Pod koniec czerwca wystartował odświeżony sklep internetowy firmy James Button, która zajmuje się produkcją koszul. Zaproponowano mi przy tej okazji bliższe zapoznanie się z jego ofertą i przetestowanie jednego z dostępnych produktów. Wybrałem błękitną koszulę z bawełny royal oxford, jako że ten splot darzę szczególną sympatią, a ciężko dostać u nas rzeczy uszyte z takiej tkaniny.

Pierwsze co rzuca się w oczy już na stronie internetowej, to duże podobieństwa do brytyjskiej marki Charles Tyrwhitt: od kształtu i układu wszytych od wewnątrz metek, po ofertę multibuy, pozwalającą kupić cztery koszule w obniżonej cenie. Istnieje też opcja wyboru dwóch wymiarów koszuli: obwodu kołnierzyka i długości rękawa (poręczny schemat pojawiający się przy okienku wyboru tego drugiego wymiaru zaliczam bardzo na plus; na stronie Charles Tyrwhitt do tego, że długość rękawa liczy się od połowy pleców dogrzebałem się, gdy było już za późno, co przyznaję ze wstydem). Co prawda nie wszystkie kombinacje są dostępne – przy moim kołnierzyku 38 wybór długości rękawa poczyniony został za mnie, ale przy większych rozmiarach mamy już trzy lub cztery opcje, a to więcej, niż oferuje wiele będących na rynku sklepów i firm.

Tkaniny koszulowe pochodzą z Czech i Holandii – i jest to bawełna 2-ply (przędza skręcana jest z dwóch cieńszych nitek) w splotach: popelina, twill, royal oxford. Zszywane w całość są w szwalniach na terenie UE.

W tej chwili chyba wszystkie koszule posiadają jeden kołnierzyk – cutaway, ale o nie nazbyt ekstrawaganckim rozstawie wyłogów – i dostępne są w sylwetce wyszczuplonej (dość symbolicznie, jak to zwykle bywa – moja kompaktowa sylwetka domaga się dalszego taliowania).

Oferta sklepu ma być z czasem poszerzana, ale to wygląda na przyzwoity zestaw na start.

01

Koszula przychodzi zapakowana w estetyczne pudełko. Podobieństw do koszul CT ciąg dalszy – dość sztywny kołnierzyk i mankiety na przykład.

02

Metka od wewnętrznej strony karczku, metka na dole koszuli – także przypominają te brytyjskie (litery są wyszyte, nie drukowane; metka przyszyta jest z dwóch stron – nie lata, nie trzeba odcinać, nie niszczy się – chociaż nie zawiera też żadnych informacji, które koniecznie chcielibyśmy sprawdzać po każdym praniu).

04

Kołnierzyk posiada miejsce na fiszbiny. Z koszulą przychodzą plastikowe – są wyraźnie węższe niż w innych posiadanych przeze mnie koszulach, martwiłem się więc, że metalowe fiszbiny, których mam kilka par się tam nie zmieszczą. Na szczęście obawa okazała się bezzasadna.

06

Koszula ma też dzielony karczek – w teorii ma to zapobiegać rozciąganiu się tkaniny w tej okolicy; w praktyce nigdy nie zdarzyło mi się, żeby stanowiło to problem (prędzej już kołnierzyk lub mankiety zaczęły się przecierać). Niemniej jest to całkiem estetyczne.

Guziki – plastikowe – przyszyte są porządnie, po kilku założeniach i praniach nitka nie ma tendencji do puszczania, co zdarzało mi się nawet w droższych koszulach (np. Lambert).

W kwestii wykończenia będę się trochę czepiał. Znalazłem trochę nieestetycznie wystających nitek, trafił mi się też krzywy szew przy prawym mankiecie. Nic, co widać gdy koszula jest założona, ale jednak rzutuje nieco na odbiór produktu.

07

Nie miałbym też nic przeciwko, gdyby dziurki na guziki było obszyte gęściej.

08

Nieco dziwne doświadczenia mam z samym materiałem. Jego faktura jest oczywiście cudowna, a białe i błękitne nici dają mu z daleka bardzo fajny, delikatny kolor. Ze względu na splot tkanina bardzo dobrze przepuszcza powietrze. Ale – i stąd moje zaskoczenie, biorąc pod uwagę zwłaszcza, że to bawełna 2-ply – strasznie się gniecie.

Po pierwszym praniu wyjąłem koszulę z pralki niesamowicie pomiętą i dużo wysiłku kosztowało mnie jej wyprasowanie – mimo, że żelazkiem traktowałem jeszcze wilgotny materiał. Może Non iron na metce oznaczało, że powinienem był koszulę powiesić do wyschnięcia i liczyć na cudowne wygładzenie się zmarszczek; może ten napis jest jedynie ironicznym komentarzem.

Przy kolejnym praniu było już jednak wyraźnie lepiej i mam nadzieję, że ta tendencja się utrzyma.

09

Koszula nosi się całkiem komfortowo i tu nie mam na co narzekać. Nieco sztywniejszy kołnierzyk i mankiety wymagają przyzwyczajenia, ale ciężko uznać to za wadę, bo to raczej wybór stylistyczny. Przy obecnej cenie – 149zł – jej stosunek do jakości wypada naprawdę nieźle. Można mieć nieco zastrzeżeń do detali wykończenia, ale generalnie produkt jest solidny.

10

Do tego prezentuje się bardzo fajnie stylistycznie – jak zresztą cała oferta sklepu. Chociaż brakuje mi w niej trochę casualowych klasyków – na przykład koszul OCBD – to w obecnej kolekcji nie bardzo mam się do czego przyczepić. Ładne tkaniny, klasyczne wzory, brak zbędnych udziwnień (podwójne kołnierzyki, kontrastowe przeszycia), których popularność jest dla mnie niewytłumaczalna.

11

Przy cenie multibuy, kiedy oszczędzić można jeszcze kilka złotych – tym bardziej warto się zainteresować; zwłaszcza jeśli poszukujemy przyzwoitej bazy do codziennego, częstego noszenia. Albo rozglądamy się za alternatywą do koszul z sieciówek – w podobnej cenie dostajemy rzeczy ładniejsze i z ciekawszych materiałów.

12

Koszula została dostarczona do recenzji przez firmę James Button.

Reszta zestawu: marynarka – Massimo Dutti // krawat – Poszetka.com // poszetka – Bows-N-Ties // spodnie – H&M // buty – Yanko z Patine.pl

Zdjęcia: Z. S.

Zobacz też

37 komentarzy

  • Janek pisze:

    Z nieba mi spadła ta recenzja! :) Póki co tylko w jednym innym miejscu spotkałem się z opiniami na temat JB. Czy wykorzystanie ściegu podwójnego łańcuszkowego niesie za sobą jakieś implikacje?

    Btw. Gdzie szukać prostych, metalowych fiszbin do kołnierzyków?

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Ścieg – szczerze, nie jestem ci w stanie udzielić odpowiedzi na to pytanie.

      Moje fiszbiny kupiłem przy zamawianiu koszul ze sklepu Charles Tyrwhitt; koszule odesłałem, ale fiszbiny okazały się ok :)

  • Wally pisze:

    Ja również ostatnio skusiłem się na JB i mam podobne wrażenia co autor. Naprawdę fajna, ciekawa alternatywa. Sam się bałem czy kołnierzyk nie będzie dla mnie zbyt szeroki, ale bardziej przypomina półwłoski niż typowy włoski. Mankiety i kołnierzyk są sztywne przy pierwszych podejściach. Jeżeli czyta to ktoś z władz JB to podpowiem, że danie blogerowi na recenzje to chyba najlepszy sposób promocji :)

    Niemniej jednak bardzo kibicuje projektowi, druga koszula już do mnie idzie wraz z gratis poszetką (do 17.07 mieli promocję). Ciekawi mnie jak będą stali cenowo za rok lub dwa, czy podwyższa ceny czy utrzymają je na dotychczasowym poziomie. Kibicuje projektowi. Taki polski CT :)

  • Emil pisze:

    Co do fiszbinów to czemu są one lekko zagięte powodując zawinięcie rogów w wyłogach kołnierza? Tak powinno być czy to tylko to celowy zabieg charakterystyczny dla Twojego stylu?

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Sam sobie wygiąłem, bo lubię gdy wyłogi kołnierzyka się układają w taki łuk.

  • Rafał pisze:

    Szymon, napisz proszę jak wypada taliowanie tych koszul w porównaniu do Lamberta. Dzięki.

  • wuc pisze:

    Ładny roll wyłogów kołnierza, sama koszula też się dobrze prezentuje.

  • Rafał pisze:

    Mam pewną hipotezę na temat popularności koszul z podwójnym kołnierzykiem. Uświadomiłem to sobie, gdy sprzedawczyni w sklepie prezentowała mi zalety takiego wynalazku. Gdy stwierdziłem, że dziękuję, bo nie podobają mi się i ciężko do nich dobrać krawat, pani wykrzyknęła entuzjastycznie: „No właśnie, a ją można nosić BEZ KRAWATA!” Wtedy zrozumiałem: w Polsce wciąż panuje przekonanie, że eleganckie ubrania zakłada się wyłącznie z musu: jako robocze (do znienawidzonego biura) albo na uroczystości (gdzie należy się czym prędzej pozbyć jak największej ilości jego elementów). Większość sprzedawców (jak zachwalająca koszulę pani) podzielają to zdanie. Dlatego też uznają, że czynią klientowi przysługę, oferując mu prawdziwy cud – koszulę, w której nie trzeba dusić się z tym obmierzłym krawatem!

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Ale do pojedynczego button-down też można nie nosić krawata przecież…?

    • Rafał pisze:

      Niee, to za mało wyraziste, liczy się widoczny z dużej odległości kontrast, żeby nie wyjść na sztywniaka i smutasa (kolejny argument sprzedawców: „taka młodzieżowa!”) Nie zapominaj, że kanony męskiej elegancji po 1989 kreowały głównie kiczowate lata 90., czas erupcji fenomenu „kolorowego wujka z wesela”.

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Lata dziewięćdziesiąte, moja Nemezis.

  • moi pisze:

    Ha, w piątek złożyłem zamówienie u nich na białą koszulę z royal oksfordu. Głównie dlatego, że chciałem się organoleptycznie przekonać co to to-to ta tkanina :), a poza tym 120 zł (po zapisaniu się do newslettera za koszulę (która jak piszesz – jest niezła; ja się będę mógł o tym przekonać chyba we wtorek) i poszetkę to jak za półdarmo!

    Przy okazji: przyjazny i bardzo dobry serwis na livechacie. I chyba nawet ten livechat wzięli od polskiej firmy :). Plus do tego bardzo podoba mi się ich dzwonek livechatowy.

  • Bartek pisze:

    Do czego porównałbyś jakościowo Jamesa Buttona? HM? Wólczanka? Lambert? Kazar? 😀 Da się znaleźć coś lepszego w regularnej cenie?

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Trochę wyżej niż H&M Premium i Wólczanka; Lambert to już wyższa półka (ale także cenowa).

    • Bartek pisze:

      To raczej niezbyt warte uwagi. Jakby zeszli z ceny do, powiedzmy, 100 złotych ze wszystkim, byłby realny sens kupować koszulę na odległość.

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Nie przesadzałbym, od Lamberta są ~dwukrotnie tańsze, ciężko oczekiwać, że będą jakościowo na tej samej półce. A od haemowych czy wólczankowych są zwyczajnie ładniejsze.

  • Ewa pisze:

    Co do prasowania: mój mężczyzna  posiada tych koszul  kilkanaście (!!!!) Wystarczy po praniu pożadnie wytrzepac, powiesić  na wieszak a z żelazkiem można się wtedy  pożegnać. Szczególnie  przy koszulach paski ta zasada działa doskonale :) taka wersja dla leniwych 😉

    • adam pisze:

      @Ewan, proszę Cię, tu zaglądają mężczyźni którzy prasują koszule z wielką starannością i w takie brednie jak koszula nie wymagająca prasowania to my nie wierzymy najzwyczajniej. Do tego pantofle potraktować środkiem self shine i minuta osiem można elegancko z domu wyjść :)

  • Kamil pisze:

    Wystające nitki zdarzają się nawet w Lambertach, przy tej cenie bym im to wybaczył. 😉

    • adam pisze:

      Myślę że warto podnieść temat cen tych koszul ponieważ wygląda na to że są one aktualnie w promocji (która jak mniemam nie będzie trwała wiecznie jak np w Media Expert)- pytanie czy te koszule w cenach ‚przekreślonych’ są warte rozważenia zakupu? Ceny to 299 lub 399, z tego co zdążyłem zauważyć

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Jeśli model prowadzenia sklepu jest tak wzorowany na tym prezentowanym przez firmę Charles Tyrwhitt jak się wydaje być, to nie obawiałbym się, że ceny „pierwotne” mają dużo wspólnego z rzeczywistością.

  • Michał pisze:

    Co do koszul z Lamberta, to nie jestem do końca pewien, ile tak naprawdę kosztują. Oczywiście zaraz po wystartowaniu kolekcji, ceny są na poziomie 300-350zł, ale dosłownie po tygodniu zaczynają się promocje typu trzecia sztuka gratis, lub 3 koszule Lambert za 210zł, co sprawia, że cena jednej koszuli może spaść nawet do 70zł. Plus prawie niekończące się wyprzedaże. A mimo to musi im się opłacać, co może świadczyć o tym, że Lamberty nie są dużo droższe od Jamesów Buttonów.

    • Szymon Jeziorko pisze:

      To znaczy, na porządku dziennym sa przeceny w okolicach 30%; wyższe w okresie wyprzedaży, ale z doświadczenia wiem, że wtedy rozmiary są już przebrane.

  • Michał pisze:

    Tak, czy inaczej, James Button wygląda bardzo fajnie. Zwłaszcza, że większość koszul Lambert w nowej kolekcji jest po prostu brzydka. A JB są ładne :) Bardzo podoba mi się wybór długości rękawa i regulowanie obwodu mankietu guzikami. Nie do końca rozumiem tylko braku kołnierza w rozmiarze 40. Koszule Lambert i Wólczanka mam właśnie w tym rozmiarze, a tu mam brać 39, czy 40?

    • Michał pisze:

      Oczywiście chodziło mi o to, czy mam brać 39, czy 41, a nie 40.

      Michał

    • Bartosz pisze:

      Mają w ofercie 39, 40-41, 41. Nie mam bladego pojęcie co to oznacza, ale zamówiłem 😀

  • artisan pisze:

    Bardzo podobała mi się twoja recenzja. Wyróżniła się z pośród recenzji inny blogerów rzetelnością opisu i przede wszystkim obiektywizmem (np  wrecenzji Pana Adamskiego takiego obiektywizmu zabrakło). Mam koszulę JB właśnie z royal oxfordu tyle że białą i dokładnie takie same spotrzeżenia, może z wyjątkiem tego że wystawało dużo więcej nitek (nigdy nie spotkałem się z czymś takim w żadnej posiadanej koszuli).   Generalnie również kibicuję inicjatywie ale naprawdę trzeba bardziej zadbać o jakość wykończenia.

  • waldek13 pisze:

    Koszule szyte w Ciechanowie w zakładzie Marconii koszt takiej tyklo z inną metką 70 zł.

  • Michał W. pisze:

    Najsłabszym elementem tych koszul jest kołnierzyk, który jest zbyt mały i nie chowa się pod klapy marynarki. Bardziej przypomina sieciówkową konfekcję niż koszule CT, z którymi chce konkurować. Skutecznie zniechęca mnie to przed zakupem kolejnej koszuli.

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Na tych fotach to może być wina moich fiszbin. Nie, kołnierzyk nie jest tak mały jak w haemowych koszulach np., wyłogi mają podobną długość jak w mojej koszuli z Lamberta.

  • Michał W. pisze:

    Szymonie, spróbuj wyciągnąć fiszbiny lub je uformować na płasko. Mam  koszulę JB i dlatego wiem, że kołnierzyk jest za mały/źle skrojony.  Brakuje mu dosłownie 3 mm by schował się pod klapy, ale to dla mnie dyskwalifikuje te koszule. Porównałem kołnierzyk JB do moich koszul CT,TML, czy M&S i albo są większe, albo skrojone pod innym kątem.

  • Agerak pisze:

    Witam, w jednej kwestii się chyba nie zgodzę z tego co zdażyłem zauwazyć to Two ply dotyczy tylko Twilli. Reszta to chyba zwykła bawełna, przynajmniej nie zauważyłem informacji że to two ply.

    Sam zmówiłem sobie biało niebieską w twillu i jestem bardzo zadowolony za tą cenę nie widziałem niczego bardziej godnego uwagi. Koszula po pierwszym praniu faktycznie wyglada na pogniecioną ale zobaczymy jak się będzie prasować.

  • Jack pisze:

    Twoja recenzja, Szymonie pchnęła mnie do zakupu. Zamówiłem białą Royal Oxford i jestem bardzo zadowolony. Materiał jest bardzo przyjemny w dotyku i świetnie się nosi. W kwestii wystających nitek, to chyba zależy od konkretnego egzemplarza – w moim znalazłem jedną małą nitkę wystającą w okolicach mankietu. Natomiast w kwestii dopasowania – jest nieco słabiej wytaliowana niż koszule Lamberta. W moim przypadku, nie obraziłbym się, gdyby były dostępne w rozmiarze 38-87, gdyż posiadam dość długie ręce i rękaw 85 jest nieco przykrótki.