Prowadzę tego bloga już ponad dwa lata i przez ten czas dostałem od Was trochę pytań – na maila, przez Facebooka. Postanowiłem wybrać kilka z nich i odpowiedzieć na nie na blogu – a nuż skorzysta ktoś jeszcze. Możliwe, że ten rodzaj postów będzie wracał z mniejszą lub większą regularnością.

Mateusz

Czytam Twojego bloga już jakiś czas i trochę zmieniłem swoje podejście do garniturów. Właśnie jestem na etapie zakupy czegoś mniej formalnego i zastanawia mnie jedna rzecz. Mam problem z rozmiarówką np. Vistuli, jeśli wezmę marynarkę na 96 w klatce to spodnie są za wąskie. Jeśli wezmę większe spodnie to marynarka jest za szeroka.

Pytanie jest więc następujące, czy marynarkę można „pomniejszyć” bez utraty fasonu? Głównie w grę będzie wchodziło taliowanie, rękawy (długość i szerokość). Zastanawiam się czy duże „zmniejszenie” jej nie zaszkodzi?

Jeżeli jedynym problemem jest taliowanie i skrócenie oraz zwężenie rękawów, nie powinno być problemu. Takie poprawki powinien umożliwić nawet salon, jak i każdy kompetentny krawiec. Gorzej, jeżeli marynarka będzie za duża w ramionach – nie każdy krawiec podejmie się zwężenia jej, poza tym to skomplikowana i droga przeróbka. A gdy marynarka ma wzór (np. jest w kratę), spasowanie wzoru przy wszyciu rękawa także najprawdopodobniej nie będzie mogło zostać zachowane.

Istnieje jednak możliwość, że spodnie będzie się dało nieco poluzować w pasie i nogawce. Przeważnie niedużo, producenci nie zostawiają dużych zapasów materiału – ale zawsze można wziąć takie spodnie i zanieść do krawca do oceny, nie odrywając metek. Jeżeli krawiec stwierdzi, że się nie da – to nie, garnitur można zwrócić i wymienić na inny rozmiar. Jeżeli jednak poprawki będą możliwe – wyjdzie taniej, niż poprawiać marynarkę.

Krzysztof

Na blogu piszesz czasami, że kupujesz coś w secondhandach, więc z tąd zrodziło się u mnie pytanie: które z tych krakowskich SH są warte uwagi?

To częste pytanie – odpowiedź jest niestety trochę złożona. Ja zaglądam do Robana przy Bagateli, Artusa na Kramelickiej; czasem do Textile House na rogu Alej i Krowoderskiej (drożej, ale robią bardzo mocną selekcję i rzeczywiście zostają rzeczy w dobrym stanie, często znanych marek).

Natomiast cały problem z zabawą w kupowanie w secondhandach jest taki, że najprawdopodobniej jedna wizyta nie wystarczy, żeby znaleźć jakieś fajne rzeczy. Trzeba mieć w sobie dość cierpliwości, żeby zaglądać tam regularnie kiedy pojawiają się nowe dostawy i przebierać masy ciuchów, które albo się nam nie podobają, albo są w złym rozmiarze (albo jedno i drugie). Dobre trafy to wyjątki, a nie reguła o ile nie ma się niesamowitego szczęścia. Rekompensuje to niska cena, oczywiście.

Wyjątkiem są chyba krawaty – w wielkim koszu z krawatami na wagę prawie zawsze da się coś fajnego wygrzebać :)

Kacper

Chciałem się Ciebi poradzić w sprawie butów, ponieważ chcę sobie skompletować w pełni garderobę eleganckich butów. Wiem, że wielu blogerów podkreśla, iż najważniejszym modelem butów jakie powinien posiadać mężczyzna są czarne oxfordy, ale mi chodzi po głowie zupełnie coś innego. Chciałbym zamiast nich zaopatrzyć się w czarne, klasyczne lotniki, które byłyby na specjalne okazje, a obok tego zakupić dwie pary klasycznych derby bez przeszyć (czarne i brązowe) oraz dwie pary derby brogues (pełne brogsy, również czarne i brązowe). Czy to byłby dobry pomysł, czy np. lepiej zrezygnować z czarnych brogsów na rzecz czegoś innego? I powiedz mi, czy brogsy z oferty Partenope są warte swojej ceny?

Czarne lotniki są jak najbardziej akceptowanym rozwiązaniem w miejsce czarnych oxfordów. Powiedziałbym, że w kwestii formalności ekwiwalentnym, choć niewątpliwie bardziej dandy – ktoś mógłby się ze mną kłócić, ale to szczegóły. Lotniki zdadzą egzamin.

Co do butów codziennych jednak, brąz spisze się lepiej. Okazuje się, że czarne buty bardzo trudno zestawić ze smart-casualowymi strojami, brąz wygląda z nimi dużo naturalniej i nada się zarówno do dżinsów, jak i do chino w rozmaitych kolorach, a nawet garniturów noszonych za dnia w mniej formalnych sytuacjach. W tych, gdzie chcesz założyć np. klasyczny zestaw klubowy, albo grafitowe spodnie/garnitur, czarne lotniki dobrze dopełnią całości.

Brązowe brogues są więc kolejnym oczywistym wyborem – i to je postawiłbym na pierwszym miejscu. Dwie pary – w jasnym, koniakowym brązie i ciemnym, czekoladowym, dadzą się założyć do dowolnych niemal zestawów o bardzo szerokiej skali formalności i będą stanowić świetną podstawę szafy, bo będziesz mógł daną parę nosić co drugi dzień, a to jest dobre dla ich żywotności. Ja preferuję generalnie (także w przypadku brogues) oxfordy od derbów, ale to kwestia osobistego wyczucia.

Dalej w zasadzie kieruj się swoimi własnymi preferencjami – czy to będą monki, czy brązowe lotniki, albo loafersy, albo derby; full brogue albo half-brogue, albo quarter-brogue. Lico albo zamsz. Naprawdę – jak wolisz. Szybko się okaże, że nie można mieć za dużo butów ;]

Co do Partenope – w ich brogues chodzę dość długo, kilka razy przemoczyłem je do cna i nadal je bardzo lubię, a lustro na noskach da się osiągnąć już niewielkim wysiłkiem po tym czasie; starzeją się całkiem przyjemnie. Uważam, że są tej ceny warte.

Janusz

przeglądam Twojego bloga od dłuższego czasu, bardzo podoba mi się taki styl, ale mój problem polega na tym, że mam ponad 2 metry i nie wiem już gdzie szukać. Ostatnio poszedłem do sieciówek z zamiarem kupna 2-3 marynarek, ostatecznie wystarczyło na jedną Pierra, bo wszędzie rękawy były śmiesznie krótkie (w tej od Pierra też musiałem maksymalnie je wydłużać). Może ze swoim doświadczeniem znasz strony lub sklepy gdzie bym mógł coś na siebie znaleźć?

No, jest to problem, bo rozmiary skalują się przeważnie we wszystkich wymiarach – więc rzeczy dobre na wysokość mogą być kosmicznie szerokie.

Mierzyłeś reczy z Bytomia w rozmiarze 188? Generalnie ich rękawy są trochę dłuższe, niż sugerowałby rozmiar.

Możesz też zobaczyć, co powie ci Size Advisor przy niektórych modelach na SuitSupply – część krojów ma rozmiary przedłużone, więc przystosowane do wysokich jegomości, a Size Advisor doradzi ci, który z nich powinien ci pasować, gdy wpiszesz swoje wymiary (wzrost, klatka, talia, biodra), do tego rękawy mają trochę zapasu, żeby je wydłużyć. Tylko każdy krój ma nieco inną rozmiarówkę. No i to bardziej kosztowna zabawa.

Kacper

Z racji, że jesteś fanem szelek chciałem się Ciebie poradzić w pewnej sprawie. Doradzałem znajomemu co do zakupu garnituru na ślub, który ma mu później posłużyć na wiele innych okazji. Stanęło na klasycznym, granatowym, jednorzędowym garniturze. Odnośnie samego ślubu pojawiła się opcja dobrania kamizelki i tu pojawia się problem. Wiadomo, że nie będzie można założyć do niej paska, ale pozostaje kwestia szlufek. Z racji, że garnitur ma służyć później wiele razy chciałem się dowiedzieć czy pozostawienie ich w towarzystwie szelek będzie ogromnym błędem? Nie byłoby tego problemu gdyby miałby to być garnitur wyłącznie na wesele, ale z racji niezbyt dużych funduszy ma on jeszcze później służyć.

Szlufek pod kamizelką prawdopodobnie nie będzie widać i pewnie mało kto zwróci na to uwagę, jednak w formalnym garniturze nie powinno ich być. Rozumiem natomiast kwestię ograniczonych funduszy.

Ale! Szelki można spokojnie nosić do garnituru bez kamizelki, albo do spodni w zestawie koordynowanym. Spokojnie mogą więc zastąpić pasek, będąc stylowym, a bardzo dyskretnym przecież (bo przez większość czasu przysłoniętym marynarką) dodatkiem do garnituru roboczego. A są wygodniejsze niż pasek.

Zobacz też

15 komentarzy

  • tam pisze:

    A propos odpowiedzi n.t. SH – jak czyścisz/odświeżasz krawaty z second handów?

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Generalnie tego nie robię – tzn. daję im poleżeć trochę rozłożonym osobno. Poplamionych czy inaczej brudnych zwyczajnie nie biorę – czyszczenie ich jest często zupełnie niewarte zachodu.

  • Commar pisze:

    Mam pytanie odnośnie marynarek. O ile się nie mylę pisałeś kiedyś, że nosisz rozmiar 46. Na mnie pasuje ten sam rozmiar, ale mam spory problem ze znalezieniem jakiejś- Bytom wcale takich nie robi, Vistula ma może ze 2 modele w sklepie (jak się dobrze trafi). Do TK Maxx też nie mam szczęścia. Mógłbyś doradzić gdzie (oprócz second-handów) można jeszcze szukać i nie zrujnować przy tym (studenckiego, bądź co bądź) budżetu?

    • Szymon Jeziorko pisze:

      H&M, Zara, Massimo Dutti – głównie na wyprzedażach; ten ostatni sklep prezentuje najlepszą jakość spośród tych tutaj, w końcowej fazie wyprzedaży możesz kupić tam marynarkę za 250-400zł.

      Możesz też przeglądać Allegro i internetowe multibrandy, np. Zalando.

    • jakow pisze:

      Wydaje mi się, że Albione robi garnitury od nr 44. Podobno niezłe jakościowo…

      Mają sklepy w outletach Factory, warszawskim Klifie i łódzkiej Manufakturze.

  • Arietta pisze:

    „Szybko się okaże, że nie można mieć za dużo butów ;]”

    To zdanie mi (jako kobiecie) bardzo się podoba : )

    Bardzo, bardzo.

    Też tak uważam :)

  • Artur pisze:

    Ostatnio sprezentowałem sobie marynarkę Vistula za niecałe 300 złotych i zastanawiam się jak wygląda sprawa z ubraniami tej marki? Mam na myśli czy warto inwestować w ich produkty czy np. inne marki oferują lepszą jakość za te same albo nawet niższe pieniądze (chodzi mi o stosunek cena/jakość)? Z tego co słyszałem swego czasu, Vistula szyła ubrania dla światowych marek a oni jedynie doszywali metki, nie wiem za to jak sytuacja wygląda teraz.

    I jeszcze jedno pytanie. Do jakiego sklepu warto się udać aby zakupić  brązowe brogues z zamszu w granicy do około 400zł z uwagi na ograniczony studencki budżet?

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Około 300zł to dobra cena za marynarkę tej marki, jeśli tylko skład materiałowy jest dobry (naturalne włókna).

    • Witas pisze:

      W odpowiedzi na drugie pytanie możesz sprawdzić te buty http://www.krolewskiherb.pl/pl/p/Brogues-Zamsz-Braz/123

      Na butwbutonierce pisz, że dobry stosunek jakości do ceny, sam bym zamówił żeby na żywo zobaczyć czy nie są zbyt toporne, bo takowe wydają się na zdjęciach, ale na razie nie ma mojego rozmiaru.

  • początkujący pisze:

    To jeśli jesteśmy na etapie pytań. Mam ostatnio wielką modową rozterki, a mianowicie czy nie jest to wielka pomyłka dobrać krawat do spodni (w sensie ten sam kolor, krawat jest jednokolorowy we wzory które są lekko jaśniejsze)???

  • Sev pisze:

    Co do kosztu zwężenia ramion w marynarce. Dla mnie to jest wielki problem, u mnie marynarki zawsze są za szerokie.
    Musiałem kupić nowy garnitur i obawiałem się kosztów zwężania marynarki – kosztowało mnie to 50 zł i trwało 3-4 godziny.
    Więc nie wiem, jak to jest. Bo krąży opinia, że drogo i trudna to sztuka, a jednak problemów nigdy nie miałem, nikt nie odmawiał i wcale drogie to nie było (no chyba że 50 zł za poprawkę krawiecką to drogo). Marynarki były jednak bez deseniu, zawsze w jednym kolorze.

    Pozdrawiam,

    Seweryn

  • Krzysztof pisze:

    Panie Szymonie, mam pytanie – czy mógłby Pan polecić jakieś sklepy, w których przeciętny student mógłby nabyć obuwie pasujące do eleganckiego stylu w przystępnej cenie? Interesują mnie tu szczególnie brogsy, w ramach miejskiego każualu na wzór zaprezentowanego przez Pana w poście http://studenckaelegancja.pl/2014/06/o-butach-brogues/

    Znalazłem pod innym Pańskim postem link do sklepu oferującego tego typu obuwie, aczkolwiek niestety nie mógłbym sobie na nie aktualnie pozwolić ze względu na cenę.

    W ramach własnych poszukiwań znalazłem ciekawą propozycję zarówno pod względem ceny, jak i estetyki oferowanych modeli w tym sklepie: http://szewskapasja.com/search.php?text=brogsy , ale nie jestem pewien, czy nie zostanie to niejako „zrekompensowane” przez znacznie gorszą jakość produktu. Czy uważa Pan, że w niższej cenie można nabyć dobre obuwie w tym stylu, czy lepiej „pociułać” budżet i zdać się na droższe, ale sprawdzone marki?

    Proszę o radę i pozdrawiam,

    Krzysiek

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Nie znam marki bezpośrednio, ale opinie jakie słyszałem mówią, że to nie są szczególnie dobre jakościowo buty. W kwestii estetyki – mają lepsze i gorsze modele, chociaż mnie się większość nie podoba.

      Niedawno pojawił się sklep http://krolewskiherb.pl – to też nie będą rzeczy kosmicznej jakości, ale wyglądają ładnie i są w bardziej osiągalnej cenie. Myślę, że na początek zabawy z eleganckim obuwiem powinny spokojnie dać radę. Możesz szukać też na Zaladno, gdzie okazjonalnie trafiają się niedrogie modele np. Gordon&Bros, albo na http://sklep.klasycznebuty.pl.

      Natomiast w kwestii butów generalnie jest tak, że wzrost ceny naprawdę przekłada się na jakość. Buty za 600zł będą wykonane wyraźnie staranniej i z lepszych surowców niż takie za 300, a takie za 1200 będą wyczuwalnie lepiej zrobione od obu poprzednich par. Nie zawsze oczywiście, ale w przypadku sprawdzonych marek raczej tak będzie.