Już kilka osób pisało lub mówiło mi, że cenią sobie wpisy o samodzielnych przeróbkach umieszczane na tym blogu – kategorię, którą dość ostatnimi czasy zaniedbałem. W ramach więc powrotu do tej jakże wesołej działalności psucia ubrań, na rozgrzewkę, coś stosunkowo prostego. Skracanie rękawów marynarki – to nie jest rzecz wybitnie skomplikowana, ale warto wiedzieć jak się za to zabrać, zanim zaczniemy pruć szwy. 

01

Ja skracałem rękaw z przeciętymi dziurkami guzikowymi. To nieco utrudnia zabawę – nie można rękawa skrócić za bardzo, bo dziurek nie da się przesunąć. Jeżeli są tylko obszyte – zawsze można wywlec nitkę i odciąć guzik.

Przy bardzo dramatycznym, kilkucentymetrowym skracaniu, przerobić należy też szlicę – czyli ten fragment rękawa, gdzie warstwy materiału na siebie nachodzą i który trzymany jest razem przez guziki. Ja nie mam jak tego zrobić – bo dziurki mi przeszkadzają. Skracam rękaw w niewielkim stopniu – około centymetr – ale często tyle wystarczy.

Jeżeli twoja marynarka ma przecięte dziurki – rozepnij guziki. Jeśli nie – odetnij je, będzie łatwiej.

02

Wywlekam rękaw na lewą stronę. U mnie jedna z krawędzi obrobiona jest dość dziwnie – takim kawałkiem podszewkowego materiału. Nie zawsze tak będzie – w większości przypadków brzeg to zawinięty do wewnątrz materiał wierzchni. Tak czy tak – szew należy rozciąć. Podobnie – usunąć należy nitkę trzymającą podszewkę rękawa na swoim miejscu. Tak, by dało się tę podszewkę całą odciągnąć, odsłaniając krawędź materiału marynarki.

03

U mnie materiał ten jest zszyty maszynowym szwem. Więc go rozciąłem. Rozciąłem też szew w rogu, przy krawędzi z dziurkami – tak, by całość materiału dało się rozwinąć.

04

Krawędź rękawa jest w moim przypadku, jak widać, wzmocniona warstwą klejonki. Widać też wyraźnie granicę zagięcia, która mówi, jakiej długości był rękaw przed interwencją. Zaginając go na nowo, możemy to nie tylko skrócić, ale i wydłużyć, jeżeli zapasu materiału jest dość.

Zagiąłem materiał w pożądanej docelowej długości (około centymetr od oryginalnego zagięcia), spiąłem szpilkami.

05

Róg stanowi największy problem, przypominający trochę origami. Nie bardzo mam tu jakąś mądrą radę, jak należy to złożyć – możesz uciąć nadmiar materiału, jeżeli ma ci to ułatwić składanie (pamiętaj, że ucięta krawędź ma być schowana, więc musisz mieć margines). Ja nic nie ciąłem, tylko pozwijałem i spiąłem szpilką, żeby się trzymało, aż tego nie zaprasuję i nie zszyję na nowo.

Następnie – zaprasowałem żelazkiem nową krawędź.

06

Igłą i nitką przyszyłem ten kawałek podszewki na krawędzi rękawa (jeżeli u ciebie ta krawędź wykończona jest inaczej – najpewniej i tak będziesz musiał zszyć igłą i nitką).

07

Podobnie ręcznie musiałem zaszyć róg od strony dziurek. Nie wiem, czy istnieje do tego jakaś konkretna technika. Moja sprowadza się do „żeby się trzymało i nie było za bardzo widać”. No i nie przebijam się igłą w żadnym momencie przez zewnętrzną warstwę materiału – tę widoczną, gdy marynarkę masz normalnie na sobie.

08

Można jeszcze raz przejechać żelazkiem.

Następny krok to przymocowanie podszewki. To też stosunkowo proste – igła, nitka, przyszywam do wewnętrznej warstwy materiału rękawa (nie przebijając się na zewnątrz) i wewnętrznej warstwy podszewki (nici ma nie być widać).

09

Z. dziękuję za użyczenie palca przytrzymującego materiał.

Odtwarzam jeszcze maszynowe szwy – przy krawędzi, i ten trzymający razem dwie warstwy materiału rękawa. Ale takie szwy nie zawsze występują. Czasem jest to stębnowanie – je można odtworzyć ręcznie.

10

11

Następnie – jeżeli odciąłeś guziki, przyszyj je na nowo. Jeżeli tylko je odpiąłeś – zapnij. Powtórz wszystkie kroki z drugim rękawem. Marynarkę wyczyść z nitek i kurzu, jakie niewątpliwie zebrała podczas ciorania nią, gdy byłeś zbyt zajęty rozcinaniem szwów, by uważać, czy nie spada ci z blatu na podłogę (ten krok nie został pokazany na obrazkach).

12

Zobacz też

16 komentarzy

  • donek2 pisze:

    Z innej beczki – gratuluję garnituru z SS. Jest świetny. Teraz możesz spróbować jeszcze raz z czarną koszulą :) Do tego ten garnitur i fular w odcieniach podobnych do garnituru (ale nie identycznych).

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Do czarnej koszuli się już chyba nie przekonam, zdecydowanie przerzuciłem się na jasne.

  • donek2 pisze:

    Tak. Wtedy też wolałeś jasne, ale chciałeś zrobić coś na przekór jako skok w bok, więc do dzieła! 😉

  • Witas pisze:

    Co do przeróbek: zwężałeś kiedyś marynarkę lub płaszcz w ramionach? Mam fajny płaszcz z czasów, gdy nie wiedziałem że „fit is everything” i szkoda mi go oddawać, ale jest trochę „oversize”. Ile takie coś może kosztować (orientacyjnie)? Dodatkowo – ile może kosztować taliowanie płaszcza?

    Pozdrawiam

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Sam – nie; u krawca jak najbardzej. Tylko nie każdy to zrobi.

      Taliowanie, zależnie od krawca, pewnie w granicach 50-100zł.

  • Maciek pisze:

    Skoro jesteśmy przy temacie rękawów… czy są jakieś (znane Tobie) reguły/zasady dotyczące guziczków na rękawach marynarki? Na forum znalazłem zdjęcia marynarek o liczbie guzików na rękawach od zero do siedmiu:

    https://forum.butwbutonierce.pl/topic/1191-liczba-i-rozmieszczenie-guzik%C3%B3w-na-r%C4%99kawach-marynarki/

    Jakby tego było mało, różni się także ich rozmieszczenie oraz układ dziurek/atrap dziurek (pod skos lub prostopadle do rozcięcia). Czy w takim wypadku obowiązuje wolna amerykanka czy są jakieś ogólne standardy?

    pozdrawiam!

    • Szymon Jeziorko pisze:

      O ile mi wiadomo, nie ma ścisłych zasad. Najpowszechniejsze są cztery guziki, trzy też wyglądają dobrze, dwa i jeden to rozwiązania dość szczególne i przeważnie nie występują w ubraniach sklepowych. Pięć zdobywa popularność, ale dla mnie wygląda już zbyt tłoczno.

      Udziwnienia w stylu skośnych czy kontrastowo obszytych dziurek wydają mi się zbędne.

  • Ania pisze:

    świetny blog,  mam nadzieję, że przekonam mojego ukochanego do zmiany stylu :)

  • Tomasz pisze:

    Czy to nie jest przypadkiem bawełniana marynarka z HE by MANGO?

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Z Mango, ale nie bawełniana, tylko wełniana (w siedemdziesięciu procentach ;] ).

  • Maks pisze:

    Czy faktycznie skracanie jest opłacalne?

    Moim zdaniem jeśli decydujesz się na wysoki produkt dobrą markę to taka usługa powinna być wpisana do ceny zakupy np. nowej marynarki. Szczerze mówiąc ja osobiście przy swoim intensywnym życiu nie mam zwyczajnie czasu na maszyny do szycia i krawcowe. Dlatego wybieram sklepy/ marki, gdzie wszystko na mnie w miarę dobrze lub mogę od razu oczekiwać od nich pewnych przeróbek.

    Dlatego od dwóch lat nieustannie polegam na paniach z giacomo conti, albo wybieram się do zary, gdzie raczej znajduje moją rozmiarówkę.

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Po pierwsze – nie każdy ma to szczęście, że trafia na rzeczy satysfakcjonujące go jakościowo i leżące idealnie. Poprawki krawieckie mogą z dobrego ubrania zrobić świetne. Mówienie „nie mam czasu na proprawki, więc wybieram rzeczy, które po prostu dobrze leżą” jest raczej mało sensowne. Każdy by tak wolał.

      Po drugie – jeżeli jeszcze raz zobaczę komentarz, który jest kryptoreklamą Giacomo, to go wywalę, a komentującego zbanuję, bo mam problem z uwierzeniem, że to po prostu rzeczywiste opinie zadowolonych klientów. Za dużo w zbyt krótkim czasie.

  • Hun pisze:

    Widząc temat, po cichu liczyłem na instrukcję jak skrócić rękawy od góry;-) Skrócenie od dołu u osiedlowej krawcowej to koszt jakichś 20/30 zł, co raczej nie wpływa na opłacalność „budżetowego” zakupu. Konieczność skrócenia od góry ( co w przypadku rozciętych guzików bywa nieuniknione) to 70< zł i bywa, ze wpływa to na moje decyzje zakupowe. O ile, moim zdaniem, nie warto bawić się z maszyną babci żeby zaoszczędzić te 20 zł, to o 70 można już powalczyć.

    pzdr

     

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Na to też pewnie przyjdzie czas. A tymczasem skracanie dołem można potraktować jako wprawkę, jeżeli nie masz doświadczenia i nie czujesz się pewnie.

  • dominik pisze:

    Witam,

    Gdzie nauczyłeś się szyć na maszynie?

    Bardzo chciałbym zacząć robić podobne poprawki co Ty w diy…ale nie wiem od czego zacząć :)

    gratuluję bloga

    dominik

    • Szymon Jeziorko pisze:

      To nie jest takie trudne – wystarczy, że masz do dyspozycji sprawną maszynę, resztę będziesz w stanie albo załapać sam, albo znaleźć szybko w guglu.