Szycie na miarę – czyli bespoke tailoring – to dla wielu Święty Graal męskiej elegancji. Niestety jest też przeważnie dużo droższe niż gotowe ubrania. Niemniej da się jeszcze w Polsce uszyć garnitur w cenie zbliżonej do gotowców z średniej-wyższej półki – a ja uległem pokusie.

Bespoke oznacza, że idziesz do pracowni krawieckiej, wybierasz materiał, krawiec zbiera z ciebie miarę i szyje ci ubranie od zera. W odróżnieniu od szycia pasowanego, czyli made to measue (MTM), które mają w ofercie także polskie sklepy garniturowe, szycie miarowe pozwala nie tylko na dostosowanie wybranego modelu garnituru do twoich wymiarów. Tu zadecydować możesz o wszystkim – co tylko krawiec potrafi wykonać i na co się zgodzi. Oprócz etapu zbierania miary są też przymiarki – tradycyjnie trzy, a praktycznie: ile trzeba, by dopasować ubranie do twojej sylwetki i upodobań.

01

Efekt za to jest dużo mniej przewidywalny. Niewielu jest w Polsce krawców, którzy śledzą współczesne trendy – i uszyją ci nowocześnie wyglądający garnitur, gdy ty tylko wskażesz materiał i powiesz „Jednorzędówka na dwa guziki z otwartymi klapami”. Są też przeważnie niesamowicie drodzy. Krawcy tańsi, z których usług skorzystać chcą tacy ludzie jak ja, przeważnie wymagają od klienta dużo lepszego przygotowania, jeżeli efekt ma być zadowalający.

02

Po prawdzie, to pokusie budżetowego bespoke uległem dość dawno, bo jakieś półtora roku temu. Uszyłem u pana Andrzeja Kuci z pracowni przy Gertrudy 8 w Krakowie garnitur, który w częściach pojawiał się już na blogu – ale nigdy w całości. Bo jako całość praktycznie go nie zakładałem – o ile spodnie i kamizelka były fajne, to nie do końca przypilnowałem wszystkiego w kwestii marynarki – była ciut za długa, kozerka znajdowała się zbyt nisko, co w połączeniu z kolorem materiału stwarzało dość przytłaczającą, mocno „oldskulową” całość.

03

Niedawno jednak udało mi się odłożyć dość pieniędzy, by do tematu spróbować podejść raz jeszcze – i uszyć jeszcze raz marynarkę do tego kompletu. Nauczony poprzednimi doświadczeniami i o półtora roku obcowania z eleganckimi ubraniami mądrzejszy, udałem się do pracowni zamówić materiał i omówić szczegóły.

04

Podczas kolejnych przymiarek marynarka nabierała kształtów, a ja byłem prawie pewien, że to jest to o co mi chodzi. Postanowiłem zamówić dość krótką marynarkę na dwa guziki, z klapami w szpic. Z bardzo płytką pachą, mocno dopasowaną, z wąskimi rękawami. Ramiona miały być wypełnione bardzo delikatnie, górny guzik osadzony dość nisko. Takie ubranie też ostatecznie otrzymałem.

06

Można zastanawiać się, czy nie jest zbyt krótka – to zawsze był mój problem z marynarkami, bo te wszystkie „ma zakrywać pośladki”, czy „sięgać nasady kciuka” nigdy się u mnie nie sprawdzały w sposób, który by mnie satysfakcjonował; zaś „dzielenie sylwetki na pół” trudno ocenić w lustrze. Ponadto z posiadanych przeze mnie marynarek najlepiej czuję się zdecydowanie w tej, która jest najkrótsza i najmocniej dopasowana. Do tego uważam, że w takiej formie ta marynarka pasuje do dość krótkich spodni, które podobają mi się niesamowicie i z takiej długości jestem zadowolony.

07

Klapy w szpic pasują mi do kratki materiału. Ja wiem, że wszyscy na pierwszy garnitur na miarę polecają gładki granat, ewentualnie gładki grafit – ale mam trochę inne podejście. Nie stać mnie, by uszyć sobie cały zestaw garniturów, to raczej jednorazowy eksperyment. Chciałem spróbować czegoś, co nie będzie tak łatwo dostępne w sklepie – jeden granatowy garnitur na dwa guziki z otwartymi klapami już mam i całkiem go lubię. Tu postanowiłem trochę zaszaleć.

05

Genialnym drobiazgiem jest kieszona na dole po lewej – umieszczenie w niej telefonu zupełnie nie burzy linii marynarki, nie odznacza się w żaden sposób z zewnątrz.

Spodnie są na szelki, z mankietem; gdybym szył teraz, wziąłbym jeszcze do tego jedną zakładkę, ale gdy je zamawiałem, zdecydowałem się na flat-fronty. To jednak drobny detal i choć jest odejściem od tradycji (jeżeli mankiet, to zakładka, jeżeli flat-front, to bez mankietu), to się jednak niezbyt tym przejmuję.

08

Warto podkreślić jaka jest konstrukcja marynarki. Jest ona uszyta w całości na płótnie – rzecz, o którą ciężko w ubraniach konfekcyjnych. Oznacza to, że przody marynarki pod materiałem posiadają warstwę płótna – dość miękkiego, nie oznacza to więc, że marynarka jest jakoś szczególnie sztywna, wręcz przeciwnie. Pozwala jej to utrzymać kształt nadany podczas prasowania na odpowiednich poduszkach w pracowni i nawet na wieszaku nie wisi płasko i smętnie, a posiada odpowiednie zakrzywienia w okolicy klatki piersiowej czy talii.

09

Do garnituru mam jeszcze kamizelkę – która pojawiła się solo w tym wpisie. Tutaj jej nie ma – pewnie w zestawie z garniturem pojawi się prędzej czy później, ale tym razem chciałem jednak wyeksponować marynarkę.

10

Ostatecznie efekt mnie uszczęśliwia – mam ubranie, które mi się bardzo podoba i planuję je nosić, gdy tylko nadarzy się okazja.

Garnitur – Andrzej Kucia // Buty – Partenope.pl // Okulary – Moscot z binoklefashion.pl // Krawat – Massimo Dutti // Koszula – Jake’s

Zdjęcia: Barwnie.com

Zobacz też

37 komentarzy

  • Bartosz pisze:

    Bardzo dobry garnitur ^^ Mógłbyś co nieco powiedzieć o materiale i jego parametrach oraz ile, jeżeli można wiedzieć oczywiście, wyniosła Cię ta cała inwestycja w prezentowany garnitur? :)

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Sama marynarka u pana Andrzeja to 1200 za igłę; cały garnitur: 1700. Do tego materiał. Pan Andrzej ma próbniki materiałów od Szarmanta, ja wybrałem tę szarą wełnę w delikatną niebieską kratę – Australian Merino Super 120s.

    • md pisze:

      jaki był przybliżony koszt materiału na 3 częściowy zestaw?
      b. ładna robota

    • Szymon Jeziorko pisze:

      O ile dobrze pamiętam, ok 1000.

    • Bartosz pisze:

      Pozostałe materiały – podszewkę, wypełnienie, etc., zapewnił zatem krawiec?

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Zapewnia podszewkę, płótno, guziki, etc. Chyba, że masz specjalne życzenia – bardziej wymyślna podszewka z próbnika, szczególne guziki, wtedy musisz zapłacić. Przy takiej cenie za igłę bajery są niestety płatne ekstra.

  • Łysy pisze:

    2700 PLN za taki gang to chyba normalna cena. Na blogu „Czas gentelmanów” autor wspominał (albo go dopytałem na privie), że trzeba „naszykować” 3000 PLN.
    Ja podobnie jak Ty chcę uszyć sobie garnitur nie granatowy, czy szary ale właśnie w jakiś deseń, raczej w ciemnym kolorze, może w jakąś większą kratkę. Chciałbym by wyglądał inaczej niż to co jest w sklepach, ze względu na dopasowanie i kolor/deseń, no i muszę w nim wyglądać po prostu elegancko i stylowo.

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Dużo zależy od krawca i materiału. Są tańsze tkaniny, są droższe; są tańsze pracownie krawieckie i są droższe. Z tymi tańszymi przeważnie trzeba bardzo dobrze wiedzieć, czego się chce i pilnować krawca, żeby się potem nie rozczarować.

      Co do tkanin, to ich ceny potrafią być bardzo zróżnicowane, ale wielu krawców ma próbniki od Szarmanta – można przeglądać, zorientować się w cenach.

  • Jan pisze:

    Uważam, że efekt jest rewelacyjny! Materiał jest naprawdę piękny: gratuluję wyboru. Marynarka leży znakomicie. Dodatkowe słowa uznania za odwagę w kwestii braku szlufek (więc wyłącznie szelki wchodzą w grę) i długości spodni – są prowokacyjnie krótkie, ale ja akurat takie lubię. Węzeł Albert w krawacie – super! Sugerowałbym tylko poeksperymentować z kolorem krawata i skarpetek. Tak jak jest, jest bardzo poprawnie, tylko trochę nudno.

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Oczywiście, dodatki do tej sesji wybrałem bardzo zachowawcze. Chciałem przede wszystkim pokazać garnitur, reszta to tło. Na eksperymenty z odważniejszymi dodatkami przyjdzie z pewnością czas.

    • kermit pisze:

      No i bardzo dobrze! „Nudne” to to może być dla kogoś, kto nie lubi subtelności. Dla mnie jest świetnie, klasę rozpoznaje się po drobnych detalach, a nie krzyczących skarpetkach.

  • Greg pisze:

    Co sądzisz o koszulach Jake’s? Jakich innych marek szukać w tym przedziale cenowym?

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Są kiepskie raczej pod względem jakości, chociaż część z nich jest fajna stylistycznie. Ale mało opłacalny to zakup, szczególnie, że w bardzo podobnej cenie (z przesyłką wychodzi ok. 150zł za koszulę) możesz kupić koszule Charles Tyrwhitt, jeśli kupujesz 4 na raz.

    • Kamil pisze:

      Bardzo dziękuję za polecenie sklepu internetowego Charles Tyrwhitt. Już dwukrotnie zrobiłem tam znakomite zakupy. Serdeczności! KZ

  • rb100 pisze:

    Garnitur piękny, cena – na moją kieszeń – jakby mniej. 😉 Chciałbym za to zapytać Autora ile w nadmienionej pracowni kosztują przeróbki. Kupiłem niedawno garnitur z Bytomia po dużej przecenie, ale przydałoby się bardziej wytaliować marynarkę i skrócić rękawy. Do „pani z osiedla” iść się boję, bo efekt może być niezadowalający, ale patrząc na to, co uszył Pan Andrzej, myślę, że byłbym gotów mu zaufać.

    • Szymon Jeziorko pisze:

      No cóż, trochę odkładałem, żeby móc sobie pozwolić na tę zabawę ;]

      Co do ceny przeróbek, najlepiej się przejść i zapytać, bo krawiec to musi zobaczyć. Ale przerabiam rzeczy u pana Andrzeja już od dawna i za każdym razem z zadowalającym efektem, więc akurat o ten aspekt mozesz być spokojny.

  • bpzb pisze:

    Tak sie zastanawiam – nie za krotka ta marynarka? Nie pytam o poprawnosc, bo poprawna pewnie jest. Po prostu cos mi zgrzyta.

    • bpzb pisze:

      Pardon: edytowalbym, ale sie nie da. Wydaje mi sie, ze odleglosc pomiedzy zapietym guzikiem, a dolna krawedzia marynarki jest tym, co nie do konca mi sie podoba. Nie jestem specjalista w kazdym razie.

    • Szymon Jeziorko pisze:

      O długości piszę w notce. Natomiast marynarka ma ciut inne proporcje niż to, do czego przyzwyczajają nas producenci garniturów z wieszaka – osadzenie guzika jest nisko, podczas gdy obecny trend umieszcza go dużo wyżej – więc może wyglądać trochę inaczej.

    • bpzb pisze:

      co do guzika – mam świadomość, że można niżej, vide http://2.bp.blogspot.com/-ICd-8XOb3m4/URvzhdHaIVI/AAAAAAAABMY/mC3Rz2R3jJc/s1600/Luca_Rubinacci+003.jpg

      moja ocena – tutaj sprecyzuje – bardziej dotyczy stosunku ogolnej dlugosci marynarki (ktora jest dosyc krotka) do faktu, ze guzik zawieszony jest nisko. w moim odczuciu nie powinieneś łączyć tych dwoch skrajnosci i marynarka przy obnizonym guziku nie powinna byc krotsza.

      http://www.marianorubinacci.net/club/wp-content/uploads/2011/07/Revolution-Ita-June-2011-4.jpg – tutaj guzik na nizszym poziomie koresponduje z dlugoscia marynarki (choc nie jestem zwolennikiem az tak niskiego guzika), u ciebie to klasyczne dzielenie sylwetki na pol sie rozmywa i skraca tułów, co wyglada dziwnie (to nie jest zaden powazny zarzut, sam, przyznaje sie, nie posiadam nawet w polowie tak dobrze dopasowanego garnituru).

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Niewątpliwie ten garnitur to jest trochę eksperyment; pewne rzeczy możnaby w nim ulepszyć. Ale generalnie z efektu jestem zadowolony, biorąc pod uwagę tak nakład finansowy, jak i moje przyzerowe doświadczenie z bespoke – wydaje mi się, że nie jest źle.

  • Czesław pisze:

    Z niektórymi krawcami jest tak, że jak nie sprecyzujesz dokładnie czego chcesz to się rozczarujesz efektem końcowym. Pana w powyższym wpisie także to dotyczy. Jeśli klient zamawiający garnitur bespoke, z dość drogiego angielskiego materiału i nie tanio płacąc za szycie (szycie to w zasadzie lwia część ceny takiego garnituru), musi się upewnić czy krawiec jest na bieżąco z obecnymi trendami, a to upewniać się czy wysokość kozerki jest ok, a to jakość guzików, konstrukcja marynarki, czy aż tak by się wydawało rzecz oczywista w bespoke – odpinane guziki na rękawach marynarki. Nie wszystkich stać na jeden taki garnitur, a tym bardziej na wprowadzanie poprawek w drugim(w szczególności mnie jako studenta). Z drugiej strony wielu krawców to nie młode osoby zatem nie śledzą bieżacych trendów, albo nawet ich nie akceptują, mogliby jednak wymagać od klienta sprecyzowania szczegółów, skąd klient ma wiedzieć, że ten krawiec uszyje garnitur, jak to napisałeś „oldskulowy” za który zamawiający będzie musiał zapłacić 3000zł. Niestety, taki garnitur otrzymałem z nisko osadzoną kozerką, zszytymi na stałe guzikami na rękawach(!), oraz moim zdaniem zbyt długimi rękawami. Ogólnie garnitur prezentuje się gorzej niż z wieszaka, wyróżnia go tylko jedno – cena prawie trzykrotnie większa.

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Z jednej strony, bespoke to zawsze pewne ryzyko – nigdy nie wiesz z góry, jak wyjdzie.

      Z drugiej oczywiście są pracownie krawieckie, które mają jakiś swój wyrobiony styl dający ci informację, czego się spodziewać. Wiesz, że od Zaremby nie otrzymasz raczej „dziadkowego” garnituru – ale i zapłacisz dużo, dużo więcej niż u relatywnie nieznanego lokalnego krawca. Za do w tym drugim przypadku musisz się bardzo dobrze przygotować, wiedzieć, czego oczekujesz i trochę prowadzić krawca za rękę w kwestiach stylistycznych.

    • P. pisze:

      Dla sprawiedliwości dodajmy, że pan Andrzej jest i tak bardzo otwarty na nowoczesność, w każdym razie znacznie bardziej niż jego krakowscy koledzy po fachu. Nawet ultradroga pracownia J. Turbasy kroi niskie kozerki i bardzo szerokie rękawy. A zdradzisz nazwisko krawca, u którego szyłeś ten garnitur? I jak oceniasz – jeśli pominąć kwestie stylu – techniczną stronę wykonania?

    • Czeslaw pisze:

      Garnitur był szyty właśnie u Pana Andrzeja Kuci, dlatego moje rozczarowanie jest tym większe, że wcześniej słyszałem, że dobrze szyje, z dobrych i bardzo dobrych jakościowo materiałów jak również, że cenowo nie jest zbyt drogi( jak na bespoke). Co do samej konstrukcji trudno mi ocenić, to moj pierwszy garnitur bespoke, dlatego nie potrafię dotykiem ocenić i rozpoznać jakie jest wypełnienie (płótno, włosianka czy klejonka). Można podejrzewać, że w niewidocznej konstrukcji też była jakaś fuszerka, skoro na rękawach w miarowym garniturze krawiec wszył guziki-atrapy(!). Front marynarki wydaje się mi dość (moim zdaniem za bardzo) sztywny. Jeśli chodzi o wrażenia podczas noszenia garnituru to są niezłe, ale nie wspaniałe, czego oczekiwałem po szyciu na miarę. Dodatkowo, co mnie maksymalnie irytuje rękawy marynarki podczas siedzenia np. przy stole z rękami położonymi na blacie, paskudnie się skręca, czegoś takiego nawet MTM nie widziałem. Jako przykład, Radosław Sikorski od pewnego czasu nosi pasowane garnitury i rękawy są dobrze wszyte. Nie oceniam Pana Kuci jednoznacznie źle, ale odniosłem wrażenie, że jak się klient przedstawia jako student, a nie lekarz to jest zupełnie inaczej traktowany i krawiec idzie na pewne skróty i robi amatorszczyznę. Żałuje wydanych prawie 3000zł na garnitur nie wiele( albo wcale) lepszy od tych z wieszaka od Vistuli czy Bytomia za 1/3 ceny.

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Padłeś niestety ofiarą mylnego przekonania, że bespoke oznacza „dokładnie takie, jakie sobie wymarzyłem”. Poszedłeś z dużymi oczekiwaniami, spodziewając się, że krawiec uszyje ci garnitur zgodny z twoimi wyobrażeniami i cóż, zawiodłeś się. Rozumiem rozgoryczenie związane z wydaniem dużej ilości pieniędzy na ubranie.

      Jednak jak piszę w tej – i następnej – notce, komunikacja z krawcem, jasne przedstawienie swoich oczekiwań i wyobrażeń dotyczących efektu końcowego to jednak podstawa. Bez tego czeka cię głównie rozczarowanie.

      Nieprzecięte dziurki guzikowe na rękawie to wcale nie jest znak fuszerki – wielu krawców tak robi, bo uważa to za zbędny bajer. Ale jeżeli pana Andrzeja o ten detal poprosić, to go wykona – jak i wiele innych, nie zmieniając ceny zamówienia. W kwestii marszczenia rękawów – widocznego szczególnie na cienkiej wełnie – wiąże się to z tym, że pan Andrzej wszywa rękawy prosto – by nie marszczyły się, gdy stoisz. Większość garniturów z wieszaka (i zapewne MTM) ma je wszyte obrócone nieco do przodu, co zmniejsza marszczenia podczas siedzenia z rękami wysuniętymi do przodu albo na przykład tańca, kosztem jednak występowania marszczeń w swobodnej pozycji stojącej. To nie jest błąd – sam preferuję to pierwsze rozwiązanie.

      Bespoke, szczególnie u krawca z niższej półki cenowej, ale tak naprawdę u każdego, to jednak ryzyko – decydując się na szycie miarowe powinieneś to wiedzieć. Ubranie z wieszaka widzisz zanim je kupisz – u krawca nie ma tego komfortu. Jeżeli się uda, końcowy efekt jest lepszy niż gotowizna; jeżeli jednak nie – cóż, zaryzykowałeś.

    • P. pisze:

      To, czy marynarka jest szyta na flizelinie czy na płótnie widać na pierwszej i drugiej przymiarce – klapy odsłaniają to, co znajduje się wewnątrz, pod warstwą materiału. Szyłem u pana Andrzeja dwie marynarki, byłem świadkiem powstawania tej, o której pisze gospodarz i o żadnej nie mogę powiedzieć, że jest za sztywna. Przeciwnie, przedwczoraj zaniosłem do pracowni swoje najnowsze zamówienie, bo dopiero kilka dni po odbiorze zauważyłem, że materiał tworzy nieestetyczne dołki w okolicach lewego obojczyka. Pan Andrzej przyznał, że uszył ją za miękko i obiecał poprawić. Pierwszą marynarkę zanosiłem bodaj dwa razy, za każdym razem krawiec wykonywał poprawki za darmo i ze zrozumieniem. Co się chwali.

  • Czeslaw pisze:

    Oczywiście nie dyskredytuje Pana Andrzeja jako krawca i nie chcę by tak inni zrozumieli mój wcześniejszy komentarz. Być może rzeczywiście moje oczekiwania były zbyt wysokie. Co do przecinania dziurek, wtedy kiedy zamawiałem u Pana Andrzeja szycie garnituru, w pracowni była pokazana marynarka powieszona na manekinie, przyjrzałem się niektórym szczegółom m.in. guzikom na rękawach, które były odpinane. Sam garnitur wtedy prezentował się świetnie i to prawdopodobnie uśpiło moją czujność. Szanuje Pana Andrzeja za to, że jest bardzo miły, a przy tym konkretny. Być może z drugim garniturem pójdzie lepiej, bogatszy o nowe doświadczenia spróbuje precyzyjniej wyjaśnić czego oczekuję.
    P.S. Szelki są od Alberta Thurston’a? Mam jedną sztukę są fajne, ale ciekaw jestem czy z klasycznych szelek są jakieś firmy które trzymają jakość za troche niższą cenę.
    Pozdrawiam

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Sugeruję wydrukować sobie zdjęcia garnituru, który ci się podoba i na nich pokazać, czego oczekujesz.

      Co do szelek, nie – dostałem w prezencie od dziewczyny po jej wycieczce do Barcelony :)

  • rozkaz pisze:

    Za krótkie spodnie !

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Proponuję jednak zapoznać się z treścią notki prze komentowaniem.

  • Krystian pisze:

    Dobrze rozumiem, że zapłaciłeś 1000 zł za materiał od Szarmanta? :O Ile tego było, pewnie ze 4 metry, co? Krawcom sprzedaje taniej czy tańszych materiałów nie sprzedaje przez internet? Pozdrawiam, Krystian