Lato się skończyło, przyszła jesień. A wraz z nią wiatr, deszcz i chłód. Chętnie się człowiek w takich warunkach chwyta ciepłych tkanin, których estetyka leży w ich fakturze – a ich pęknym uzupełnieniem będą buty z zamszu. Parę słów o takim obuwiu w tej notce – kolejnej już powstałej przy współpracy z firmą Bexley.

Najpopularniejszym materiałem na eleganckie buty jest skóra licowa. Oznacza to, że na cholewce widać zewnętrzną warstwę skóry, czyli lico. Taką skórę, po angielsku nazywaną top grain, można wypolerować na błysk i zestawić z większością ubrań z zakresu od smart casualu po najbardziej formalne, bowiem czynnikiem różnicującym formalność jest tu fason (oxfordy albo derby, czy ilość zdobień, jak na brogues). Warto zwrócić uwagę, że top grain może oznaczać skórę z licem korygowanym, więc zeszlifowanym i pokrytym warstwą gładkiego, błyszczącego tworzywa (corrected grain), jak i pełne, nie poddane takim poprawkom lico (full grain, full top grain).

Inaczej jest z zamszem. To pokryta włoskami skóra, uzyskana przez odpowiednie szczotkowanie wewnętrznej strony skóry – więc nie lica, a mizdry.  Zamsz ze swej natury jest mniej formalny, bo matowy i  o widocznej fakturze. O żadnym polerowaniu, oczywiście, nie może być mowy. Świetnie taka skóra nada się więc do zestawów mniej wyszukanych – pozwoli bez większego trudu zmniejszyć nieco efekt bycia overdressed w marynarce i pod krawatem w codziennych sytuacjach.

Jak jest z trwałością zamszu?

Generalnie rzecz biorąc, zamsz jest bardziej podatny na uszkodzenia niż skóra licowa. Jest delikatniejszy, łatwiej pozostawić na nim rysy, które nie dadzą się usunąć, czy zabrudzenia, pozbycie się których może stanowić wyzwanie. Wielu przez to unika butów wykonanych z tego materiału, uważając, że to nie jest za dobra inwestycja.

Ale to też nie do końca tak. Po pierwsze, nie wydaje mi się, by prawdą było, że cholewka zamszowych butów z zasady bardziej podatna jest na odkształcenia, a z taką opinią się spotkałem. Wszystko zależy od jakości użytej skóry i jej grubości – tani zamsz będzie się odkształcał, ale tak samo podatne na defasonowanie będą buty z taniej skóry licowej. W jednym i drugim przypadku niewątpliwie nie zaszkodzą pełne drewniane prawidła, utrzymujące cholewkę w prawidłowym kształcie po zdjęciu butów ze stopy.

Po drugie, ten nieoficjalny charakter skóry zamszowej tak naprawdę bardzo ładnie współgra z niedoskonałościami nabytymi w trakcie użytkowania. Drobne rysy dodają skórze charakteru, świetnie będą wyglądać z wytartym nieco od użytku denimem, bawełnianymi chino, mniej formalnymi marynarkami z sezonowych tkanin. To generalna prawda o butach, że dobrej jakości obuwie lepiej wygląda noszone niż nowe, a zamsz nie stanowi wyjątku.

Po trzecie, o zamszowe buty trzeba po prostu dbać, ale za to jest to dużo łatwiejsze, niż w przypadku butów ze skóry licowej.

Jak dbać o zamsz?

Takim minimum, które pozwoli ci utrzymać zamszowe obuwie w dobrej kondycji jest szczotka do zamszu i protektor w sprayu. Tę pierwszą można znaleźć w każdym sklepie obuwniczym – i używaj jej regularnie, po noszeniu butów, by przeczesać ładnie włosek na ich powierzchni, pozbyć się kurzu i drobnych zabrudzeń. Szczotki takie często posiadają gumowe wstawki, które dość efektywnie pozwalają pozbyć się drobnych rys, nieustępujących przy zwykłym szczotkowaniu.

Spray z kolei chroni buty przed zabrudzeniami, wilgocią i wnikaniem różnego paskudztwa, które mogłoby na stałe uszkodzić twoje buty. Ja korzystam z Nano Protectora firmy Tarrago – i szczerze go polecam.

Buty zamszowe zabrudzone czy odbarwione także da się w wielu przypadkach odratować – są do tego odpowiednie specyfiki, służące czyszczeniu czy przywracaniu koloru. Przy czym dobrze jest rzeczywiście kupować w tym wypadku rzeczy dobrej jakości i sprawdzonych firm, jak te zalinkowane – mniejsze ryzyko poważnego uszkodzenia skóry.

Jak nosić?

Jak wspomniałem, zamsz jest raczej nieformalną skórą, świetnie więc sprawdzi się w niezobowiązujących zestawach, gdzie jego faktura dopełni inne ciekawe materiały.

Zestaw 1: jesienne warstwy

zestaw1-01

Ten zestaw jest w całości złożony z ciepłych, miękkich rzeczy o matowej fakturze. Szara flanelowa marynarka i brązowe chino to ubrania w bardzo stonowanych i spokojnych kolorach, które ładnie wpisują się w jesienną paletę.

zestaw1-02

Czerwony crew-neck z wełny uplecionej w warkoczowy splot bardzo skutecznie ściąga zestaw bardziej w stronę casual niż smart, zapewniając jednocześnie, ze nie zmarzniesz. Biała koszula OCBD pod spodem jest w takich okolicznościach bardzo naturalnym wyborem.

zestaw1-03

W marynarce po raz kolejny wymieniłem guziki – na metalowe, brązowe. Ładnie grają z materiałem marynarki, kolorystycznie pasują mi do takich jesiennych zestawów.

zestaw1-04

No i buty – podwójne monki. Nowość w ofercie Bexleya, model Gresham, wykonane są z przyjemnego w dotyku, miękkiego zamszu. Kopyto jest dość wąskie i długie, chociaż jeszcze w granicach proporcjonalności – noszę je z bardzo wąskimi spodniami (nogawka ma u dołu 17cm), a mimo wyglądają wcale nieźle.

Monki nie są tak formalne jak oxfordy, zamszowe dodatkowo bardzo fajnie uzupełniają się z tym zestawem w jesiennych kolorach.

zestaw1-05

Buty: Bexley Grisham // Marynarka: Massimo Dutti // Spodnie: Cottonfield // Sweter: H&M // Koszula OCBD: H&M // Poszetka: H&M // Bransoletka: Trashness // Okulary: Moscot Miltzen z binoklefashion.pl

Zestaw 2: mały eksperyment

zestaw2-01

No właśnie, drugi zestaw jest bardziej ciekawostką – i demonstracją, jak inaczej nieco wykorzystać zamsz. Buty, o które oparłem strój to brązowe Lazio, także nowość w ofercie Bexleya. To oxfordy, konkretnie – balmoral shoes. Szew łączący cholewkę w całość biegnie od przodu do pięty, zamiast do dołu, w kierunku podeszwy, po boku cholewki – jak ma to miejsce w zwykłych oxfordach. Tu na dodatek użyto dwóch różnych skór – czyli licowej i zamszu.

zestaw2-03

Daje to ciekawe połączenie faktur, a całe buty są dzięki temu nieco bardziej dandy niż zwykłe oxfordy.

Posiadają jednak bardziej wydłużone niż monki z poprzedniego zestawu kopyto, co powoduje, że dobrze wyglądają tylko z nieco szerszą nogawką spodni – inaczej nieproporcjonalnie wydłużają stopę. Takie kopyto dość podoba mi się w butach nieposiadających nakładanego noska – jak lotniki, albo właśnie te buty. W broguesach na przykład wygląda moim zdaniem nieszczególnie.

zestaw2-02

Skoro same buty stanowią takie połączenie faktur, postanowiłem odzwierciedlić to w reszcie zestawu. Jest więc garnitur z gładkiej wełny czesankowej i krawat z matowej wełny. Jedwabna poszetka i koszula z drobno tkanego, ale jednak oxfordu.

zestaw2-04

Jako okrycie wierzchnie – trencz; do niedawna bardzo brakowało mi takiego przejściowego płaszcza, gdy jest jeszcze za ciepło by wyciągać gruby wełniany z szafy, a jednocześnie na tyle chłodno, że przydałaby się kolejna warstwa, chroniąca dodatkowo od deszczu i wiatru. Płaszcz doczeka się niebawem swojego własnego wpisu.

zestaw2-05Buty: Bexley Lazio // Garnitur: McNeal // Trencz: H. E. by Mango // Koszula: Zara (secondhand) // Krawat: Corneliani (secondhand) // Poszetka: no name

Wpis powstał przy współpracy z marką Bexley.

Zdjęcia: Z. S.

PS. Założyłem konto na Instagramie – zaglądajcie, postaram się regularnie wrzucać różne zdjęcia :)

Zobacz też

10 komentarzy

  • Marek pisze:

    Wiem, że nasze rozmiarówki w ZARZE się pokrywają – blezer dwurzędowy z ZARY też mam 46. Jaki masz rozmiar w H.E. by Mango? Od dawna przeglądam ich ofertę, ale nie chcę się władować z rozmiarówką, bo zwroty z online są kłopotliwe.
    A to piszę w kontekście trenczu, którego cholernie zazdroszczę 😀

  • montblanc pisze:

    Mam pytanie dotyczące przerobienia trencza. Kupiłem ostatnio sobie podobny płaszcz również w H.E. by Mango (po zdjęciach wnoszę, że nawet taki sam) i jest trochę zbyt tęgi. Czy taliowanie płaszcza to droga sprawa? Jeżeli nie chcesz podawać kwoty to mógłbyś przyrównać tą poprawkę do czegoś?

    Oczywiście zdaję sobie sprawę, że wiele zależy od krawca, ale jestem ciekawy czy zapłacę dużo więcej niż za taliowanie marynarki.

    Zestawy są świetne jak i cały blog :)

    pozdrawiam

  • Marcin pisze:

    Przeczytałem cały blog, gratuluję dobrze wykonanej roboty :). Świetny wpis i na czasie, właśnie muszę się zaopatrzyć w buty na jesień. Dzięki :)

  • M. pisze:

    A ja zrobię małą konkurencję multirenowacji, Nano taniej niż u nich, z możliwością odebrania w Krakowie – coś dla nas, krakowskich centusiów 😉
    http://www.pielegnacjaobuwia.pl/pl/p/Tarrago-Nano-Protector-400ml-Impregnat-Spray-do-butow-obuwia/511

  • ramos pisze:

    Witam Autora. Świetny blog – gratuluję! Ośmielam się zadać kilka pytań dotyczących butów marki Bexley – Monki z artykułu bardzo mi się spodobały, ale nie tylko ten model. Jak z jakością (cena/jakość)? Jak wypadają w porównaniu z Partenope (które jak mi się wydaje użytkujesz)? No i ostatnie pytanie dotyczące rozmiarówki – jeśli mógłbyś to podpowiedź proszę czy wybierać mniejsze/większe/ takie same jak innych marek (zasadniczo noszę rozmiar 8)
    Z góry dziękuję za ewentualną odpowiedź
    Pozdrawiam,
    Bartłomiej z Krakowa:)

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Użytkuję buty obu producentów i generalnie plasują się na bardzo podobnej półce jakościowej. Bexley może mieć trochę lepsze podeszwy (ciut grubsze) i fabryczne fleki (te od Partenope zdzieram po kilku założeniach); Partenope z kolei ma ładniejsze kopyta.

      Rozmiarówka jak dla mnie wygląda standardowo, tj. jak zwykle noszę 42, to i tu mam 42. Partenope mają przy nich chyba trochę węższe kopyto (paradoksalnie, bo to Bexleye się wydają takie wyciągnięte), ale wszystko się mieści w granicach takich, że buty jednej i drugiej firmy mam w tych samych rozmiarach.

  • Gucio pisze:

    Jaki pasek będzie pasował to butów zamszowych? Nie mam pomysłu na dobór paska do butów z zamszu.

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Idealnie – zamszowy w kolorze butów. Ale z racji tego, że zamsz to raczej nieformalny materiał i takie buty noszone są raczej do mniej zobowiązujących strojów – spokojnie może być inny, np. pleciony.