Garnitur jako całość, a marynarka w szczególności, to ubranie, które potrafi w zadziwiający sposób wpłynąć na to, jak wygląda nasza sylwetka. Ma podkreślić pewne jej cechy, ukryć inne. Tyle, że zabawy z jej proporcjami często psują ten efekt.

Ponadto niektóre rozwiązania mogą sprawdzić się w niektórych typach sylwetki, w innych zaś przynosząc naprawdę kiepskie efekty.

Weźmy taki fason, który jest ostatnimi czasy bardzo popularny wśród producentów odzieży – w tym polskich firm stricte garniturowych:

meh

Dość krótka marynarka, wysoko osadzony guzik, wąskie klapy. Ma w zamierzeniu wyglądać nowocześnie.

Koło mojego mieszkania znajduje się jakaś placówka doradztwa finansowego albo czegoś w tym rodzaju i niejednokrotnie mam okazję obserwować mężczyzn w takich właśnie garniturach. Nawet jeżeli będzie to całkiem poprawny i klasyczny granat, dobrany nieźle pod kątem rozmiaru – proporcje powodują, że ci goście nie wyglądają wcale tak dobrze.

Dlaczego? Wystarczy jakaś niedoskonałość sylwetki – trochę za szerokie biodra, albo odrobina brzucha – i taki krój je podkreśli zamiast schować. Szczególnie widać to właśnie u facetów, którzy nie ruszają się za bardzo, jedzą niezbyt zdrowo – i chociaż cała ich sylwetka jest dość szczupła, hodują sobie brzuszek. Nie, żebym miał wam tu teraz zamiar robić kazanie na temat zdrowego trybu życia – po prostu taka sylwetka zostanie takim ubraniem tylko wyeksponowana.

vistula

Wąskie klapy nie poszerzają dostatecznie klatki piersiowej. To powoduje, że góra torsu nie sprawia wrażenia zbudowanej szeroko ku górze. Wysokie zapięcie nie pozwala liniom klap biec długo, wysmuklając tors – ucina te linie zbyt wysoko. Krótka marynarka kończy się w okolicach bioder, dając tam poziomą linię poszerzającą je.  Kieszenie w takiej marynarce muszą być dość wysoko, więc powyżej bioder, w okolicach brzucha – zwracając na niego dodatkową uwagę.

Jeżeli marynarka rozchodzi się poniżej zapięcia, odsłoni koszulę i stan spodni. Te są z kolei szyte ostatnio z coraz niższym stanem – pasek więc będzie je trzymał pod brzuchem, eksponując go.

Sorry, to nie jest efekt, jaki powinniśmy osiągnąć. Taki krój działa w przypadku szczupłych osób, albo zbudowanych bardzo proporcjonalnie – a przez „działa” mam na myśli: nie wyrządzi takich szkód. Bo już nawet przy atletycznie zbudowanych mężczyznach – z szeroką klatką i wąskimi biodrami – wąskie klapy będą wyglądać raczej komicznie, nieproporcjonalnie do całej sylwetki.

To nie jest tak, że wysokie zapięcie jest całkiem do niczego – ma swoje miejsce. Jeżeli resztę marynarki skroi się wokół tego sensownie, niektórym sylwetkom będzie to pasować:

ok

Odpowiednio szerokie klapy spowodują ładne zbudowanie klatki piersiowej, a wysoko umieszczony guzik nie wyciągnie sylwetki za bardzo w pionie. Jeżeli jesteś wysoki i chudy, a w biodrach wąski (marynarka musi leżeć blisko nich), to może ci pasować – nieco cię skróci, poszerzy w klatce i generalnie sprawi wrażenie bardziej proporcjonalnej budowy.

massimo

A przecież da się wrócić do rozwiązań sprawdzonych i działających w przypadku większej ilości męskich sylwetek.

good

Nisko osadzony guzik – w okolicy naturalnej talii – wyciąga całą sylwetkę. Marynarka klasycznej długości – kończąca się w połowie drogi między kołnierzem a podłogą – pozwala na umieszczenie go nisko i na stworzenie długich linii od ramion przez tors, celem osiągnięcia tego efektu. I tworzy poziomą linię niżej, niż biodra – co ich nie akcentuje przesadnie.

ss

Odpowiednio szerokie klapy – sięgające mniej więcej połowy odległości do ramienia – poszerzają klatkę piersiową.

Taliowanie nie musi być aż tak mocne, jak na rysunku, żeby osiągnąć te efekty i zbliżyć sylwetkę do ideału szerokich ramion i klatki piersiowej oraz wąskich bioder – linie marynarki robią to same.

Oczywiście nie zastąpi to, cóż, posiadania dobrej sylwetki – nie oszukujmy się, cudów nie ma. Ale pomoże przynajmniej trochę, zamiast zaszkodzić, a to już coś.

Warto kupując ubrania przyglądać się też takim rzeczom i ocenić, jak przekładają się na percepcję naszej sylwetki. Czy pomagają, czy wręcz przeciwnie? To jest, oprócz dopasowania pod względem rozmiaru, bardzo istotne dla ostatecznego efektu.

Zobacz też

9 komentarzy

  • Bartosz pisze:

    Kolejny fantastyczny wpis :)
    Uważam, że SS jest świetnym wzorem, na którym polskie marki mogłyby opierać się w kwestii wysokości guzika w marynarkach.

    • P. pisze:

      @Bartosz
      Ale właśnie SS szyje guziki wysoko, w okolicach mostka, nie tylko oni zresztą; ze wszystkich różnic pomiędzy moimi marynarkami od krawca a tymi ze sklepu wysokość punktu otwarcia jest najbardziej widoczna.

      @Gospodarz
      Ale, ale, czy jesteś pewien, że to tak działa: wąskie klapy – wizualne zwężona klatka piersiowa, szerokie – poszerzona? Mam dokładnie odwrotne intuicje; imho klapa powinna tworzyć bilans z przestrzenią dzielącą jej brzeg od ramienia. Takie zanikające, wciąż chyba modne klapy sprawiają, że klatka piersiowa (nie tylko ramiona!) nabierają kwadratowego i masywnego kształtu.

    • Szymon Jeziorko pisze:

      @P. Nieprawda; tzn. nie do końca prawda. Niektóre modele marynarek SS mają wysoki punkt otwarcia i są krótsze, ale np. ta na zdjęciu, które tu wrzuciłem – nie. Porównaj z Vistulą. To nie jest ekstremalnie nisko guzik (da się niżej), ale jest w okolicy talii, a nie na mostku.

      Co do klap – odpowiednio szerokie dają skośne linie od zapięcia do ramion. Wąskie klapy na gościu z dużą klatą spowodują, że będzie ona wyglądać kwadratowo (ale nie będzie ładnego efektu rozszerzania się sylwetki ku górze, raczej kloc); na gościu z wątłą – nie dodadzą mu nic, tylko wątłość podkreślą.

    • Bartosz pisze:

      Niektóre modele w ofercie SS mają guzik niżej, np. York, inne sprawiają wrażenie i tak niższego osadzenia guzika niż w Vistuli, czy Bytomiu.

  • Pawel pisze:

    Czy w Polsce da się w ogóle dostać klasycznej długości marynarkę z odpowiednią szerokością klap oraz guzikiem osadzonym w talii ?
    Pomijam oczywiście krawców i sklepy internetowe w stylu SS (ceny rujnujące studencką kieszeń).

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Z obecnych dużych graczy, Bytom zostawia w tym sezonie Vistulę w tyle – ich linia klasycznych garniturów wygląda bardzo smacznie. Poza tym SS to nie są jakieś kosmiczne kwoty – jasne, La Spalla i Jort to drogie linie, ale te z Purple Line są już w bardziej ogarniętych cenach i jeden garnitur tego typu można spokojnie potraktować jako inwestycję.

  • Mirek pisze:

    Świetny artykuł. W końcu będę wiedzieć na jakie elementy zwracać uwagę przy zakupie garniturą. Zazwyczaj czułem się jak dziecko we mgle, które przytakiwało głową na wszelkie mądrości doradców. Doradca doradcą, jednak oni też mają plany sprzedażowe 😉

    Jeśli chodzi o polskie marki oprócz tych najbardziej popularnych, odkryłem nie dawno markę Lancerto, co o niej sądzisz? (jeśli miałes już okazję nosić ich ubrania). Obsługa na pewno jest na poziomie, ponieważ odpowiadają na każde moje zapytanie czy to mailowo czy przez fejsa.

    Z góry dzięki za info.

     

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Lancerto wygląda przyzwoicie. Nie mam nic, ale widziałem i macałem w sklepach, generalnie mam pozytywne wrażenia.