Dla mnie mucha była zawsze bardzo trudnym dodatkiem, podchodzę więc do niej jak pies do jeża. Usiłuję się przekonać, ale kilka moich dotychczasowych prób zakończyło się niezbyt satysfakcjonująco. Co nie oznacza, że przestałem te próby podejmować.

Z muchą ciężko uciec od wrażenia pewnego kostiumu, zwłaszcza, gdy nie nosi się jej często. Więc zamiast od tego uciekać, postanowiłem to wykorzystać.

03

Połączenie muchy z wielkim wojskowym płaszczem może się więc wydawać pewnym overkillem i złamać pierwszą i podstawową zasadę wpajaną świeżo nawróconym na elegancję: to co masz na sobie ma być ubraniem, a nie przebraniem. Ale to tak wytarte i wyświechtane powiedzenie, że nie mogę go już słuchać. Co, jeżeli czasem chcę się przebrać?

05

Poza tym otoczenie muchy wielkim kołnierzem płaszcza sprawia mi niesamowitą estetyczną przyjemność – uważam, że te dwa elementy korespondują ze sobą wyśmienicie.

07

Sama mucha wykonana jest z miękkiego, matowego kaszmiru o fajnej fakturze. I to też ładnie pasuje do reszty zestawu – starałem się w nim bowiem wykorzystać elementy właśnie z takich materiałów. Bez połysku, za to z matową głębią. Płaszcz taki jest, takie są czarne zamszowe rękawiczki, taka jest koszula z royal oxfordu.

08

Marynarka też nie odbiega od wzorca. Gładki granat łączy ładnie to co formalne – głęboki kolor – i to, co luźniejsze, czyli nakładane kieszenie i brak konstrukcji. Daje jej to sporo uniwersalności i zestawia się ładnie tak z dżinsami, jak i flanelowymi spodniami.

11

Skoro mowa o flanelowych spodniach, oto i są.

15

Kardigan stanowi mniej formalną alternatywę dla kamizelki i dodaje warstwę dla ochrony przed chłodem. Jednocześnie zostawia więcej miejsca pod szyją, niż zrobiłby to sweter v-neck – daje dzięki temu błyszczeć muszce.

17

Na samym dole zaś buty od firmy Bexley – czarne jodhpur boots. Nie wiem tak naprawdę, jaki jest polski odpowiednik tej nazwy – gdybym miał się zakładać, stawiałbym, że nazywa się je sztybletami, podobnie jak posiadające elastyczne wstawki po bokach chelsea boots. Jodhpurs mają zresztą bardzo podobny rodowód- to były oryginalnie buty do jazdy konnej. Od chelsea boots odróżnia je fakt posiadania paska ze sprzączką wokół kostki, który pozwala na regulację ich przylegania do nogi.

18

Prosty kształt ich cholewki niesamowicie do mnie przemawia, bo strasznie lubię taki minimalizm – z drobnym twistem w postaci paska i sprzączki, który odróżnia je od popularniejszych modeli. Szyte są metodą Goodyear Welted. Rozważam jednak ich podzelowanie – buty na całkowicie skórzanej podeszwie to nie jest mój typ na zimę. Oprócz niezbyt dużej odporności tej podeszwy na wilgoć i sól, problemem jest fakt, że słabo takie buty radzą sobie na śliskich powierzchniach. Fajnie byłoby nie zabić się jeszcze tej zimy.

12

Mucha – Poszetka.com // Płaszcz – vintage // Marynarka – H.E. by Mango // Koszula – Lambert // Spodnie – H&M Premium Quality // Kardigan – H&M Premium Quality // Rękawiczki – Lambert // Buty – Bexley Whitehall

Zdjęcia: Z. S.

Zobacz też

25 komentarzy

  • kacper pisze:

    Którą konkretnie muchę z poszetki masz tutaj na sobie?
    Dzięki

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Z tego co widzę, już jej nie ma – Poszetka szyje krótkie serie, więc szybko schodzą. Są za to inne wełniane i wełniano-kaszmirowe, które też by się sprawdziły w takim zestawieniu.

  • Marysia pisze:

    A zrobiłbyś kiedyś wpis o fularze? Mnie się on jawi jako coś w pół drogi między krawatem a muchą – w sensie trudności noszenia.

    • Szymon Jeziorko pisze:

      No widzisz, a mnie fular wydaje się jeszcze trudniejszym dodatkiem.

    • Marysia pisze:

      Mogę być nieobiektywna, wszak to nie ja noszę. Acz ostatnio widziałam pewnego młodego człowieka w fularze (granatowy do błękitnej koszuli) i wyglądało to bardzo lekko, nienachalnie, ale doprawdy interesująco. Przy muszce, mam wrażenie, łatwiej przekroczyć próg śmieszności. Twojej wersji do tego bardzo daleko, żeby nie było.

    • Bartek pisze:

      Proszę, nie rób niczego z fularem. 😀 😀 😀

    • Rafał K. pisze:

      Z własnego doświadczenia polecam bawełnianą apaszkę, która nie jest u młodego człowieka tak oficjalna (i pretensjonalna) jak fular, a znakomicie wygląda. Można przesunąć węzeł na plecy i nosić na podobieństwo fularu pod kołnierzykiem.

  • adam pisze:

    Hej, bardzo fajnie wygladają te spodnie na Tobie. Mierzyłem je ostatnio ale nie potrafię powiedzieć czemu nie przemawiał do mnie ich kolor, czułem się jak w szarych dresach. Chyba nie jestem jeszcze gotowy na jasny szary, ciemniejszy bardziej do mnie przemawia.

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Ja właśnie dawno szukałem spodni w takim bardzo jasnym odcieniu szarości i te mi strasznie usiadły :)

  • Ryszard pisze:

    O ile Poszetka szyje świetne krawaty, o tyle do ich much nie jestem przekonany. Zwłaszcza te z diamentowymi zakończeniami wydają mi się najzwyczajniej za duże, co sprawia wrażenie braku harmonii.

    Zestaw świetnie się prezentuje, aczkolwiek nie jestem fanem butów. Nie przepadam za czarnym kolorem u butów, które nie są formalne. Z obecnej kolekcji Bexleya, z wysokich butów naprawdę podobają mi się Irvingi, które mam nadzieję otrzymać w przyszłym tygodniu.

  • Lunatyk pisze:

    Bardzo bym prosił, żebyś oświecił mnie jakich kosmetyków używasz by ułożyć fryzurę. Pomadę?

  • MDa pisze:

    Jedenasty Doktor? To ty? ;D Super marynarka, ten kolor po prostu zabija.
    Jednak najlepsze są te spodnie. Chyba muszę się za takimi dla siebie obejrzeć. Pozdrawiam.

  • Bartek pisze:

    Wszystko naprawdę doskonałe, tylko mucha mogłaby być trochę smuklejsza, bo przy twojej dość wąskiej twarzy robi toporne wrażenie. Jakaś jedwabna i bordowa by się zdała, z – rzecz jasna – mniejszym węzłem. Jedwabne bordo mogłoby się okazać wbrew pozorom bardziej neutralne niż zgrzebne szarości.

    A tak w ogóle: co sądzisz o Mango? Mógłbyś do czegoś porównać ich produkty? Kojarzą się z tańszym MD, to poprawne wrażenie?

    • Szymon Jeziorko pisze:

      No właśnie moje skojarzenie z Mango jest podobne – MD w wersji ekonomicznej ;] Szału nie ma pod względem jakości, to w końcu sieciówka – w pierwotnych cenach nie warto, ale w outletowych albo wyprzedażowych można się zainteresować.

  • Agnieszka pisze:

    Mucha wydaje mi się trochę jakby za duża do Twojej twarzy. A na spierzchnięte usta polecam wazelinę przed snem :)

  • Witas pisze:

    Światna jest ta nowa szata bloga. A te buty będą moje, już zaczynam odkładać kase :)

  • Adrian pisze:

    Muszę niestety zgodzić się z niektórymi moimi przedmówcami, że ta mucha jest zdecydowanie za duża jak na Twoją budowę, może dlatego nie satysfakcjonuje Cię ten dodatek, bo nie jest odpowiedniej wielkości. Polecam minimalistyczne muchy, np. takie jak u tego Pana: http://www.maxmodels.pl/projektant-missigi/fashion-zdjecie-4295568.html z Missigi, może wpadną Ci do gustu ;), a tak to bardzo fajny blog!

  • Adrian pisze:

    Akurat są ręcznie robione, więc nie wiem skąd ten wniosek :/

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Może być ręcznie robiona, ale jest na stałe zszyta, a nie wiąże się jej samemu – o to mi chodzi. Widać to po zdjęciu.

  • Adrian pisze:

    A to się zgadza ;D

  • Daniel pisze:

    Powiedz coś więcej na temat płaszcza. Wygląda raczej jak szyty u krawca niż dorwany gdzieś w sieciówce. Widziałem ten krój u obsługi Hotelowej w Polonii. Oni chodzili w bordo, zastanawiałem się jakby wyglądał w innym wydaniu kolorystycznym i ten granat jest genialny. W czerni, wydaje mi się, że straciłby z uroku. Mogłoby się wszystko zlać w jedną masę, a tu. Świetna sprawa.

    • Szymon Jeziorko pisze:

      To wojskowy płaszcz vintage, kupiony na allegro, mocno przerobiony u krawca.