Od swojego pojawienia się holenderska marka SuitSupply narobiła sporo zamieszania w świecie mężczyzn zainteresowanych eleganckim ubiorem. Znakomite wzornictwo, materiały od renomowanych producentów, dobra jakość wykończenia – a wszystko w cenie zbliżonej do tej, jaką za garnitur chcą nasze rodzime marki. Postanowiłem przekonać się na własnej skórze, ile z tych pochwał jest zasłużonych.

08

Realizacja zamówienia

Zamówiłem ze sklepu internetowego SuitSupply trzyczęściowy garnitur Havana, z burgundowej flaneli z domieszką kaszmiru. Garnitur przyszedł kilka dni później – zapakowany w kartonowe pudło przypominające kształtem niewielkich rozmiarów trumnę. Wewnątrz znajdował się garnitur na wieszaku, w pokrowcu – a także trochę papierów. Wśród nich jeden bardzo cenny – etykieta zwrotna. Firma zapewnia darmowy zwrot, wystarczy nakleić na pudełko ową etykietę i zamówić kuriera, jeżeli tylko uznamy, że garnitur nam nie pasuje. Bardzo na plus.

Do tego te niedrogie dodatki w postaci wieszaka i pokrowca dają wrażenie, że kupujemy produkt, o który komuś chciało się zadbać bardziej, niż to absolutnie konieczne. To też fajne, zwłaszcza w porównaniu z garniturem kupionym za ponad tysiąc złotych w galerii handlowej, który i tak ląduje złożony w torbie.

Rozmiarówka

To jest nieco problematyczna kwestia. SuitSupply na stronie posiada narzędzie zwane Size Advisor, które po wprowadzeniu naszych wymiarów podaje sugerowany rozmiar. To o tyle istotne, że poszczególne modele różnią się wymiarami, więc i ten rozmiar może być inny w zależności od tego, jaki model zamawiasz. W moim przypadku kłopot polegał na tym, że moje wymiary okazały się dla Advisora najwidoczniej nie do przełknięcia i odmówił zasugerowania mi jakiegokolwiek rozmiaru.

03

Nie zraziłem się tym szczególnie (może trafiłem na jakiąś chwilową dysfunkcję?). Zwykle noszę rzeczy w 46 i ten rozmiar przeważnie spełnia moje oczekiwania. Rozważałem, czy nie wziąć jednak 44, ale obawiałem się, że rękawy marynarki będą wtedy za krótkie. Ostatecznie mój problem rozwiązał się sam, bo gdy już miałem pieniądze i mogłem zamawiać, w sklepie zostało tylko 46. Toteż i ten rozmiar zamówiłem.

Gdy garnitur dotarł, wiedziałem, że bez poprawek się nie obejdzie – ale na to byłem przygotowany. Jestem zdania, że z każdym niemal (przy czym mam tu na myśli marynarki i garnitury, nie swetry i bluzy) ciuchem z wieszaka warto wybrać się do krawca, żeby zniwelować niedoskonałości na ile to tylko możliwe.

04

Rękawy były idealne, ramiona bardzo fajne, dopasowanie w klatce i talii – takie jak trzeba. Marynarka była za to… długa. A model Havana ma i tak mniejszą długość, niż większość innych. Do tego marynarka nieładnie układała się na plecach, tworząc też fałdkę, tzw. poznańską, pod kołnierzem. Toteż krawiec marynarkę nieco skrócił (miejsca pod kieszeniami na szczęście było dość), poprawił plecy. Nie taliował, nie zwężał rękawów – to dość istotne. Marynarka jest tutaj bardzo dopasowana fabrycznie. Zebrał za to spodnie w pasie (materiału wystarczyło, by z flat-frontów zrobić spodnie z jedną niedużą zakładką, co mi się szalenie podoba).

Mógłbym więc spróbować z 44 następnym razem, ale moje obawy dotyczące długości rękawów powodują, że uznaję to za nieco ryzykowne.

Kamizelka jest może ciut za długa, by można ją było nazwać idealną, ale też nie wiem, czy krótsza nie wyciągnęłaby za bardzo nóg, burząc nieco sylwetkę. Poza tym będę musiał jeszcze zastanowić się nad długością spodni (materiału na zrobienie mankietu chyba nie będzie dość; może skrócić je nieco po skosie?), bo układają się jeszcze nieszczególnie.

06

Stylistyka

To jest jeden punkt, gdzie nie mam żadnych zastrzeżeń. Ładny materiał, burgundowa flanela, jest jednocześnie dość cienki, więc nie przytłacza; marynarka nie ma żadnych wypełnień w ramionach i uszyta jest na half-canvasie i na miękko. Rękawy są wąskie, pacha – mała, więc cała marynarka nie ciągnie się za bardzo z ruchami rąk. Klapy mają odpowiednią szerokość, nie są tak wąskie, jak nakazuje współczesna moda, a kozerka jest wysoko.

14

Dwurzędowa kamizelka jest niewątpliwie ekstrawagancka, dodaje smaku garniturowi, który bez niej jest raczej mało formalny. Podoba mi się, bo daje się też zestawić z innymi rzeczami, jak granatową marynarką i szarymi flanelowymi spodniami.

W ogóle garnitur jest bardzo podatny na rozkompletowanie – matowy, miękki materiał i interesujący kolor na to pozwalają, a nakładane kieszenie w marynarce i naturalne, miękkie ramiona powodują, że założona do innych spodni wygląda spójnie.

07

Do spodni wszyłem guziki na szelki – ale nie pozbywałem się szlufek. Noszone z paskiem bez kamizelki będą wyglądać dobrze i jako komplet z marynarką, i jako spodnie do zestawu koordynowanego.

Tego typu garnitur to fajna inwestycja – wydaje się, że jego kolor i materiał są na tyle ekstrawaganckie, że nie będzie okazji do jego noszenia. Jest jednak zupełnie odwrotnie – jako komplet nadal wygląda dostatecznie formalnie, by nadawał się na różne okazje wymagające takiego stroju (np. egzamin), a w częściach daje się włączyć do innych zestawów, nie wyglądając przy tym nie na miejscu.

Jakość materiału i wykończenia

Materiał jest, jak wspomniałem, niezwykle przyjemny – cienka, lekka flanela z dziesięcioprocentowym dodatkiem kaszmiru, nadającego jej miękki, delikatny chwyt. Z racji tego jednak, że jest dość cienka, nieco się gniecie przy normalnym użytkowaniu (co widać na zdjęciach – zwłaszcza na spodniach).

05

Materiał użyty na podszewkę marynarki i plecy kamizelki to bemberg, tkanina z włókien celulozowych poddanych odpowiedniej chemicznej obróbce, która bardzo fajnie przepuszcza powietrze, jest jedwabista w dotyku i śliska, więc dobrze spełnia swoją rolę. Niestety podszewka rękawów marynarki oraz spodni to już mieszanka wiskozy i poliestru.

Przecięte dziurki i butonierka obszyte są starannie, guziki przyszyte porządnie (to jest plaga, guziki rzeczy nawet dobrej jakości potrafią odpadać jak głupie). Stębnowanie widoczne jest na krawdędzi klap, ale i wzdłuż wielu szwów na marynarce – na rękawach, plecach. Nierzucający się w oczy, ale bardzo przyjemny detal. Nie jest do końca tak, że brak jest jakichkolwiek wystających nitek, ale czepianie się takich detali byłoby raczej niepoważne.

13

Gwoli uczciwości muszę przyznać, że w prawej kieszeni spodni szybko zrobiła mi się niewielka dziurka – materiał puścił przy szwie. Naprawienie tego to pięć minut z igłą i nitką, ale melduję.

Konkluzja

Generalnie jakość oceniam na porównywalną do droższych linii Vistuli – Lantiera; wykończenie jest zdecydowanie bardziej staranne i posiada więcej przyjemnych detali, jak przecięte dziurki i stębnowania, niż zwykła linia Vistuli czy rzeczy Bytomia. Do tego stylistycznie prezentuje się zdecydowanie lepiej – miękkie ramiona, wąskie rękawy, mała pacha, mocne taliowanie – to wszystko odróżnia się na plus; lepsze, niższe umiejscowienie guzika i szerokość klap ładnie kontrastuje z problemami z proporcjami, jakie ma np. Vistula.

12

Cena 380 euro to nie są oczywiście drobne, ale uważam, że to dobrze wydane pieniądze. Bardzo dobrze czuję się w tym ubraniu i mam dla niego szereg zastosowań, więc cieszę się z zakupu.

Zestaw

Dwa słowa o uwiecznionym na zdjęciach zestawie: jest dość prosty i zachowawczy w stosunku do pewnej krzykliwości samego garnituru. Po pierwsze, to na nim chciałem się skoncentrować. Podobnie jak w przypadku wcześniejszego wpisu o studenckim bespoke, to garnitur jest bohaterem wpisu, nie widziałem więc sensu w odciąganiu od niego uwagi podobnie ekstrawaganckimi dodatkami.

11

Po drugie, sądzę że zestawy, w których jedna rzecz wybija się na pierwszy plan dobrze wyglądają, gdy reszta jest uspokojona. Jeżeli dodatki pozwalają na noszenie takiego garnituru (trzyczęściowego! burgundowego!) w sposób, który spowoduje, że będzie on wyglądał normalnie, uważam to za sukces, nie porażkę.

01

Tutaj jest jeszcze płaszcz w wyraźny wzór – ale za to w stonowanym kolorze. Spodobał mi się już na wieszaku w TK Maxx, pomyślałem sobie – hej, fajnie, taki trochę ubogi kuzyn Luki Rubinacciego. :)

Garnitur –  SuitSupply // Koszula – Jake’s // Krawat – Massimo Dutti // Płaszcz – Van Gils // Buty – Bexley // Bransoletki – H&M

Zdjęcia: Z. S.

Zobacz też

28 komentarzy

  • Servetch pisze:

    Przypomnisz, ile masz wzrostu, że marynarka była zbyt długa?

    Jak oceniasz położenie guzika w marynarce, wydawało mi się, że w Havanie jest on dość wysoko.

    • Szymon Jeziorko pisze:

      175.

      Guzik jest dość nisko w stosunku do innych marynarek, jakie mam (np. Massimo Dutti), uważam, że w bardzo dobrym miejscu.

  • Servetch pisze:

    To pewnie kwestia różnicy wzrostu: przy moim 184 cm także potrzebowałem rozmiar 46.

    • Szymon Jeziorko pisze:

      I jak, rękawy nie były dramatycznie krótkie? Czy to ja mam po prostu nieproporcjonalnie długie łapy? ;]

  • Przemek pisze:

    Garnitur garniturem, ale ten plaszcz jest rewelacyjny! Caly zestaw bardzo spojny, podoba mi sie. Dziwi mnie tylko ze majac juz garnitur od krawca zdecydowales sie na zakup RTW, myslalem ze once you go bespoke you never go back, parafrazujac pewne znane powiedzenie (lol).

    • Szymon Jeziorko pisze:

      SuitSupply jest nadal tańsze niż nawet niedrogie bespoke. Poza tym lubię próbować różnych rzeczy, a tu ryzyko jest mniejsze (zawsze gdyby się okazało, że dramatycznie źle leży mógłbym po prostu odesłać).

      Płaszcz kupiony w TK kosztował mnie niecałe dwie stówy (pójdzie do taliowania, gdy tylko zrobi się na niego zbyt zimno, bo obecnie eksploatuję go intensywnie).

  • Servetch pisze:

    Havanę odesłałem, źle na mnie leżała.

    Ostatecznie mam model Hudson. Pewnie niektórzy powiedzą, że rękawy są krótkie, ale dałem już temu spokój, nie wszystko musi być idealnie.

  • Przemek pisze:

    Wiem, ze finansowo nie zawsze mozna sobie pozwolic na szycie na miare, bardziej chodzilo mi o to, ze gdy sie raz juz tego zasmakuje, to czy nie jest tak, ze dowolne RTW bedzie bardzo niezadowalajace bo nie dorowna garniturowi szytemu na miare?

    • Szymon Jeziorko pisze:

      No właśnie bespoke też nie zawsze wychodzi tak idealnie – np. nie mogę się z krawcem dogadać w kwestii wypełnienia ramion (ja chcę całkiem na miękko, on nalega na niewielkie poduszki). No i jak mówię – lubię próbować różnych rzeczy. Czasem można się zaskoczyć.

  • Śfjontkofski pisze:

    Prawdę mówiąc dużo bardziej od garnituru podoba mi się ten płaszcz, zwłaszcza, że to chyba też nowość? 😛

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Jak pisałem w odpowiedzi do któregoś z komentarzy wyżej – tak, kupiony w TK Maxx za nieduże pieniądze. Fajny, ale jakościowo to zupełnie nie ta półka ;]

  • Marianna pisze:

    Co to za straszne bransoletki do tego zestawu?

  • Ludwik pisze:

    Jeżeli dany rozmiar jest za długi, spróbuj następnym razem ich rozmiarówkę „short”. Ja normalnie noszę 48, ale u nich marynarka była za długa i taliowanie za nisko leżało. 46 z kolei była za mała. 48S lub 24 (w zależności od rozmiarówki) sprawdza się idealnie.

  • sercz pisze:

    Czy można wiedzieć jaką szerokość mają nogawki spodni?

  • Gratian Vosgenis pisze:

    Lubię czerpać inspiracje z twojego bloga, bo jestem do ciebie podobny/ty do mnie. A teraz dowiaduje się, że nawet rozmiar garnituru mamy taki sam. Cóż czytam dalej, pozdrawiam.

    PS. Nie podoba mi się ta dwurzędowa kamizelka

  • Piotr pisze:

    Czy możesz powiedzieć jaką masz szerokość ramion? Mam dokładnie 44, czyli tyle ile marynarka w rozmiarze 46, ale boję się, że nie ruszę się przy dopasowaniu na styk.

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Wiesz co, ciężko mi powiedzieć. Nie mam centymetra krawieckiego, a pomiar sztywną linijką wskazuje na jakieś 42, ale nie dałbym sobie nic uciąć za jego dokładność.

  • Paweł R. pisze:

    kupiłem ten sam płaszcz w TK Maxx. Jaki kupiłeś rozmiar płaszcza? 48 czy 46? ja wziąłem 46. Pytam w kontekście tego, że zamierzasz dać płaszcz do taliowania.

  • Miron88 pisze:

    Płaszcz jest rewaluacyjny! A jeśli chodzi o spodnie  – podobne krojem, to kupiłem ostatnio w giacomo i muszę przyznać, że idealnie pasowałby mi do takiej stylizacji Twój płaszcz!

  • ck pisze:
    • Szymon Jeziorko pisze:

      Miałem inne warunki oświetleniowe niż w studiu, gdzie robiono zdjęcia do sklepu internetowego SS ;]

  • mirrek pisze:

    Tez się zastanawiałem, czy nie wziac tego modelu, bo faktycznie latwo go rozdzielic! :) Dobry pomysl. Spodnie mozna osobno do czegos spokojnieszego i tak samo marynarke.

    Co do rekawow – zawsze mozna wydluzyc. Ja swoje SS musze wydluzac tak o centymetr, poltorej i tragedii nie ma.

    A poza tym mam wrazenie, ze marynarka Havany nie jest innej dlugosci niz marynarka od garnituru Lazio, czy Napoli :)

  • GS pisze:

    Cześć,

    jeśli dobrze kojarzę z kilku wpisów tutaj na blogu, to przebywasz w Krakowie. Czy mógłbyś polecić krawca, który dokonuje dla Ciebie przeróbek typu taliowanie marynarek itp?

    Z góry dzięki i pozdrawiam!

  • Grzegorz pisze:

    Skoro dla 175 masz rozmiar 46 to dla 163 jaki rozmiar będzie odpowiedni?

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Możesz zobaczyć, jak wyglądają wymiary w tabelach dla rozmiarów skróconych, mają tam takie.