Bardzo łatwo jest nie lubić sztruksu. Sztruksowe spodnie kojarzyły mi się też długo z czymś, nad czym zachwycałaby się moja babcia (bo ciepłe, grube, praktyczne!), a ja – niekoniecznie. Moja pierwsza marynarka ever to czarne sztruksowe monstrum z ogromnymi poduchami w ramionach – i powód traumatycznych sartorialnych wspomnień. Więc co zrobić, żeby sztruks polubić?

Czym jest sztruks?

To najczęściej bawełniana tkanina z charakterystycznymi równoległymi rowkami, które nadają jej trójwymiarowości. Podobno istnieje też sztruks wełniany. Nazywany bywa też kordem, której to nazwie bliżej do wersji angielskiej – corduroy. Na spodnie z tej tkaniny po angielsku często mówi się po prostu cords.

Sztruks jest ciepły (zwłaszcza jak na bawełnę), wytrzymały, łatwo się czyści, jest niezbyt drogi (w końcu to bawełna) i w związku z tym bardzo, tak, praktyczny. Szyje się z niego głównie spodnie czy marynarki, ale zdarzają się i inne ubrania (koszule czy płaszcze).

Tkaniny sztruksowe różnią się rozstawem i szerokością rowków. Te o szerokich rowkach, czyli widocznej z daleka fakturze, używane są najczęściej w tapicerstwie. Drobniejszy sztruks sprawdza się lepiej na ubraniach.

Jak nosić sztruks?

Bardzo łatwo jest odrzucić ten materiał jako dziadkowy i zapomnieć o nim. Jednak ostatnio rzeczy z niego uszyte pojawiają się w kolekcjach marek, które nie lubią zostawać w tyle za dominującymi trendami; oprócz ofert sieciówek, sztruksowe ubrania znajdziemy nawet wśród rzeczy oferowanych przez SuitSupply. Może więc warto dać mu szansę? Tylko jak go nosić, żeby nie wyglądać, jakbyśmy właśnie wyszli z wehikułu czasu, który przywiózł nas tu z wczesnych lat dziewięćdziesiątych?

Po pierwsze – drobny sztruks będzie się prezentował lepiej. Z daleka sprawi wrażenie gładkiej tkaniny, dopiero z bliska pokaże swoją strukturę. Duże, szeroko rozstawione rowki lepiej pozostawić tam, gdzie się je znalazło – jak wspomniałem, taki sztruks używany jest w tapicerstwie, a niewielu znam ludzi, którzy wyglądaliby dobrze przebrawszy się za fotel.

Po drugie – zadbaj o nowoczesny krój. Dobrze dopasowana marynarka na dwa guziki, wytaliowana i z wąskimi rękawami, może odczarować tę tkaninę. Podobnie rzecz ma się ze spodniami – wąska nogawka (nie mówię rzecz jasna o rurkach), na długość dotykająca tylko buta – i będzie ok.

Po trzecie – odpowiednie otoczenie. Sztruks to nieformalna tkanina, będzie się więc dobrze prezentować w otoczeniu wełnianych swetrów, flanelowych marynarek, tweedu, denimu, bawełny oxford. Matowe materiały o wyraźnej fakturze lubią się ze sobą i składają się w ładny, spójny jesienno-zimowy look.

przyklady

Po czwarte – kolor. Sztruks zawsze kojarzył mi się z kolorami, które niezwykle profesjonalnie określę jako ciemnobury czy brązowonijaki. Okazuje się jednak, że trójwymiarowa struktura materiału nadaje głębi żywszym i ciekawszym kolorom. W przypadku marynarki – bardzo fajnie może sprawdzić się beż, odcienie niebieskiego albo karmelowy brąz. Ze spodniami dużo łatwiej zaszaleć i wpuścić nie tylko neutralne kolory, jak beż, szarość czy złamana biel, ale i rozmaite odcienie zieleni, kolor musztardowożółty, burgundowy.

kolory

Sądzę, że sztruks jest fajnym materiałem do eksperymentów i stworzenia niezbyt formalnych stylizacji na chłodne dni. I zdecydowanie daje się polubić.

Na koniec jeszcze kilka inspiracji z otchłani sieci.

Zobacz też

4 komentarzy

  • Ryszard pisze:

    O ile do sztruksu w intensywnych kolorach jestem jak najbardziej przekonany, o tyle garnitury zdecydowanie mi nie „wchodzą”. SuitSupply niestety nie udało się tego zmienić, co zmieniło się dzięki nim w przypadku prążków.

    Bardzo podoba mi się dwurzędówka Trepaniera. Naprawdę udane złamanie konwencji.

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Dla mnie marynarka sztruksowa jest gdzieś na bardzo odległej pozycji na liście potencjalnych zakupów, ale spodnie – tu się właśnie przekonuję.

      Garnitur ze sztruksu da się za to łatwo rozkompletować, co jest niewątpliwie zaletą.

  • parostatek pisze:

    Nie umiem znaleźć żadnej przewagi wizualnej marynarek ze sztruksu nad resztą materiałów. Chyba tylko sztruksowe spodnie w kontekście jakichś nieformalnych zestawów z serii STYLOWO NA GRZYBOBRANIE/KULIG dałyby radę. Garnitur sztruksowy suitsupply z kolei sprawił, że aż dreszcz przebiegł mi po plecach, nic dobrego o nim nie powiem.

    😀