Po butach można łatwo poznać, czy ktoś potrafi się dobrze ubrać, czy też przypadkiem udało mu się narzucić na siebie udaną kombinację ubrań. Nie trzeba wtedy niesamowicie wymyślnego stroju – kiedyś w tłumie zwrócił moją uwagę facet w dżinsach i białej koszuli, który wyróżniał się tylko tym, co miał na nogach. Były to penny loafers w pięknym odcieniu koniakowego brązu. Partnerem tego wpisu o penny loafersach jest Partenope.pl.

Trochę historii

Autorstwo tego fasonu buta przypisuje się firmie G.H. Bass, a wprowadzenie go na rynek miało miejsce w latach trzydziestych. Jednak trochę wcześniej podobny model pojawił się w norweskim miasteczku Aurland. Klasyczne mokasyny firmy Bass zwykło się więc nazywać weejuns – czytaj, mniej więcej, łidżens. Jak norłidżens. 

Ten model, z poprzecznym paskiem skóry w górznej części cholewki i o konstrukcji mokasyna, na cienkiej podeszwie z obcasem, przetrwał do dziś. W międzyczasie cieszył się popularnością wśród studentów Ivy League w latach pięćdziesiątych, którzy, jak głosi legenda, za ten poprzeczny pasek skóry wkładali jednopensowe monety. Ile w tym prawdy, ciężko określić. Jeżeli w istocie miałby to być sposób na przechowywanie pieniędzy umożliwiających wykonanie połączenia z publicznego telefonu, to jest to sposób bardzo niewygodny.

Wariacje na temat

Bass-Jeffrey-Weejuns

Penny Loafers firmy Brass

Oryginalne weejuns i buty na nich ściśle wzorowane produkowane są na niezbyt smukłym kopycie. Spotkać można wersje obszyte kontrastującą nicią i jako takie są to raczej nieformalne buty. Sam nie jestem wielkim fanem takiego fasonu.

Loake-Loake Highgate-Brown Grain-9330-4924-1

Loafersy Loake

Dużo bardziej przemawiają do mnie smuklejsze wersje – o nieco innych proporcjach, z mokasynowym szwem przesuniętym w górę cholewki i zaokrąglonym noskiem. Dużo więcej nie trzeba tu kombinować.

Jeżeli jednak kombinować chcesz, istnieją ciekawsze warianty. Na przykład penny loafers z dwóch kolorów skór. Popularne wśród takowych połączenie to czerń i biel – ale powiedziałbym, że to już buty dla zaawansowanych.

jt-munro

Bycie znanym piosenkarzem, jak Justin Timberlake, nie przeszkadza raczej w wyposażaniu się w ekstrawaganckie obuwie.

Z czym nosić?

Wszystko zależy od wersji buta. Justin na zdjęciu powyżej nosi je ze smokingiem, ale umówmy się – jeśli świadomie kupujesz smoking, to nie potrzebujesz moich porad. Smukłe penny loafers można nosić i z garniturem, ale raczej nieformalnym i z sezonowych tkanin. Zatem len, bawełna, tweed, flanela; kraty i odważne kolory, które dyskwalifikują strój jako spełniający normy biurowego dress-code’u. Loafersy nie zastąpią sznurowanych butów jako podstawy garderoby kogoś, kto nosi garnitury do pracy, chociaż niewiątpliwie kuszą – brak sznurówek pozwala oszczędzić te kilka sekund podczas zabieganego poranka, które można przeznaczyć na przykład na jeszcze jeden łyk kawy.

Świetnie się za to penny loafers, w już dowolnej wersji, ze skóry licowej i zamszu, odnajdą w zestawach koordynowanych i smart casualu.

Zestaw 1

01

No dobrze, ja wiem, że ta marynarka pojawia się na blogach o modzie męskiej aż za często – ale nic nie poradzę na fakt, że jest to naprawdę udany model. Len i bawełna utkane w dużą kratę, brak podszewki i wielkie, piękne klapy – czego chcieć więcej? I zwraca na siebie uwagę na tyle, że nie trzeba żadnych innych fajerwerków, żeby zestaw był interesujący. Granatowy krawat z grenadyny i dżinsy w tym kolorze stanowią tło, a brązowe skórzane dodatki uzupełniają zestaw o jakiś inny kolor, którzy jest tu potrzebny.

03

To zestaw, który bardzo lubię i chętnie w nim chodzę – bo jest prosty i efektowny zarazem,

02

Marynarka: Zara // koszula: Lambert // dżinsy: Levi’s // krawat: Massimo Dutti // poszetka: Bows-n-Ties // torba: Sartolane.pl // Penny Loafers – Partenope.pl

Zdjęcia: Robert Purwin

Zestaw 2

01

Zestawy bez marynarki sprawdzają się fajnie w upały; ja takie dni i tak najchętniej spędzam w chłodnych murach kamienicy, w której mieszkam. Zamiast koszuli – przewiewne polo, a żeby nie było całkiem nudno – spodnie w dość ekstrawaganckim, ale jednak zgaszonym i pastelowym kolorze.

Ta polówka zrobiona jest z lekkiej dzianiny, której skład to bawełna z jedwabiem. Nadaje jej to przyjemnego, chłodnego chwytu, który bardzo cenię w gorące dni.

03

Do tego buty wykonane z ciemnobrązowej skóry z tłoczonym wzorem pebble grain. Wygląda to bardzo interesująco, zwłaszcza, że tłoczenie wygładza się w stronę noska, pozwalając na osiągnięcie efektu lustra przy odrobinie wysiłku. Taki połysk będzie ładnie kontrastował z resztą cholewki, która pozostanie matowa.

02

Polo: H&M Premium Quality // spodnie: Selected Homme // penny loafers pebble grain: Partenope.pl

Zdjęcia: Z.S.

Zestaw 3

03

Bardzo polubiłem się z lnianą koszulą. Gniecie się ona co prawda niesamowicie, ale nawet wymięta wygląda sympatycznie, a jej przewiewność i lekkość jest nie do porównania z bawełną, nawet jeśli ta jest tkana jednym z otwartych splotów. Kołnierzyk na guziki jest tu bardzo spójny z nieformalnością materiału.

02

Granatowa bawełniana marynarka i beżowe chino to też prosta klasyka, ale coraz bardziej przekonuję się, że to w dziewięciu przypadkach na dziesięć będzie wyglądać lepiej, niż kombinowanie na siłę. Dla urozmaicenia, marynarka ma ciekawą fakturę, nie jest idealnie gładka.

01

Marynarka: Massimo Dutti // koszula: Massimo Dutti // spodnie: Cottonfield // poszetka: Dignito.pl // penny loafers: Partenope.pl

Zdjęcia: Z. S.

04

 

Partner wpisu

Ten wpis powstał przy współpracy z Partenope.pl, które w swojej ofercie ma kilka modeli penny loafers – prosto z Neapolu, gdzie produkowane są ich buty.

Sklep ruszył około dwóch lat temu, oferuje dość szeroki asortyment klasycznego męskiego obuwia – na moim blogu zresztą ich buty pojawiają się bardzo często, bo te kilka modeli, które posiadam, eksploatuję z zadowoleniem bardzo intensywnie.

DSC_7736

Miałem okazję spotkać się i porozmawiać z Jakubem Turowskim, właścicielem sklepu. Pochwalił się dopracowaniem w ostatnim czasie kwestii związanych z jakością butów – futrówka jest całkiem skórzana, ze skóry też są wykonane elementy takie jak śródpodeszwa, na których bywa, że producenci obuwia oszczędzają.

DSC_8034

Jakub miał na nogach loafersy z czarnej polerowanej skóry. Dzielił się obserwacjami z włoskich ulic, gdzie ponoć popularne są buty ze skóry polerowanej na jeszcze wyższy połysk – mają zwracać uwagę. Podkreślać całą sylwetkę noszącego.

DSC_7913

Rozmawialiśmy też o fasonach popularych wśród polskich mężczyzn. Coraz łatwiej znaleźć facetów noszących ładne, klasyczne buty – nawet te bardziej ekstrawaganckie, jak tassel loafers. Z jakichś przyczyn jednak, trzewiki nie są przez nich chętnie kupowane – co pozostawia nas z zagadką: co noszą polscy mężczyźni zimą?

DSC_7860

To jednak temat, który dość szybko porzuciliśmy, bo to wręcz nie wypada dyskutować o zimie w czerwcowe popołudnie, siedząc przy stoliku przed kawiarnią.

DSC_7504

Zdjęcia: Robert Purwin

Zobacz też

18 komentarzy

  • 3D pisze:

    Zdecydowanie bardziej służą Ci stylizacje z marynarką (ładna ta dwurzędówka, podejrzewałem, że jest z SS) czy grubym swetrem niż samo polo na górze (z wiadomo jakich względów). Ale rozumiem, że do czytania książki marynarka nie jest zbyt praktyczna :)

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Zasadniczo trudno w dobrze dobranej marynarce wyglądać gorzej niż bez niej, ale też na litość, kwestie praktyczne czasem muszą brać górę (a ja przy temperaturach powyżej 25 stopni umieram, ostatnie trzydzieści-kilka to dla mnie masakra).

    • 3D pisze:

      Też tak miałem, od jakiegoś czasu nieco lepiej to znoszę. Może masz nadczynność tarczycy? Niska waga i kiepska tolerancja upałów pasują.

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Bardzo dziękuję za diagnostykę różnicową, ale z moją tarczycą wszystko OK.

  • moi pisze:

    Kurczę, że też ja wcześniej nie zorientowałem się, że Zara (którą normalnie omijam szerokim łukiem) ma taką śliczną dwurzędówkę. Chyba już wykupiona, bo nie widzę jej na ich stronie www.

    A co do nienoszenia pensówek do garnituru formalnego, to pozwolę sobie się nie zgodzić: http://invidia.pianetadonna.it/gallery/foto_gallery/style/i-100-vip-meglio-vestiti-del-2012/resize_matteo-marzotto_original.jpeg

    • Szymon Jeziorko pisze:

      To nie jest z aktualnej kolekcji, tylko bodaj sprzed dwóch lat.

  • Magda pisze:

    Jestem dziewczyną , a mimo to bardzo chętnie czytam twojego bloga chociaż jego tematyka praktycznie mnie nie dotyczy. Ubieram się cała na czarno praktycznie codziennie(tylko czasami robię wyjątek i zakładam białą koszulę), a w twoich stylizacjach występują kolory. Wydaje się, że nie powinnam nic ciekawego tutaj sobie znaleźć, a jednak jak widzę nowy post szczerzę zęby do monitora. Uwielbiam twoje zdjęcia. Patrząc na niektóre mam wrażenie , że zostały wykonane w latach 80′. Bardzo mi się podoba ten klimat, a przyglądanie sie im po prostu sprawia wielką przyjemności oraz myśl, że są jeszcze gdzieś mężczyźni, którzy cenią sobie klasykę i elegancję, ale zarazem nie są „sztywni” jest pocieszająca.  :) Pozdrowienia z Białegostoku. :)

  • W zestawie numer 1 i 3 jaki pasek dobrałeś? Skórzany pod kolor butów?

  • Kewin pisze:

    nigdy się nie uśmiechasz?

  • n1k1ta pisze:

    przydaloby Ci sie zrobic troche masy, bo wygladasz jak chlopczyk 😉

  • Jagna pisze:

    Szymonie, ja na prawdę nie wiem o co chodzi wszystkim komentującym Twoją budowę ciała 😀 Wyglądasz dobrze i nie potrzebujesz żadnej dodatkowej „masy”.  Chociaż nie jestem wielką zwolenniczką  loafersów u mężczyzn i wolę klasyczne lotniki czy oksfordy to w Twoich stylizacjach wygląda to bardzo dobrze. Nie jest to przerysowane ani przesadnie wystylizowane.  Brakuje mi w Polsce, a szczególnie w Krakowie, w którym mieszkam, takiej swobody u młodych ludzi, którzy nie będą się wstydzić, że wychodząc na miasto inspirowali się  stylem lat 30′ czy 40′ XX wieku czy tym, że wyglądają inaczej niż setki innych osób.  W innych krajach wydaje mi się to normalne i czasami przyjmowane jest to z aprobatą, że młode osoby mają swój styl i nie boją się go pokazać.  My chyba jeszcze do tego nie dorośliśmy.  Dobrze, że pokazujesz, że można dobrze i elegancko wyglądać i nie bać się garnituru, bo nie gryzie 😉  Może kiedyś i ja się odważę. Ciągle nie mogę się przełamać by cieszyć się ładną, podkreślającą kobiece kształty sukienką czy spódnicą z żakietem, która, na dzisiejsze rozumienie, jest długa bo -o zgrozo!- przykrywa kolana a wygląda o wiele seksowniej niż krótkie spódniczki.

    Rozpisałam się co nie miara i mam nadzieję, że nie zanudziłam 😉

  • adam pisze:

    Szymon, co sądzisz o Penny Loafers w zamszu? Znalazłem fajny model Massimo Dutti na allegro, ale właśnie w brązowym zamszu. Czy uważasz że jest równie uniwersalny jak brązowa skóra licowa? Pozdrawiam

  • Kamil pisze:

    Podobają mi się loafersy, szukałem właśnie jakiś lekkich eleganckich butów nie sznurowanych. Podobają mi się zestawy 1 i 3, bardzo fajne.

  • Arietta pisze:

    Ktoś w komentarzu napisał, o ile dobrze pamiętam, że lepsze są stylizacje z marynarką niż z koszulką polo. Ja bym nie wrzucała tego do jednego worka, bo wg mnie to jest jak porównywanie zebry z koniem 😀 Niby podobne a jednak nie to samo – bo przecież (wracając do ubrań) są różne rodzaje formalności stroju i tylko takie zestawy można porównywać. Ubieramy się stosownie do okoliczności i temperatury na zewnątrz, a nie ma sensu porównywać garnituru z ubraniem casualowym, a ubrania casualowego ze strojem na rower. Przynajmniej ja tak to pojmuję.

    Mnie się zaproponowany zestaw z polo podoba – owszem, w porównaniu z tymi z marynarkami jest bardziej „zwykły”, ale nie zawsze i nie wszędzie chodzi się w marynarkach, więc dodanie również takiej stylizacji uważam za plus. Jest taka…. wakacyjna. I rzeczywiście – te buty pasują tu idealnie.

    Swoją drogą nie sposób nie zauważyć, że „dużą robotę” robią wysmakowane zdjęcia – moim zdaniem tło,  kolorystyka  a nawet poza tworzą specyficzny klimat.  W tym konkretnym przypadku z koszulką polo najbardziej podoba mi się zdjęcie na którym czytasz – tak, wiem że te brązy skóry (buty, torba pod fotelem), drewna, radio i książki to zamierzony efekt  i fajnie się komponują z jasnymi odcieniami zasłon, fotela i koszulki, dla których mocny kontrapunkt stanowi jaskrawsza barwa spodni. Musiałam o tym wspomnieć, bo oglądając zdjęcia na blogu widzę ile pracy jest wkładane w konkretny efekt. I bardzo mi się to podoba – myślę, że nie tylko stylizacje, ale właśnie dbałość o takie szczegóły, stanowi o jakości tego bloga.

    Co do tego rodzaju (modelu?) butów, to myślę że nie każdemu one pasują, podobnie jak tassel. Nie wiem dlaczego. Niektórzy panowie wyglądają w nich rewelacyjnie i stylowo, inni zbyt zniewieściale lub przerysowanie. I jak wspomniałam – nie wiem co sprawia, że tak jest. Ty i partner wpisu – pan Jakub, należycie do tej pierwszej kategorii. A przy okazji, pan Jakub wygląda jak by sam miał włoskie korzenie :)

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Podejrzewam, że chodzi nie tyle o formalność zestawu z polo, co o fakt, że marynarka jednak mocno zmienia percepcję sylwetki. Sam chętnie chodzę w marynarkach właśnie dlatego – kryją trochę fakt, że jestem z tych chudych, wyglądam w nich bardziej proporcjonalnie.

      Natomiast fakt faktem, na zestawy bez marynarki jest miejsce i tak też czasem chodzę; czuję się z tym jak wyglądam dość komfortowo i nie mam szczególnej potrzeby nabierania masy.

      Dzięki za miłe słowa na temat zdjęć :)