Polówka niewątpliwie zasłużyła sobie na miejsce w panteonie klasycznych fasonów męskiego ubioru, jej historia sięga bowiem początków XX wieku. A jednak budzi we mnie pewną niechęć. Zaczynam ją powoli dopiero przełamywać.

Obligatoryjnie: trochę historii

Gdy tylko traficie na jakiś wpis o koszulkach polo, dowiecie się, że wymyślił je Rene Lacoste, francuski tenisista, który uznał, że uniform gracza składający się z flanelowych spodni i koszuli z długim, acz podwiniętym rękawem jest cokolwiek niewygodny. Na U.S. Open w 1926 założył więc koszulkę z krótkim rękawem, uszytą według jego projektu z lekkiej bawełnianej piki, z miękkim kołnierzykiem i dekoltem zapinanym na dwa guziki. Pika to materiał o ładnej, trójwymiarowej strukturze, przewiewny i dający się rozciągać swobodniej, niż tkaniny używane na koszule – jest więc bardzo wygodny w noszeniu.

Wimbledon Lacoste Austin

Rene Lacoste, po lewej

Niebawem Rene zaczął przyozdabiać swoje koszulki symbolem krokodyla – nazywano go już wówczas „aligatorem”. (Nie ma w tym nieścisłości, aligatory to z punktu widzenia systematyki dwa gatunki drapieżników z rzędu krokodyli – poczułem się w obowiązku sprawdzić). Koszulki z tym emblematem można kupić do dziś w sklepie firmowanym jego nazwiskiem.

W latach trzydziestych koszulkę tę przygarnęli gracze polo, którym wydała się wygodniejsza, niż koszula z bawełny oxford z długim rękawem; pod nazwą koszulki polo funkcjonuje więc najczęściej obecnie.

Nudna i/lub pretensjonalna

To dwa zarzuty, które studziły moją sympatię dla koszulki polo. Kojarzyła mi się zwykle z czymś kompletnie pozbawionym polotu; z czymś, co noszą małe dzieci, gdy im mama każe, lub pracownicy sklepów, w których są one elementem uniformu, najczęściej z logo firmy na piersi.

Ten problem szybko przestał być problemem – wystarczyło trochę obcowania z pstrokatym meanswearem obecnym w internecie na przykład na tumblrze, by docenić nudę; albo lepiej: prostotę. Coraz bardziej przekonuję się do rozwiązań prostych; nie oznacza to bynajmniej, że wyrzucę tę dwurzędówkę w wielką kratę – ale moja garderoba powiększa się głównie o kolejne białe i błękitne koszule; ideałem jest granatowa marynarka i granatowy garnitur. Cała zabawa rozgrywa się coraz bardziej na polu dopasowania i zgrania ze sobą szczegółów; na zestawieniu tych nudnych rzeczy tak, by po prostu wyglądały dobrze.

dicaprio

Pretensjonalność polo z kolei wiąże się z jej popularnością w stylu preppy – z którym łączy mnie coś, co anglosasi nazwaliby love-hate relationship. Z jednej strony preppy kładzie nacisk na kilka uniwersalnych, klasycznych fasonów i na piękne materiały; na jakość i dobre wykonanie. Z drugiej, elitarność tego stylu wynika nie tylko z tego, że uczelnie Ivy League, na których się narodził były najlepsze. Ludzie ubierający się preppy po prostu byli dziani, przede wszystkim kasą swoich majętnych rodziców. Nie mam nic do ludzi, którzy mają szczęście urodzić się w dobrze sytuowanej rodzinie; po prostu styl preppy zdaje się zawierać w sobie przekaz skierowany do wielu, mówiący: „to nie jest dla ciebie”. Takie postrzeganie ubrań należących do współczesnych wariantów preppy, które budzi nieprzyjemne skojarzenia, to nie tylko moja fantazja; trafiłem kilkakrotnie na obrazki, na których koszulka polo (obowiązkowo z logo Lacoste albo Polo Ralph Lauren) znajdowała się w zestawie podpisanym „Mój ojciec cię pozwie”. Znowu – nie chodzi mi o atakowanie ludzi, którzy mają więcej kasy ode mnie, raczej o pewne mocno zakorzenione reakcje, jakie wywołuje strój, który się nosi. Jasne, że są one silniejsze w anglojęzycznym kręgu kulturowym, my doświadczamy ich niejako z drugiej ręki – ale też nie ma się co oszukiwać, anglojęzyczna kultura i popkultura otacza nas na każdym kroku, a ta bardziej i mniej klasyczna moda męska w ogóle jest w niej zanurzona po uszy.

Ale nie byłbym sobą, gdybym pozwolił takim bzdurom powstrzymać mnie przed noszeniem ubrań, które mi się po prostu podobają. Zatem…

Jak nosić polo?

Polo jest wygodnym ubraniem, które dodatkowo naprawdę dobrze wygląda, stanowiąc bardzo udaną fuzję koszuli a tiszertem. Kołnierzyk stanowi fajną ramę dla twarzy; rękawy, chociaż krótkie, są wąskie i często zakończone ściągaczami, co wyglądać będzie dobrze tak na kimś o porządnym obwodzie bicepsa, jak i na kimś o posturze niezbyt imponującej. Istnieją też warianty z długim rękawem.

CHET BAKER

Chet Baker, jazzowy trębacz, w polo z długim rękawem. Posłuchaj sobie.

Ja wybrałbym polo w gładkim kolorze. Biały jest najbardziej klasyczny, w końcu to barwa pierwowzoru – ale kolorowe polo będą wyglądać przeważnie równie dobrze. Zdecydowanie skłaniam się ku takim, które nie posiadają widocznego logo firmy – to zasada, która tyczy się wszystkich moich ubrań. Nie lubię robić za chodzący słup reklamowy. Koszulka powinna też być dobrze dopasowana – nie wisieć jak worek, a kołnierzyk po zapięciu pod szyją nie powinien zostawiać zbyt dużo luzu – jak w zwykłej koszuli.

Najczęstszym materiałem jest bawełniana pika, ale można spotkać także inne rodzaje – przeważnie będą to cienkie dzianiny bawełniane, bawełniano-jedwabne, bawełniano-lniane. Mają być przede wszystkim lekkie i przewiewne.

Knitwear__Sw488_Suitsupply_Online_Store_1

Bawełniano-lniane polo i dżinsy (fot. Suit Supply)

Świetnie jest połączyć polo z innymi prostymi rzeczami – granatowymi dżinsami, beżowymi chino, spodniami z lekkiej, cienkiej wełny. Sprawdzi się też w bardziej wakacyjnych zestawieniach z krótkimi spodniami. Boat shoes, car shoes albo loafersy na nogi. I tyle – to prosty, nieformalny zestaw, który jednak wygląda przyzwoicie, nie ma w nim niechlujności. Koszulkę można nosić wpuszczoną w spodnie, albo wyciągniętą – zgodnie z osobistymi preferencjami.

TRASHNESS2

W wersji casualowej. Fot. Trashness blog

75070_fr11.tif

George Clooney, w polo i wełnianych szarych spodniach w kratę Księcia Walii

THESARTORIALIST2

Prosto, ale z vintage’owym urokiem (polówka z lat ’50, do tego noszące ślady częstego i intensywnego użytkowania loafersy). Fot. The Sartorialist

Oczywiście odważniejsze kolory – bardziej w stylu nowoczesnych wariacji na temat preppy – są w pełni dopuszczalne, jeżeli czujesz się swobodnie w takim ubraniu.

preppy-tumblr

Bardziej kolorowo. Fot. Tumblr

Rozwiązaniem, które niekoniecznie przemówi do purystów, będzie polo noszone z marynarką. Nie widzę przeciwwskazań, zwłaszcza, gdy marynarka jest nieformalna, bez podszewki i poduszek w ramionach, oraz wykonana z bawełny czy lnu.

TRASHNESS1

Polo z marynarką. Fot. Trashness blog

tumblr2

Fot. Tubmlr

Widziałem nawet udane połączenia polo z garniturem – wszystko jednak musi być utrzymane w spójnej, dość luźnej stylistyce. Do mnie, jako fana garniturów maksymalnie nieformalnych, przemawia taka zabawa. Nie do każdego musi.

THESARTORIALIST1

Polo i garnitur, na oko lniany. Fot. The Sartotialist

Jak nie nosić polo?

Pod bluzą rugby z kołnierzykiem, stawiając oba. W ogóle, postawiony kołnierzyk w polo to rzecz w najlepszym wypadku dyskusyjna.

plsdnt2

Ekhm. Fot. Tumblr.

Eksponując wielkie logo.

plsdnt

Ekhm, ekhm. Fot. Tumblr

I na litość boską, w ten sposób. Nie noś polo w ten sposób. Nigdy. Proszę.

tumblr_n1knis89X01qa2j8co1_1280

Zobacz też

19 komentarzy

  • Bartek pisze:

    A propos pana Bakera, może pokusiłbyś się o wpis o jazzie?

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Trochę poza bezpośrednim obszarem zainteresowania bloga. Ale kto wie ;]

  • moi pisze:

    Też nie rozumiem tego trendu Polo Ralph Lauren do wyszywania ogromnego logo. Takie małe standardowe jest OK, ale to duże zbyt pretensjonalne. Człowiek krzyczy takim ubraniem „MAM KASĘ!!!… Ale trochę brak mi gustu”.

    • Filip J. pisze:

      Brak gustu? Więcej. Brak klasy, w jakimkolwiek stopniu. Jak grube złote łańcuchy na szyi raperów. Albo wyłogi smokingu pokryte złotem (tak, są takie cuda za oceanem).

  • Artur pisze:

    Dla mnie koszulka polo wraz z boat shoes i lnianymi beżowymi spodniami to esencja lata. Oczywiście pełna zgoda co do ostentacyjnych logotypów, a stawianie kołnierzyka osobiście kojarzy mi się z łysymi bywalcami wiejskich dyskotek ze spodniami w trzy pasy i polówką (oczywiście z wielgachnym logiem) z postawionym kołnierzykiem.

    Pozdrawiam.

    P.S.

    Z ciekawości, czy nazwa bloga zmieni się gdy skończysz studia 😀 ?

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Prawdopodobnie nawet szybciej. Ale cśśś, na razie nic oficjalnie nie mogę powiedzieć ;]

    • BRTK pisze:

      Albo z Cantoną z Machesteru. To dużo przyjemniejsze skojarzenie 😀

  • Michał pisze:

    Kolejny dobry wpis :)
    To co odpycha mnie w koszulkach polo, to nie związek ze stylem preppy, a skojarzenie z dyskotekowym uniformem ludzi o raczej średnim poczuciu estetyki.
    A co do stroju „Mój ojciec cię pozwie” – ta grafika jednak wygrywa:
    https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/736x/30/48/1b/30481b7962d51fc20540fdd3612e676a.jpg

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Zgadza się, jest lepsza, ale polo jest tu dopiero na drugim planie.

    • Coni pisze:

      Czyli rozumiem trzeba mieć ojca prawnika żeby się tak ubrać na na załączonej grafice?

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Nie, można tylko wyglądać, jakby się miało.

    • Coni pisze:

      ok. Idąc tym tokiem rozumowania, ubierając garnitur wyglądasz jak następca Brytyjskiego tronu, bo przecież książę Karol ubiera się w garnitury.

       

       

      Trochę dziwne to szufladkoeanie ludzi na podstawie ubioru.

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Garnitur ma jednak szersze pole kulturowych skojarzeń.

      Zresztą, ja tylko przytaczam tutaj jedno z takich skojarzeń. Nie znaczy to, że traktuję je szczególnie poważnie (zauważyłeś słówko „bzdura” we wpisie?), a już ostatnia rzecz jaką robię, to oceniam ludzi na podstawie tego, co mają na sobie.

  • Emik pisze:

    A jak oceniasz połączenie koszulki polo z jeansami?

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Jak piszę w tekście (jest nawet odpowiedni obrazek!) – z prostymi, granatowymi dżinsami wygląda bardzo dobrze.

  • ciekawy pisze:

    Napisałeś, że białe polo doskonale pasuje do beżowych chinosów. A jakie buty idealnie komponowałyby się w takim zestawie?