Mój młodszy brat wystąpił tu gościnnie chwilę temu. Przy okazji mojej ostatniej wizyty w rodzinnej miejscowości nie mogliśmy sobie odmówić zrobienia wspólnie kilku zdjęć – skoro ma już krawat i poszetkę. No i garnitur.

01

Okazuje się, że noszenie garnituru wymaga nieco wprawy. Poświęcenia tego ułamka sekundy tu i tam, by poprawić wystający spod zapiętej marynarki krawat, odwiniętą połę. Ciężko wymagać tego od Młodego, który miał ten garniak na sobie raz przy okazji studniówki.

03

Duża część tego, jak garnitur na tobie wygląda to też to, jak się w nim czujesz. I każdy musi przejść przez ten czas przyzwyczajenia się do takiego stroju – nawet najlepiej uszyty i najwygodniejszy nie będzie jak druga skóra, jeżeli nie miało się dość okazji do założenia go, przywyknięcia do tego, jak zachowuje się na ciele i jak się w nim wygląda.

04

To etap, którego nie sposób przeskoczyć – aczkolwiek niewątpliwie niektórym zajmie mniej czasu niż innym. Ale garnitur to specyficzna bestia – jego zadaniem jest podkreślenie pewnych elementów męskiej sywetki, odwrócenie uwagi od innych. Sprawienie wrażenia proporcjonalności, poszerzenia ramion i klatki piersiowej, w kontraście do węższych bioder. No i w końcu – prowadzenie wzroku gładko do twarzy. Żeby osiągnąć ten efekt, to ubranie tworzy linie, po których wzrok może się łatwo ślizgać – od kantów spodni, przez krawędzie klap marynarki. Ale taka konstrukcja ogranicza nieco zakres ruchów. Nieważne, co będą mówić entuzjaści klasycznej męskiej mody – eleganckie ubranie może być wygodne, ale nigdy nie będzie tak wygodne jak miękka bluza. Trzeba się z tym oswoić.

02

U Młodego dochodzi jeszcze to, że jego garnitur nie jest uszyty całkiem na miękko. Takie rzeczy jak mocno wypełnione ramiona i duża pacha (otwór wszyscia rękawa) nie wpływają korzystnie na wygodę. Ale tak wygląda polska stylistyka, której trzymają się firmy produkujące eleganckie ubrania i jeżeli będzie się to zmieniać, to powoli.

05

Niemniej – sądzę, że dla Młodego to dobre pierwsze kroki. Z czasem zacznie wyrabiać sobie gust, który pozwoli mu stwierdzić, jakie rozwiązania stylistyczne mu się podobają, w czym czuje się lepiej, swobodniej. Za to do następnego swojego garnituru będzie już miał buty.

06

Czarne lotniki z medalionem wybitym na nosku to klasyczne, eleganckie i efektowne obuwie. Pokazałem mu, jak je czyścić i polerować – przy tak okazjonalnym użytkowaniu powinny mu wystarczyć na każdą wymagającą garnituru okazję.

07

No i nauczył się od poprzedniej sesji lepiej wiązać krawat. Co daje mi silne przekonanie, że będzie tylko lepiej.

08

09

Młody: Garnitur – Bytom // Koszula – Lambert // Krawat i poszetka – Poszetka.com // Buty (lotniki) – Partenope.pl

Ja: Marynarka – SuitSupply // Spodnie – H&M Premium Quality // Koszula – McNeal // Krawat i poszetka – Dignito.pl // Buty (monki) – Partenope.pl // Płaszcz – Van Gils (Tk Maxx)

Zdjęcia: Barwnie.com

Zobacz też

36 komentarzy

  • Kasia pisze:

    Świetny zestaw, Szymon! Chyba jeden z najfajniejszych na blogu 😉 monki i płaszcz rewelacja *.*

  • AS pisze:

    Wydawać by się mogło, że spodnie ciut za krótkie (1-sze zdjęcie), choć na ostatnim zdjęciu już raczej OK

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Spodnie na pasku mogą tak o centymetr w tę czy we w tę w użytkowaniu zmieniać pozycję na biodrach – zwłaszcza te z niskim stanem. Niestety ;]

  • Franek pisze:

    Super zestaw. Musiał kosztować fortunę! Ale efekt super!

  • Michał pisze:

    Szymonie!

    Ja mam pytanie o buty o konstrukcji blake rapid. Czy one się nie rozejdą, a podeszwa nie ugnie w miarę chodzenia? Pytam, bo widzę, że ledwie kupione buty mają praktycznie równo schodzącą się przyszwę i gdyby to były GYW, to po jakimś czasie okazałoby się, że są za duże. Jak to jest tutaj?

    Pozdrawiam
    Michał

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Skóra cholewki pracuje i zawsze ulegnie lekkiemu rozciągnięciu, konstrukcja podeszwy nie ma tu chyba wiele do rzeczy.

  • Michał pisze:

    Jeśli w BR, tak jak w GYW, jest korek w podeszwie, to but w tę stronę też się „rozciągnie”. Wydaje mi się, że ugniecione wypełnienie może całkiem znacznie powiększyć but w objętości.

    M.

  • Na ostatnim zdjęciu wyglądasz nieco tak, jakbyś swego brata strofował. Dobrze, że brat ma od kogo czerpać odpowiednie wzorce – jestem zdania, że im szybciej się zacznie, tym lepiej, bo w młodym wieku więcej się wybacza :)

  • Arietta pisze:

    Obaj wyglądacie świetnie, ale co zabawne, zanim przeczytałam cokolwiek, obejrzałam zdjęcia i pomyślałam że jednak bardzo rzuca się w oczy to, że Ty Szymonie czujesz się o wiele swobodniej w swoim ubraniu i nosisz je bardzo naturalnie. Aż się uśmiechnęłam, kiedy zaczęłam czytać i zorientowałam się o czym jest ten wpis 😀

    Przy okazji mam do Ciebie pytanie z tematu pielęgnacji butów. Mam nadzieję, że coś mi doradzisz. Otóż kupiłam właśnie botki w kolorze bardzo jasnego brązu, taki słoneczny odcień, noski natomiast są przyciemniane, brąz na nich jest ciemniejszy. Nie mam bladego pojęcia czym pastować takie buty. Brązowa pasta jest po prostu… brązowa, więc obawiam się że smarowanie nią takich „żółtych” butów, to niezbyt dobry pomysł.
    A przy okazji, jak to jest z tym impregnowaniem nowych butów przed pierwszym wyjściem?

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Jaśniejszy krem na całą cholewkę (w kolorze jak najbardziej zbliżonym, czyli np. jasnobrązowym), ciemniejsza pasta na nosek (np. średnio- lub ciemnobrązowa).

      To powinno wystarczyć też w kwestii impregnacji; chyba, że buty mają skórzaną podeszwę, wtedy można ją potraktować tłuszczem (i dać mu się wchłonąć przez 24-48h).

  • Arietta pisze:

    Dziękuję :) choć poprosiłabym jeszcze o doprecyzowanie. Mam czarną i brązową pastę saphir (seria niebieska) – ha! dowiedziałam się o nich właśnie z blogów i skłaniam głowę – dosknale rozumiem  wszystkich którzy pisali że powyrzucali inne pasty, ale to taka dygresja – napisz mi czym różni się krem od pasty. No i chociaż w tych butach nie mam skórzanej podeszwy, to zaintrygował mnie ten tłuszcz. Czy jest to jakiś specjalny tłuszcz do skórzanych podeszw? Bo ja mam tłuszcz Tarrago, czarny,( dokładna nazwa Dubbin Grasa de caballo), ale to chyba coś innego – w każdym razie ja używam go raz na pół roku do kozaków (przed sezonem zimowym i po), ale do cholewki a nie do podeszwy (sztuka pielęgnacji obuwia, to jednak wyższa szkoła jazdy, hehe, ale warto się w niej kształcić z uwagi na efekty).

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Pasta (wosk) jest dobra do polerowania na połysk i do nakładania na mniej pracujące części cholewki (noski i pięty) bo jest dość twarda. Krem jest miękki i będzie się dobrze sprawdzał na pozostałych elementach cholewki, nie pokazując pęknięć i odwarstwień w zgięciach skóry (gdzie twardy wosk może się kruszyć).

      Tłuszcz (dubbin) można stosować też do cholewki (około raz na sezon), ale to nie jest niezbędne (i przy jaśniejszych cholewkach spowoduje ich przyciemnienie), natomiast przydaje się raz na jakiś czas (raz na parę miesięcy) do skórzanej podeszwy, żeby ją odżywić i zaimpregnować.

  • Świeczek pisze:

    Nie ma szans, żeby Cię Młody wygryzł. Twój zestaw jest genialny. <3

  • hhh pisze:

    Nie ma to jak mędrkować o ubiorze nie umiejąc wiązać krawatu czy prezentując modela bez skarpetek…

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Młody ma skarpetki, szare. No i nie jest modelem. Krawat wiąże sobie sam (i przy szerokim włoskim kołnierzyku i węźle 4 in hand kawałek wiązania widoczny nad węzłem jest całkiem powszechny).

  • Magdalena pisze:

    Ach, jacy stylowi mężczyźni!

  • donek2 pisze:

    Ale krawat zdecydowanie zbyt długi. Wychodzi nieładnie spod zapiętej marynarki.

  • Adam pisze:

    brat ma fajny garniak,tylko po co brat tak się garbi na każdym zdjęciu?nie wygodnie mu?:)

  • Krzysiek pisze:

    No dobrze, to jak to właściwie ma wyglądać? Ta końcówka krawata wystająca spod zapiętej marynarki?

  • karl pisze:

    Ten garnitur z ss był jak się nie mylę przerabiany. Ile Pan skracał marynarkę , bo havana ma nakładane kieszenie więc możliwości są niewielkie. Tak samo spodnie ile wymagały skrócenia.

    Swoją drogą to garnitur rozmiar mniejszy nie byłby lepszym wyborem ?

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Miejsca pod kieszeniami było dość, by skrócić o 2-3cm. Spodni nie skracałem.

      Możliwe, że mniejszy rozmiar byłby lepszy, ale zamówiłem taki, jaki noszę zwykle (inne były już niedostępne).

    • Maks pisze:

      W  Bytomiu  często ciężko dobrać idealny rozmiar, przynajmniej ja mam z tym problemy. Dlatego też jeśli chodzi o garnitur to kupuję najczęściej ostatnio w Giacomo Conti ostatnio na styczniowych jeszcze rabatach dorwałem super  wełniane cacko i nie musiałem nic skracać.  Polska firma a mają na prawdę świetny wybór mógłbym nawet  powiedzieć, że o niebo lepszy od Bytomia. Jeśli chodzi o twój garnitur bardzo fajne zestawienie z czerwonym krawatem, taką stylizację ostatnio widziałem w Vistuli czyżby mała inspiracja? 😉

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Dużo komentarzy polecających tę firmę się pojawia – mam dziwne wrażenie, że to nie przypadek. Zwłaszcza, że jeżeli w ostatnich sezonach firma nie zmieniła dramatycznie stylistyki i jakości użytych materiałów, to nawet do Bytomia nie ma podejścia (ale może nie jestem na bieżąco i rzeczywiście produkuje skrajnie inne rzeczy niż rok-dwa lata temu; patrząc jednak na ich sklep internetowy poważnie w to wątpię).

  • Marcin pisze:

    Czy może mi ktoś polecić monki na gumowej podeszwie w cenie do 350 zł?
    Czy raczej szukanie takowych w tym przedziale graniczy z cudem?
    Chodzi mi o kolor brązowy, skórę lub zamsz.

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Swego czasu miała Bata, nie wiem jak teraz. Szukałeś na Zalando?

  • zet pisze:

    Jak spisują się monki z Partenope? Sam się do nich przymierzam

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Jedne z częściej noszonych przeze mnie butów – po podzelowaniu i wymianie fleków trzymają się bardzo dobrze.

  • Małgosia pisze:

    Super Wam wyszło Chłopaki :-) Polecam takie porady nie tylko studentom  :-)

  • dawid pisze:

    Mam małe pytanie, trochę w temacie a trochę nie. Na pewno chodzi o zakup roku. Otóż przede mną istny maraton ślubów i wesel. Chcąc skorzystać z ostatnich dni wyprzedaży chciałbym zakupić garnitur. Prosiłbym o radę, czy też sugestię odnośnie charakterystyki tych dwóch podanych poniżej. z góry wielkie dzięki :)
    http://www.bytom.com.pl/garnitury,garnitur-bd2-01-24a-167-k-2503-12285-p
    http://www.bytom.com.pl/studniowka-2015,garnitur-bd2-01-92a-208-k-3082-15639-p

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Zdecydowanie ten pierwszy – wełniany. Jest z w tej samej cenie do bawełniany, a jest bardziej uniwersalny, klasyczny w detalach i z lepszej jakości tkaniny. O ile rozmiar jest na Ciebie odpowiedni – bierz. Ewentualnie dolicz sobie do tej ceny trochę na poprawki krawieckie, żeby garnitur dopasować jak najlepiej (od ~50 za dopasowanie długości rękawów i spodni, po ~200 za poważne przeróbki z ingerencją w ramiona, i wszystko pomiędzy, jeżeli dojdzie taliowanie, zwężanie spodni czy rękawów) – bo to jest w stanie zrobić naprawdę dużą różnicę.w

  • dawid pisze:

    Dzięki wielkie! z rady na pewno skorzystam. ostatecznie jedyną rzeczą, w której przekonywała mnie druga opcja to kolor. pozdrawiam.

  • Taito pisze:

    Szymonie

    obaj wyglądacie dobrze, Twoja kreacja jest bardziej elegancka, i to nie tylko kwestia noszenia ubrania, ale oczywiście ma to wpływ. Młody : będzie dobrze, dla mnie mężczyźni którzy nie przesadzają z ubiorem, ale mają wyraziste, czyste buty, super prostą i mocną fryzurę, mocne kolory, są bardzo sexy, bardzo eleganccy

    zbyt wiele pracy nad wyglądem w przypadku mężczyzny jest dla nas kobiet… nie zawsze atrakcyjne :)

  • Miron88 pisze:

    Fajne połączenie!

    Jedyne do czego mogę się obiektywnie przyczepić do za krótkie spodnie do garnituru Bytomia. Zdecydowanie powinny być moim zdaniem dłuższe.   Krawat także powinien być nieco krótszy.

     

  • Filip J. pisze:

    Ja bym polecił Młodemu skrócić krawat. Ja bym zaniósł do krawca, ale niektórzy mają dość zdolności manualnych, żeby zrobić to samemu. 😀