Załóż koszulę i marynarkę, a duża szansa, że ludzie nieprzyzwyczajeni do faktu, że tak się po prostu ubierasz, zwrócą uwagę na to, żeś się wystroił. O tempora, o mores! W tym konktekście nieformalny garnitur brzmi niemal jak oksymoron. Ale z drugiej strony może masz tak, jak ja – garnitury lubisz i podobają ci się. I szukasz sposobu: co zrobić, by móc takowy założyć, nawet i bez szczególnej okazji?

Zastrzegam od razu: nie znam magicznego sposobu na uczynienie z garnituru ubrania, które będzie odbierane ekwiwalentnie do dresowej bluzy. Nie da się, garnitur niesie za sobą jakieś skojarzenia, konotacje; roztacza wokół podniosłą nieco aurę, choćby i w rozwiązaniach stylistycznych nie był najbardziej formalny. Ale próbować zawsze można, efekty zaś pozostawiam Wam do oceny.

01

Garnitur

Warto, by główny bohater naszego eksperymentu w ogóle pasował do tego, co chcemy z nim zrobić. Dobrze więc, by nie był to wizytowy garnitur z czesankowej wełny w kolorze nieba o północy, delikatnie połyskujący w świetle kryształowych żyrandoli (z myślą o których z pewnością został zaprojektowany i uszyty, mhm). Zatem: tkaniny sezonowe. Ja postawiłem na flanelę, korzystając z tego, że początek wiosny jest jeszcze kapryśnym okresem, a temperatura nie potrafi się zdecydować, na jakim poziomie się zatrzymać. Tweed w chłodniejsze dni – taki garnitur, w całości ze zgrzebnej, szorstkiej wełny na pewno nie będzie wyglądać nazbyt oficjalnie. Latem: len, bawełna; niech się gnie, mnie i marszczy, niech nieskazitelnie gładkie linie ustąpią miejsca wrażeniu, że żyjesz w tym ubraniu. Generalnie: matowo, nie błyszcząco; chropowato, nie gładko.

Możesz dodać wzór – zwłaszcza rozmaite kraty będą ładnie odformalniać ubranie; z drugiej strony mocny wzór zwraca uwagę, a idea jest taka, żeby to ubranie wyglądało swobodnie, a nie na siłę.

02

Można więc zabawić się kolorem. Wyjść poza bezpieczny granat – w stronę jaśniejszych odcieni niebieskiego, brązu, jasnych szarości, beżu; albo zupełnie bardziej odjechanie – u mnie to burgund. Nie wiem, czy to już Marsala, czyli według instytutu Pantone kolor tego roku, czy nie do końca – ale w burgundowym flanelowym garniturze od SuitSupply czuję się naprawdę świetnie.

Do tego elementy stylistyczne – ramiona raczej miękkie niż mocno wypełnione, klapy raczej otwarte, kieszenie raczej nakładane. O, proszę, mam nawet notkę, gdzie opisuję, co to wszystko znaczy.

06

Nie trzeba spełniać wszystkich powyższych punktów – kluczowy jest materiał. Ale reszta pomaga.

Dodatki

Niektórzy twierdzą, że garnituru nie nosi się bez krawata. Ale znowu – tyczy się to raczej sytuacji, które wymagają tego garnituru. Gdy chcesz założyć go na siebie wtedy, kiedy wcale nie musisz – a samo ubranie spełnia opisane wcześniej warunki – krawat możesz spokojnie odpuścić. Jeżeli chcesz, zawiąż pod szyją dziergany knit, grenadynę, szantung, surowy jedwab, krawat z wełny czy kaszmiru – coś z teksturą, matowego, nieformalnego. Ale krawat, jaki by nie był, także wywołuje skojarzenia z tym całym formalnym decorum.

04

Ja zatem bez krawata (ku radości zapewne kilku osób, które porzucenie krawatów mi doradzają; reszta niech się nie martwi, to tymczasowe). W koszuli OCBD, czyli z bawełny oxford, z kołnierzykiem na guziczki; w granatowe paski.

Dodać można jakiś sweter, kardigan na przykład; dzianina nie jest szczególnie formalna. Ponadto pozwoli ci to na chodzenie z rozpiętą marynarką w sposób według klasycznych zasad koszerny (nie mówiąc o tym, że wyglądający lepiej, niż rozpięta marynarka jedynie z koszulą pod spodem), a to jeszcze dodaje nieco luzu. Poszetka – raczej kolorowa i we wzorki, niż gładka, biała, złożona w TV fold. Jasnobrązowa teczka z grubej skóry, nieco już schodzona, ale dzięki temu posiadająca dużą dozę uroku.

07

Buty, rzecz nie do pominięcia. Nie będę nikomu radził do garnituru białych trampków, nawet jeśli są to prawdziwe converse’y. Ani sportowych nju balansów czy innych najków. Tak samo, jak nie polecam zastąpienia koszuli tiszertem, tak samo na nogach lepiej wyglądają jednak porządne skórzane buty. Ma być nieformalnie, tak, ale nadal elegancko; nie ma po co zakładać garnituru i całkiem odcinać się od klasycznych reguł. Można je naginać, sprawdzać, ile wytrzymają; ale jeżeli chcesz o nich całkiem zapomnieć i pójść w zupełnie innym kierunku – nie pomogę ci niestety. Nie moja działka.

Buty skórzane i klasyczne także różnią się formalnością, jak koszule i marynarki. Im jaśniejsze – tym mniej oficjalne; im bardziej zdobione – tak samo. Zatem pełne brogues w jasnym brązie. Można bawić się też zamszem, który będzie jeszcze mniej formalny, ale ja uważam jasnobrązowe brogues za bardzo uniwersalne buty. Skoro można je bez problemu nosić do dżinsów – myślę, że spokojnie mogę stawiać je na tej mniej formalnej półce.

03

Ten konkretny model to Yanko 545 z oferty Patine.pl, który zadebiutował na blogu chwilę temu. Noszą się świetnie, a zabawa z ciemną pastą pozwoliła mi na przyciemnienie nosków – więc kolor jest na całej cholewce nierównomierny, ale niesamowicie mi się to podoba. Znakomicie pasują do szafy takiej jak moja – kogoś, kto chce wyglądać elegancko, ale nie ma po temu żadnego zewnętrznego przymusu. Czyli poruszającego się gdzieś po spektrum smart casualu – zagrają praktycznie z każdym zestawem złożonym w tym stylu.

Na koniec

Nie przypominam sobie, bym wcześniej poszedł na zajęcia – tak po prostu, w tygodniu – w garniturze. Ale ten zestaw ze zdjęć – to po prostu moje ubranie tego dnia. Zabrałem się tak na uczelnię, a potem poszedłem zrobić zdjęcia. I czułem się całkiem swobodnie. Ba, nikt nie zapytał, co dziś tak elegancko, co uznaję za dobry znak – i skłaniam się w kierunku stwierdzenia, że eksperyment się powiódł.

05

Garnitur – Suit Supply Havana // koszula – Selected Homme // kardigan – H&M Premium Quality // torba – Ruitertassen (Allegro) // Buty – Yanko 545 z Patine.pl

Zdjęcia: Sara Strojny

Zobacz też

28 komentarzy

  • donek2 pisze:

    Fajnie, ale koszula bawełniana w prążek… jednak krawat do tego. Jednak krawat. Jeśli nonszalancja, to nawet i niechby był dziwaczny fular. Ale przy tym cardiganie brakuje jakiegoś wiązania pod szyję.

    • Szymon Jeziorko pisze:

      No ja nie potrafię się przekonać do krawata i kołnierzyka button down. Zupełnie mi nie siedzi takie połączenie.

    • Ludwik pisze:

      Popieram przedmówcę.

  • Śfjontkofski pisze:

    Wydaje mi się, że w Twoim wypadku musiałbyś wciągnąć na grzbiet frak (nawet nie smoking, tylko frak), żeby ktoś Cię zapytał „co tak elegancko”. 😛

  • Karolina pisze:

    Fenomenalne buty! Ciemne noski zdecydowanie dodają im uroku. W ogóle bardzo mi się całość podoba.

  • Michał pisze:

    Czy nierówno przeplecione sznurówki, to ta słynna sprezzatura?

  • Kacper pisze:

    Świetnie Szymon, bardzo mi się podoba ten zestaw. Dzisiaj miałem okazję założyć swój ciemnogranatowy York od SS (co prawda okazja dosyć formalna, garnitur też) i czułem ,że lepiej po prostu być nie może (nie obowiązuje mnie na co dzień żaden dress-code dla ścisłości). Aż żal bierze, że nie mogę sobie pozwolić na kupienie od nich ze 20 modeli garniturów i marynarek . Ale wszystko przyjdzie z czasem. A propo reakcji ludzi na takie wariowanie – moje otoczenie już dawno przyzwyczaiło się do preferowanego przeze mnie  stylu (typowy smart casual) i już nie pamiętam, kiedy ktoś rzucił w moją stronę tekstem typu „co żeś się tak dzisiaj wystroił” . Za to leci dużo komplementów a i naśladowcy się pojawiają. Myślę ,że już za jakiś czas nasza pasja nie będzie tak niszowa, a takie osoby jak Ty będą swoistymi trendsetterami, jeśli można tak mówić o osobach pływających na szerokich wodach klasyki.

  • Tomasz pisze:

    A zestaw z krawatem, lecz bez marynarki (krawat np. pod cardigan, blezer lub kamizelkę garnituru)? Do kamizelki można by „zabłysnąć” mankietami koszuli zapiętymi na spinki…  a węzeł krawata bardzo ładnie „łączy” węższe krawędzie kołnierzyka koszuli, co daje efekt większego zadbania i szyku.

  • hubert pisze:

    Jak się sprawuje skórzana podeszwa tych Yanko? Zamierzasz ją z czasem podzelować?

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Na razie sprawuje się bardzo fajnie, lepiej niż w innych posiadanych przeze mnie butach. Zobaczymy jak będzie dalej, ale na razie nie mam w planach naklejania zelówek.

  • Karol R. pisze:

    Mam dokładnie ten sam model Yanko :) Chodzone już ponad rok i śmiało mogę stwierdzić,  że to moje najlepsze i najwygodniejsze buty. Ale tym przyciemnieniem nosköw pozamiatałeś! Piękny efekt. Jak to zrobić?

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Poleruję ciemnobrązową pastą. Tylko to jest trochę roboty – gdy polerujesz pastą w kolorze cholewki, to możesz to sobie rozbić na kilka posiedzeń – pasta się będzie w skórze odkładać stopniowo, ale nie będzie tego tak widać. Gdy zaczniesz dużo ciemniejszą pastą, to widzisz, jak się zbiera w jednych miejscach bardziej niż innych i o ile nie chcesz mieć nosków w ciapki, to musisz polerować aż wosk ładnie wejdzie w skórę na całej powierzchni.

  • RJ pisze:

    Znacznie lepsza próba odformalizowania garnituru, od tej z granatowym z wełny czesankowej. To chyba dowód na to, że granatowy garnitur wcale nie jest tak uniwersalny, jak zwykło się uważać na blogach.

    Plus za dobranie poszetki pod kolor bramy na pierwszym zdjęciu. 😉

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Myślę, że gdyby ten granatowy był z flaneli, byłoby dużo łatwiej ;]

  • Maciek pisze:

    Temat „overdressed” wraca na twoim blogu. Kusiło mnie już w przypadku wpisu „dorosłość jest fajna”, żeby się wypowiedzieć, ale że nie stanowię żadnego autorytetu w kwestii mody męskiej to się jakoś powstrzymałem.

    Nie przeszkadzają mi uwagi w stylu „coś się tak wystroił”. Trzeba do tego podejść tak jakby to był komplement i nie przejmować, że intencją rozmówcy jest robienie docinków. Najlepsza odpowiedz to „dziękuję”, „ładnie, prawda?” albo „bo jest okazja…” a okazja zawsze się znajdzie. :) – oczywiście powyższe dotyczy sytuacji, w której faktycznie jesteśmy odpowiednio ubrani do sytuacji, a nie np. zakładamy smoking na grilla w ogródku o godzinie 15tej.

    Może podam przykład „z życia”. Na „wigilię” w klubie sportowym (która odbywała się w namiocie, właśnie z grillem) przyszedłem w ciemnozielonym swetrze, białej koszuli i czerwonych jeansach (taki świąteczny zestaw kolorów). Oczywiście większość osób miała stroje typowo outdoorowe. I pomimo, że mój zestaw był typowo casualowy, muszę przyznać, zebrałem kilka szczerych komplementów za styl. Z góry wiedziałem, że każda marynarka byłaby w tych warunkach przesadą. Miałem łatwiej, bo znałem zawczasu warunki i ludzi więc wiedziałem co założyć, żeby pretendować do miana najlepiej ubranego faceta w towarzystwie i jednocześnie nie wyjść na pretensjonalnego snoba  (ostatnie zdanie proszę potraktować jako wyraz mojego życiowego sarkazmu ;)).

    I tu dochodzimy to kwestii, na którą nie mam jeszcze wyrobionego zdania. Czy istnieje pułapka próżności, ewentualnie pretensjonalności, związana z tym, że dbamy o nasz wygląd bardziej niż wymaga tego od nas współczesny system wartości? Jeżeli wychodząc po bułki do Biedronki wkładam marynarkę (obowiązkowo poszetka w brustaszy) i monki bo lubię dobrze wyglądać to nie staję się pretensjonalny? Czy to bezpodstawne obawy czy jest coś na rzeczy?

    Osobiście uważam, że coś jednak w tym jest i moderuję swoje zestawy, tak by nie wyglądać „overdressed”. W moim przypadku (zacząłem się interesować modą męską w ubiegłym roku) taka moderacja jest wskazana. Nawet na twoim blogu znajduje się wpis o błędach popełnianych przez neofitów (np. czarna koszula), a że najlepiej uczyć się na cudzych błędach, to staram się doedukować w tej dziedzinie zanim popełnię jakiś odważny krok w kwestii ubraniowej. Czy to już paranoja w drugą stronę?

    Pozdrawiam

  • Beere pisze:

    Zdecydowanie brakuje mi tu krawata. Pozdrowienia z Krakowa. Mam nadzieję, że Cię kiedyś tu spotkam.: )

  • Tomasz pisze:

    Jaki zestaw planujesz, Szymonie, na jutrzejszy (i pojutrzejszy) świąteczny dzień? Czy klasycznie ciemne spodnie, jasna koszula do krawata i ciemnego obuwia czy jednak z nutą indywidualizmu? Umieścisz sesję z zestawem świątecznym?

  • Tomasz pisze:

    A co włożysz w Święta? Klasyczna męska elegancja czy coś typu współczesny dandys?

    • Szymon Jeziorko pisze:

      W walizce mam ten garnitur (razem z kamizelką), białą koszulę i jedwabny krawat, więc sam oceń.

  • Tomasz pisze:

    Czyli klasycznie. Bardzo dobry wybór. Plus za białą koszulę i jedwabny krawat. Nie zawsze trzeba być oryginalnym, a są dni kiedy wypada zachować męską formalną stylistykę i powagę. Na pewno będziesz się znakomicie prezentował.

  • Maciej Tietianiec pisze:

    Witaj Szymonie.
    Jako student (z resztą bardzo bliskiego Twemu kierunkowi studiów – mianowicie Fizjoterapia) znam doskonale Twój problem jakim jest odwieczne pytanie rówieśników pt. „Co żeś się dziś tak odwalił ?”. Otóż mam dla Ciebie złotą i niezwykle skuteczną radę jak sobie poradzić z tym idiotycznym pytaniem. Następnym razem gdy ktoś Cię o to zapyta odpowiedz mu po prostu, że dla Ciebie to nie jest „odwalanie się” tylko ubieranie tak jak Ci się podoba i tak jak się czujesz najlepiej. Ja powiedziałem tak raz i ludzie ode mnie z roku raczej mi się już przyglądają niż gapią ostentacyjnie. Pozdrawiam :)

    • Tomasz pisze:

      Macieju (i Szymonie), pamiętam gdy pierwszy raz przyszedłem do szkoły, bez żadnej formalnej okazji, ubrany bardziej elegancko. Miałem wówczas 17 lat, więc byłem już całkiem dorosłym mężczyzną. Zawsze dobrze się czułem w eleganckim ubraniu, stąd stwierdziłem, że nie muszę ulegać „trendom” ogółu i dnia pewnego przyszedłem w koszuli w czarno-białą krateczkę, z włoskim kołnierzykiem, w czarnych spodniach z kantem, do tego czarny krawat, popielaty pulower z guzikami, czarne skórzane półbuty. Reakcja była przewidywalna – „co się tak odstawiłeś”, „ale elegant”, „co dziś za święto” itp Odpowiedziałem, że ktoś musi zawyżać poziom (oczywiście, tonem żartobliwym). Później nieraz pozwalałem sobie przyjść w krawacie, w eleganckich spodniach, butach, w marynarce, i nie było tematu. Trzeba przyznać, że taki styl wpływa (dodatnio) na powodzenie – widać, że mężczyzna, a nie tylko „chłopak”. Na studiach kontynuowałem ten sposób ubierania – i często widywano mnie w marynarce, krawacie, koszuli pod pulowerem lub kamizelką – pełny garnitur z krawatem zostawiałem na egzaminy bądź ( w szkole średniej) na okazje bardziej formalne jak rozpoczęcie i zakończenie roku, egzaminy maturalne, rozdanie świadectw itp Bawiły mnie sytuacje, gdy widziałem, że któryś kolega „cierpi” z powodu bycia „zapakowanym” w garnitur, a szyja „usztywniona” krawatem, kiedy już nie było innego wyjścia (np. egzaminy maturalne) Ja czułem się zupełnie swobodnie i krawat ani garnitur mnie nie uciskały. Do tego strój taki dodaje powagi, dojrzałości, męskiego charme’u. Cieszę się, że widać, że są jeszcze młodzi mężczyźni, którym również podobna stylistyka nie jest obca ani straszna :)

  • student pisze:

    A ja mam pytanie, jaki jest Pana standardowy zestaw na zajęcia kliniczne? Jakaś elegancja połączona z fartuchem, czy bardziej postawione na pełną wygodę?

  • Angelina pisze:

    Po raz pierwzy widze taki styl… to jest niesamowite, pan jest warty 100%.

  • Natalia pisze:

    Bombastico, fajna z Ciebie…. egzotyka na ulicach. Fajnie, że fryzura współgra z resztą, nie wygląda to dziwacznie.  Powinno być więcej takich osób, moim zdaniem. To piękny styl, warty naśladowania i przypominania. A zważywszy, że ubiór wpływa na charakter, może tym samym byłoby więcej dżentelmanów wśród nas…  Choć chwilowo:)

    Wybieram podobne rzeczy jak Ty, tylko damskie. Kamizelki, pulowery, koszule, marynarki, skórzane dodatki.  Zdarzał się nawet krawat. I otoczenie jest przyzwyczajone do tego, ale często jak idę z grupą rówieśników, wyglądam jak ich matka albo jakiś nauczyciel xd kolorowe kurtki puchowe, a pośród nich płaszcz pieprz i sól i krwistoczerwony szal, do tego oczywiście szpilki^^

     

    pjona!