do new balance’ów, airmaxów i wiecznie żywych paskudnych czarnych półbutów z zadartymi czubami.

      Poza tym byłby to problem, gdyby każdy z nas ślubował wierność jednemu fasonowi obuwia. Posiadanie pary monków nie wyklucza posiadania pary tassel loafersów.

    • KarloS pisze:

      Sam posiadam 3 pary double monków, ale chyba nigdy nie widziałem nikogo na żywo w PL, kto by takie buty nosił, a zwracam na to uwagę.
      Ich popularność jest zbliżona do tassel loafers, których też u nas jak na lekarstwo.
      Penny loafers są znacznie bardziej popularnie, ale niestety najczęściej w jakiś dziwnych „dziadkowych” wersjach.

  • qwerty pisze:

    Odkąd zaczęłam śledzić kilka blogów o modzie męskiej, poruszając się komunikacją miejską przyglądam się obuwiu. Monki widziałam zaledwie parę razy. A szkoda.
    Bardzo fajne stylizacje :)

  • Szpila pisze:

    A mógłbyś powiedzieć jak wyglada kwestia rozmiaru w przypadku tej firmy? Brązowe dbmonki ze skory licowanej znowu pojawiły sie w ofercie partenope po długim czasie statusu „wyprzedane”. Chciałbym je kupic ale nigdy nie byłem przekonany do zakupu butów bez wcześniejszego zmierzenia, bo wiadomo ze niektóre firmy mają tendencję do zaniżania/zawyżania rozmiarowki. Jeśli jesteś w stanie to proszę napisz jak wygląda sprawa tęgości kopyta, bo to też co but to troche inne, niestety moja stopa nie nadaje sie do Sevres. :)

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Nie zauważyłem tendencji do zaniżania albo zawyżania rozmiarówki – jak zawsze noszę 42, tak i tu mam 42. Niektóre kopyta rzeczywiście są wąskie (np. tassel loafers), ale akurat monki są w normalnej tęgości.

      Partenope ma bardzo przyjazną politykę zwrotów i starają się utrzymać dobry kontakt z klientem, więc możesz do nich pisać w razie jakichś wątpliwości, powinni pomóc.

  • O. pisze:

    Właśnie szukam każualowych butów na co dzień. Nie mogę jednak przekonać się do zakupów bez wcześniejszej przymiarki, więc pozostają mi stacjonarne sklepy w Krakowie. Wpadłem na takie monki w Wojasie: http://wojas.pl/produkt/14132 i ciekaw jestem Twojej opinii.

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Kopyto nie wygląda źle, chociaż nie podobają mi się kontrastowe przeszycia. No i na podstawie moich doświadczeń z marką, nie mogę ich polecić pod względem jakości.

      Generalnie z ładnymi i sensownymi jakościowo butami jest problem w sklepach stacjonarnych i przekonanie się do zakupów on-line może ci otworzyć cały obszar fajnego i dużo lepiej wykonanego obuwia. W przypadku akurat Partenope da się z nimi przeważnie bezproblemowo dogadać w kwestii zwrotów czy wymiany na inny rozmiar, tym bardziej jest to warte ryzyka.

  • Wasyl pisze:

    Świetne buty. Muszę w końcu pomyśleć o zakupieniu takich dla siebie.