W języku angielskim istnieje określenie investment piece. Gdy kupujemy jakąś rzecz, możemy zdecydować się na coś z półki wyżej – dokładając do tego trochę więcej pieniędzy, ale licząc, że będzie to inwestycja, która posłuży nam przez lata. Może to być uszyty ze znakomitego materiału garnitur, może to być wykonana ze skóry teczka, mogą to być dobrej klasy buty. Jak te oferowane przez partnera tego wpisu, sklep Patine.pl.

Zapewne wielu czytelników tego bloga nie jest fanami podążania za najnowszymi trendami. Ja sam większy nacisk kładę na budowanie indywidualnego stylu – i szukanie rzeczy, w których dobrze wyglądam i dobrze się czuję, niezależnie od tego, jak bardzo są aktualnie modne. Często jednak rynek modowy nie dostarcza rozwiązań zaspokajających takie oczekiwania – w końcu to co jest trendy, dostać dużo łatwiej. Tym cenniejsze są te produkty, które idealnie trafiają w nasz smak i gust – i tym istotniejsze, by zwracać uwagę na jakość ich wykonania. Chcemy, żeby przetrwały jak najdłużej, by można się było z nich cieszyć nie tylko przez jeden sezon, kiedy nadają się do używania, by po jego upływie wylądowały na śmietniku kompletnie zniszczone.

y03

To kieruje poszukiwania na nieco inne tory, niż wyprzedażowe wieszaki w H&M. Jeżeli chcemy znaleźć ładne, satysfakcjonujące rzeczy, które posłużą nam przez długi czas, trzeba w ogóle wiedzieć, jak zabrać się do ich szukania. Jak trafić na dobrą investment piece, która nie okaże się Amber Goldem sartorialnych inwestycji. Pozwólcie, że podzielę się moimi refleksjami w temacie.

Kiedy inwestować?

Dla kogoś, kto właśnie złapał bakcyla eleganckiego ubierania się i zaczyna kierować się w stronę klasyki, nowoodkryte sklepy internetowe z ładnymi ubraniami mogą spowodować nieopanowany ślinotok. W końcu widzimy coś, co wygląda tak zupełnie inaczej od tego, co oferują galerie handlowe – i łatwo stwierdzić, że właśnie znaleźliśmy miłość naszego życia na widok pierwszej napotkanej pary butów czy garnituru.

Uzbieranie pieniędzy na taki zakup, jakkolwiek trudne, zwykle nie jest niewykonalne – ale skończymy np. z parą pięknych spectatorów z białej i czekoladowej skóry, albo garniturem z jedwabiście gładkiej wełny, których nie będzie do czego założyć – bo nasza garderoba ledwo zaczęła swoją transformację. Ponadto z czasem, kiedy nasz gust się rozwinie, a styl wyrobi, może okazać się, że te kupione za ciężkie pieniądze rzeczy są jednak zbyt śmiałe, albo już nam nie pasują – kupione w fazie zauroczenia tym, co nowe, wydawały się genialne, ale pewne detale uszły wówczas naszej uwadze.

y02

Dlatego wydaje mi się, że na początku lepiej eksperymentować z rzeczami tańszymi. Jasne, bardziej podatnymi na zniszczenie i uszkodzenia. Jeżeli okażą się trafionym zakupem, to i tak dość szybko zmuszeni będziemy o nich zapomnieć. Ale to nic – bo w pierwszej fazie tworzenia swojego nowego stylu większość z tych rzeczy prawdopodobnie po jakimś czasie okaże się mniej lub bardziej nietrafiona. A te udane zakupy staną się wzorem do dalszych poszukiwań – ale rzeczy już z półki wyżej, które zostaną z nami na dłużej.

Zwłaszcza, że – nie ważne co nam się na początku wydaje – nie ma szans, żeby ogarnąć całą wiedzę dotyczącą klasyki i elegancji w bardzo krótkim czasie tego pierwszego nią zauroczenia. Dowiadywanie się nowych rzeczy o detalach wzornictwa i tych wszystkich drobnych rzeczach ostatecznie decydujących, czy dane ubrania podobają nam się czy nie, to długotrwały proces. I dlatego ten garnitur kupiony za ciężkie pieniądze może okazać się ostatecznie rozczarowaniem – bo klapy nie takie, guzik nie tam, gdzie trzeba, ramiona za bardzo wypełnione, marynarka złej długości. Albo buty, z których tak się cieszyliśmy, wylądują na dnie szafy, bo kopyto jednak nie takie, zdobienia jednak nie w naszym stylu…

y01

Najlepszy czas na inwestowanie w styl to ten, gdy już mamy za sobą fazę dzikich eksperymentów; gdy mniej więcej wiemy, co się na ten nasz styl składa, jakie rozwiązania lubimy i są dla nas komfortowe. Dokładna potrzeba stanie się wtedy dużo bardziej klarowna – zdecydowanie lepiej będziemy w stanie określić, czego nam w szafie brakuje i czym chcemy tę dziurę wypełnić. Tak, by uniknąć rozczarowania w przyszłości. W końcu jeżeli inwestujemy, to w coś, co ma z nami być przez przynajmniej kilka najbliższych lat.

Wzornictwo

Wzornictwo naszej nowej inwestycji będzie więc w dużej mierze zdefiniowane przez nasz styl. Ale kiedy do wyboru mamy dwie rzeczy, które pasują nam równie dobrze, w których równie dobrze się czujemy, a funduszy starczy na jedną z nich – lepszym rozwiązaniem wydaje mi się wybór tej, która jest w formie bardziej klasyczna.

06

Po pierwsze, trendy w klasyce zmieniają się bardzo wolno (niektórzy wręcz twierdzą, że wcale), więc wybór bardziej zachowawczego stylistycznie elementu jeszcze bardziej rozszerzy jego żywotność. Po drugie – klasyczne i zachowawcze fasony mają przeważnie więcej zastosowań (nie mówię tu może o fraku, ale o klasycznym blezerze, płaszczu albo butach już tak). Świetnej jakości rzeczy będące eksperymentem z klasyczną formą (jak na przykład wariacja na temat brogues) słabo nadają się do tego, by stanowić uniwersalną oś naszej garderoby, a już klasyczne brązowe brogues odnajdą się w tej roli zupełnie bez problemu.

02

Ta uniwersalność to kolejna rzecz, na którą warto zwrócić uwagę. Lepiej odłożone pieniądze wydać na coś, czego będziemy mogli używać częściej, zakładając do różnych zestawów i na różne okazje. Jakkolwiek kuszące może być kupno butów czy marynarki, które zagrają idealnie z tym jednym konkretnym zestawem, który mamy w głowie, to nie jest to dobry pomysł, jeżeli te rzeczy będą się gryzły ze wszystkim innym, co już nam wisi w szafie.

Niejednokrotnie słyszałem, że mężczyzna powinien mieć szafę zorganizowaną tak, by wybierając z niej rzeczy po ciemku był w stanie ubrać się nienagannie. Innymi słowy – wszystko powinno dobrze wyglądać ze wszystkim, a tak działają te najbardziej uniwersalne rzeczy z obszaru męskiej klasyki. Nie zgodzę się z tym w całości – w końcu tak skomponowana garderoba będzie raczej nudna – ale uzupełniając swoją kolekcję ubrań właśnie o rzeczy-inwestycje, to w uniwersalne klasyki powinniśmy celować na początku.

Jakość

Cena nie zawsze idzie w parze z jakością, to fakt. Nawet jeśli – nie zawsze jest to tak prosta zależność, jak mogłoby się wydawać – np. powyżej pewnego pułapu cenowego, duże różnice w cenie dają już bardzo niewielkie różnice jakości.

Dlatego istotne jest, by wcześniej wywiedzieć się, czy nasza potencjalna inwestycja jest warta włożonych w nią pieniędzy. Pomocny okazuje się oczywiście internet – blogi i fora, na których ludzie wymieniają się doświadczeniami z różnymi markami i modelami są niesamowicie pomocne; podobnie ważna jest wiedza, na co zwracać uwagę.

07

Zależność między ceną a jakością jest bardzo dobrze widoczna na rynku klasycznego obuwia. Pomijając sytuacje, w których kolekcję butów sygnuje jakiś znany projektant, tutaj wzrost ceny przeważnie naprawdę przekłada się na wzrost jakości – użytych do produkcji cholewki skór, kruponów podeszwowych, metod i staranności szycia, detali wykończenia. Buty za 300, 600 i 1200zł rzeczywiście się między sobą różnią i to widać. Nawet tu jednak dobrze jest wcześniej poszukać opinii użytkowników.

W przypadku ubrań jest nieco trudniej – wiele dużych firm operuje w modelu biznesowym, który oferuje ciągłe obniżki i akcje rabatowe, a wyprzedaże sięgają i 70% – więc cena początkowa takich towarów jest niesamowicie napompowana – a to oznacza, że rzeczywisty koszt wykonania jest niewielkim jej ułamkiem. Dlatego jeżeli firma nie oferuje sezonowych obniżek, albo są one stosunkowo niewielkie i zaczynają się raczej późno, obejmują tylko część asortymentu – jest to częściej dobry niż zły znak. Oznacza bowiem, że firma nie może sobie pozwolić na znaczące opuszczenie ceny, jeżeli chce na towarze zarobić, czyli koszt surowców i wytworzenia nie jest tak niski. Nie jest to oczywiście reguła, może być też po prostu elementem strategii marketingowej, ale sprawdza się jako rule of thumb.

08

Jest jeszcze jedna rzecz, która wydłuża żywotność takich droższych, dobrych jakościowo rzeczy. I nie ma nic wspólnego z tym, jak dobrze są one wykonane. Jeżeli zapłacimy za coś więcej, bardziej chce nam się o to dbać – więc więcej czasu poświęcimy na pielęgnację droższych niż tańszych butów, postaramy się o lepsze warunki przechowywania droższych niż tańszych marynarek; to także wpływa na to, jak długo będą nam służyć.

Czy to naprawdę musi być takie drogie?

To, jakie fundusze jesteś w stanie zainwestować w swoją garderobę, zależy wyłącznie od ciebie. Nie mam zamiaru namawiać kogoś, kogo roczny budżet na ubrania wynosi parę stów na zwiększenie go dziesięciokrotnie. To raczej rzecz wynikająca z indywidualnych możliwości i indywidualnej potrzeby.

Jak napisałem wcześniej, różnice w jakości i w cenie lokują się na pewnym spektrum i niekoniecznie trzeba od razu rzucać się na jego drogi kraniec. Więc jeżeli zwykle kupujesz buty w CCC za dwieście złotych, wydanie dwa-trzy razy tyle już będzie pewną inwestycją, która pozwoli ci zobaczyć wyraźną różnicę w jakości. Ale uwaga – może też rozbudzić apetyt.

09

I oczywiście, że dla jednych uzbieranie odpowiedniej kwoty będzie łatwiejsze niż dla innych. Nie do końca wierzę w powtarzane często stwierdzenie, że biednych ludzi nie stać na tanie rzeczy – droższe i lepsze jakościowo ubrania, buty i akcesoria wymagają także czasu na pielęgnację, posłużą dłużej, gdy nie nosi się ich codziennie, a da odpocząć. Na to wszystko potrzeba dodatkowych funduszy, jedna droga i dobra rzecz cię nie urządzi.

Co nie zmienia faktu, że da się stworzyć sensowny, działający model inwestowania w swój styl, dopasowany do twoich możliwości finansowych. Dla mnie to kupowanie tańszych rzeczy, które pozwalają mi codziennie dobrze wyglądać – ale ze świadomością, że nie posłużą mi bardzo długo. Dlatego też staram się kupować je na wyprzedażach, po bardzo okazyjnych i zbitych do granic cenach, bo wydawanie na ich więcej uważam za przepłacanie. Natomiast raz na jakiś czas uda mi się odłożyć dość pieniędzy, żeby kupić lub zamówić coś, co do czego wiem, że posłuży mi dłużej. To nie są częste zakupy – ale dzięki temu, że zwracam uwagę na ich jakość, mogę spokojnie kompletować je w dłuższej perspektywie czasowej, wiedząc, że przetrwają.

Oprócz tego zdarzają się takie przedziwne okazje: a to znakomitej jakości ciuch kupiony w secondhandzie czy na Allegro, a to wizyta w firmowym outlecie, albo coś, co znalazło się w kilku sztukach w TK Maxx i kosztuje zaskakująco niewiele. Ale to raczej rzadkie sytuacje, nie do zaplanowania. Co nie zmienia faktu, że przynoszą mnóstwo satysfakcji.

Zestaw

Zestaw stanowiący ilustrację tego wpisu zbudowany został wokół butów – pary brązowych brogues Yanko od Patine.pl, partnera tego wpisu. To rzeczywiście znakomite buty – z pięknej skóry, na wąskim, dynamicznym kopycie. Są przepięknie wykończone – od podeszwy z profilowanym glankiem i krytym kanałem szycia (Goodyear Welted), przez metalowe wzmocnienia oczek na sznurówki widoczne od wewnątrz, po medalion wybity na nosku.

04

 

03

Brązowe brogues to bardzo klasyczny i uniwersalny fason, który sprawdzi się przez całe spektrum smart casualu, po nawet mniej napięty garnitur. Odpowiednio zadbane (trzymane na prawidłach, traktowane kremem i polerowane dobrą pastą) powinny wytrzymać naprawdę długo, nabierając z wiekiem pięknej patyny i stając się tylko coraz bardziej wygodne. Jeżeli chcecie wiedzieć, jaka jest moja idea sartorialnej inwestycji – oto ona.

01

Reszta zestawu jest takim misz-maszem rzeczy z różnych półek cenowych jakie zwykle tu prezentuję i o jakich pisałem wyżej. Są więc Levi’s 511, moje ulubione dżinsy, które noszę często i chętnie – i które się sprawdzają w takim intensywnym użytkowaniu już chyba ze dwa lata. Bez przetarć i udziwnień, po kilku założeniach stały się bardzo wygodnie i z ciekawością obserwuję, jak będą się sprawować dalej.

Jedwabny knit z kolei kupiony został na Allegro i noszę go z równie wielką przyjemnością. Podobnie było z torbą – nieduże pieniądze, portal aukcyjny; ale gruba skóra z której jest wykonana dzielnie znosi wszelkie przeciwności losu. Reszta to rzeczy, które nabyłem niedrogo na wyprzedażach.

y04

Wpis powstał przy współpracy ze sklepem Patine.pl.

Buty – Yanko 545 // Płaszcz – Van Gils (TK Maxx) // Marynarka – H.E. by Mango // Koszula – McNeal // Krawat – no name (Allegro) // Spodnie – Levi’s 511 // Pasek – Massimo Dutti // Torba – Ruitertassen (Allegro)

Zdjęcia: Z. S.

Zobacz też

29 komentarzy

  • Patryk pisze:

    Wyjątkowo dobry tekst i analiza. Mam podobne podejście. Przy czym buty dla mnie są totalną podstawą. Dobre są inwestycją. Brogues Yanko niesamowite. Ten efekt ciemnych nosków to od nowości czy twoja robota? Jeżeli twoja, to jaki masz na to sposób?

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Noski polerowałem ciemnobrązową pastą, żeby uzyskać taki efekt. Trochę więcej roboty, niż z pastą w kolorze cholewki (bo po drodze to wygląda nieciekawie, pasta się odkłada w niektórych miejscach szybciej niż w innych, więc trzeba od razu doprowadzić je do błysku z równomiernym jej rozłożeniem, nie można porzucić roboty w połowie), ale efekt mi się bardzo podoba.

  • Wieczny Student pisze:

    Dobrze złożony zestaw pod tak niesamowite buty i tu trzeba się zgodzić,  że buty potrafią zrobić robotę nawet przy innych niedociągnięch. Przestają mieć one po prostu znaczenie przy tym co na stopach. Sam mam Yanko 558 i jestem bardzo zadowolony. Tymi brogsami zawrociłeś mi w głowie, ale już wcześniej postanowiłem, że czarne monki 306 bedą kolejne. Jeden z lepszych tekstów,  jakie ostatnio czytałem.

  • Adrian pisze:

    Dwie uwagi:

    1. Dla niektórych inwestowanie w eleganckie, klasyczne ubrania staje się prędzej czy później obowiązkiem. Czy to z przymusu, czy też z własnej woli. Ja jako student prawa, mający ambicje by zawodowo być sędzia oraz pracownikiem naukowym na uniwersytecie. Z jednej strony muszę, a z drugiej chcę odpowiednio prezentować się. Co o nie każdym w tej branży można to powiedzieć.

     

    2. Popieram by na początku brać tańsze, gorsze rzeczy.  Tak by człowiek „dojrzał” w tej materii razem z wzrastającą jakością kupowanych produktów

  • TheBut pisze:

    Ładnie to wygląda na fotografiach. Nie wiem jak w tym przypadku, ale często na żywo jest jeszcze lepiej. Efekt na noskach „szapoba”! Lustro też zacne.

  • domino pisze:

    Super wpis – bardzo przydatne informacje, zwłaszcza fotki butów, które rewelacyjnie współgrają z teczką 😉 – a te noski na butach Yanko- eghhh – super!

  • PPrays pisze:

    Bardzo ciekawy wpis, Twojego bloga śledzę od dłuższego czasu ale dość nieregularnie (ale dziś zamierzam wszystko nadrobić). Od dłuższego czasu zastanawiam się nad zmianą stylu, ale na razie małymi krokami.

    Pozdrawiam,

  • MMM pisze:

    Generalnie jedyną rzeczą, która mi nie pasuje do tego zestawu to ten knit. Zupełnie nie mój odcień, ale również uważam, że nie zgrywa się tonalnie z resztą.

    Pozdrawiam z WUM

  • Mabthera pisze:

    Czołem,

    Przyklejałeś zelówki do tych butów, czy nie praktykujesz takich rozwiązań?

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Do tych – nie. Przyklejałem do innych, których podeszwa się szybko ścierała; tutaj mam nadzieję, że krupon okaże się wyraźnie lepszej jakości (będę dawał znać, jak się sprawuje).

  • Marianna pisze:

    Chyba z pięć razy napisałeś, że wpis został stworzony przy współpracy ze sklepem Patine.pl, czytelnik naprawdę nie jest ślepy i zauważył to już przy pierwszej uwadze na ten temat ;). Choć notka sympatyczna, trochę lania wody jak dla mnie (bo ileż można pisać, że warto inwestować w drogie rzeczy). A torba jest genialna. Tak w ogóle to te bransoletki naprawdę są straszne. Wiem, że pewnie masz inne zdanie na ten temat, ale moim zdaniem pasują jak świni siodło czy jakoś tak 😀

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Trzy: raz w leadzie (by było widoczne na stronie głównej), raz w treści, raz w stopce (bo tak mam w zwyczaju). Wolę, by czytelnik miał pełną informację, gdy tekst jest sponsorowany.

      Starałem się mimo wszystko w tekście zawrzeć nieco więcej, niż „warto kupować droższe rzeczy”.

      A co do bransoletek – nie będziemy się w tym temacie zgadzać. I chyba trzeba z tym żyć ;]

  • Marianna pisze:

    No popatrz, nawet liczyć nie umiem ;). Niemniej jednak myślę, że raz by wystarczyło, bo czytelnik widząc trzeci raz tę informację myśli „no dobra, ile razy można czytać, że Cię sponsorują”.

    I nie napisałam, że zawarłeś w tekście tylko tę jedną myśl, tylko odniosłam wrażenie, że w pewnym momencie zaczyna się takie lanie wody i powtarzanie jednej rzeczy innymi słowami już któryś raz, choć owszem jest też kilka cennych uwag!

    Co do bransoletek – fakt, nie będziemy się zgadzać, bo moim zdaniem wyglądają trochę tandetnie i psują całą stylizację. Może dla Ciebie są one jakimś przełamaniem (tak wiem, czytałam wpis o bransoletkach i wiem, że wiesz kiedy możesz sobie je założyć :P). Ogólnie takie koralikowe bransoletki u facetów wyglądają słabo.

    Pozdrawiam!

  • Marian pisze:

    Zgadzam się z Marianną. Za dużo Yanko, aż bije po oczach. Szkoda, że Ciebie też dopadli. Przeskakujesz do innej ligi obuwniczej, która ma mało wspólnego ze studencką elegancją, teraz to już klasa średnia, ale w sumie tam pewnie zmierzasz (jak nie wyżej). W sumie to zbierasz owoce swojej pracy, ale niezależność chyba nie powinna mieć ceny.

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Fakt, że prowadzą dość intensywną promocję w blogosferze. Natomiast oferują naprawdę dobry produkt w swojej cenie, a do tego sklep prowadzą ludzie, którzy znają się na rzeczy. Niemniej jednak zawsze staram się, by tekst wpisu sponsorowanego niósł za sobą coś więcej, niż reklamę.

      Czy jest ona nietrafiona – nie wydaje mi się. Znam studentów, których stać na takie rzeczy, albo którzy mogą na nie uzbierać. Ja sam mam momenty dużych inwestycji w ubrania, możliwe dzięki temu, że pracuję; znowu jednak – mam nadzieję, że udaje mi się w poście zawrzeć informacje przydatne nie tylko ludziom skłonnym wydawać na ciuchy naprawdę duże sumy i większość wyciągnie z niego jakąś użyteczną informację.

  • Maciek pisze:

    Szymonie, mam do Ciebie pytanie. Wypatrzyłem w secondhandzie marynarkę – prawidłowa długość rękawów, ale poduszki wystają 1-2 cm za ramiona. Czy tego typu poprawki (częściowe lub całkowite pozbycie się poduszek) można wykonać u krawca? Pozdrawiam.

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Można spróbować je podkroić i zwęzić marynarkę w ramionach – tylko nie każdy krawiec się tego podejmie, bo to trudna przeróbka.

    • Maciek pisze:

      Dzięki za opinię. Niestety pani krawcowa, która ostatnio poprawiała mi koszule, nie wyraziła zbytniego entuzjazmu na zapytanie co myśli o zwężaniu marynarek. Szczerze mówiąc jestem pod wrażeniem, że udaje Ci się skompletować tyle idealnie dopasowanych rzeczy. Sam jestem szczupły i najczęściej kiedy przychodzę do sklepu to sprzedawcy bezradnie rozkładają ręce. Od dłuższego czasu próbuję nieskutecznie kupić marynarkę. Dzisiaj przymierzałem rzeczy w rozmiarze 48 (najmniejszy jaki udało mi się znaleźć) i problem najczęściej dotyczył barków – poduszki były tak duże że ramiona zapadały się do środka, z kolei kiedy ramiona były dobre, to marynarka ledwo dawała się zapiąć. Nawiasem mówiąc „dobre rady” sprzedawców („pan przecież i tak nie będzie jej zapinać”) oraz koszmarki odzieżowe (marynarki z suwakami w kieszeniach, marynarki z kontrastowymi patkami i kontrastowym stębnowaniem każdej powierzchni, podwójnymi łatkami (łata naszyta na łatę) na łokciach) przeszły moje wyobrażenia. Po tym wszystkim krótka marynarka z Zary z wąskimi klapami wydaje mi się szczytem klasyki =) Z zaskoczeniem stwierdziłem też że wszystkie te tragiczne marynarki od polskich producentów miały kieszenie cięte, a naszywanych (które bardzo mi się podobają) prawie nigdzie nie było.

    • Szymon Jeziorko pisze:

      No niestety – porady w sklepach często nie pomagają w podjęciu dobrych decyzji.

      Polecam odwiedzać sklepy w rodzaju TK Maxx, Peek&Cloppenburg, oraz np. Massimo Dutti w okresie wyprzedaży, oraz H&M prowadzące linię Premium Quality (można tam było znaleźć np. marynarki z prawdziwego wełnianego tweedu w pierwotnej cenie 400zł), oraz zaglądać do sklepów internetowych.

      No i rozejrzeć się za krawcem, który podejmie się przeróbek marynarek :)

  • Luk pisze:

    Inspirujący wpis. Warto, żeby coraz więcej mężczyzn w Polsce zaczęło myśleć o swoim ubiorze.

  • Artur pisze:

    Noszę bardziej eleganckie koszule, chinosy itd. Od jakiegoś czasu szukam jakichś butów na co dzień. Zdecydowałem, że najbardziej odpowiednie będą brązowe zamszowe oxfordy, aby uniknąć bycia overdressed wybierając skórę licową. Póki co, jestem dość zadowolony z ostatniego zakupu w Bexleyu, dlatego postanowiłem przejrzeć ich ofertę. Myślę o tych: http://www.bexley.com/Bexley/en/p/dress_shoes/lennox?tarification=PROMO&coloris=velours_noir (Havana), albo http://www.bexley.com/Bexley/en/p/dress_shoes/bishop?tarification=PROMO&coloris=velours_havane. Jak oceniasz zamsz używany w Bexleyu? Pytam, bo na forum But w Butonierce raczej go odradzają ze względu na słabą jakość i niską trwałość. Czy ta cienka podeszwa w Lennox nie wygląda jakoś podejrzanie?

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Jakość użytego zamszu nie poraża, ale nie odstaje od innych rzeczy w tym segmencie cenowym. Mam dwie pary zamszowych butów Bexleya i uważam, że są OK.

      Lennox ma podeszwę szytą metodą Blake (więcej tutaj), więc wygląda na stosunkowo cienką, ale mam tak szyte lotniki i sprawowały się nieźle przez długi czas. Można w pewnym momencie podzelować, jeżeli nie czujesz się pewnie co do wytrzymałości podeszwy.

    • Artur pisze:

      Dzięki za odpowiedź.
      Mam jeszcze pytanie odnośnie wyprzedaży w Bexleyu. Dostałem informację w mailu, żeby odwiedzić ich sklep przed 17.02, więc domyślam się, że właśnie wtedy kończy się wyprzedaż i stare ceny wracają? Czy lepiej jeszcze poczekać, spodziewając się większych obniżek?

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Nie wydaje mi się, żeby spadły jeszcze bardziej.

  • Miron88 pisze:

    Buty Yankoo superka. Zainwestowałem  także w jasnobrązowe i jak na razie jestem bardzo zadowolony z tego zakupu.

    Ubieram je często także do luźniejszych stylizacji takich czyli do jeansów. Ostatnio kupiłem sobie szarą melanżową marynarkę w Giacomo Conti i to moim zdaniem świetnie wpisuje się w styl retro?

    A ty co myślisz o takim zestawieniu eleganckie buty z jeansami?

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Jeżeli to brązowe brogues (albo inny mniej formalny fason, typu monki), a dżinsy to nie są poprzecierane spodnie z krokiem w kolanach – to jasne, sam tak chętnie noszę.

  • Jestem pod wielkim wrażeniem Twojego bloga i świetnych zdjęć. Inspirująca stylizacja. Najbardziej podobają mi się buty, klasa! 

  • Piotr pisze:

    Cześć Szymon,

    Twój blog ma wysoką klasę. Rewelacyjne zdjęcia i klimat, brakuje tylko klasycznych miejsc naszego pięknego miasta. Uwielbiam czarno-białe zdjęcia.