Garnitur z lnu to nie jest szczególnie dobry pomysł, jeśli zależy ci na czystych liniach i braku fałdek; jeśli kanty spodni mają być proste jak od linijki, a marynarka leżeć idealnie gładko. Dlatego lniany garnitur to coś zdecydowanie dla mnie.

01

Niejednokrotnie dzieliłem się tu swoimi rozterkami: jestem studentem, nie muszę chodzić w garniturze; więcej – wyglądałbym głupio ganiając tak na zajęcia każdego dnia. Jednocześnie strasznie lubię garnitury i chcę, chcę, chcę w nich chodzić. Usiłuję więc znaleźć sobie jakąś drogę pośrednią – garnitur, ale tak nieformalny, jak się da. Próbowałem w wersji na chłodniejsze dni z garniturem z burgundowej flaneli, efekt bardzo mi przypadł do gustu. Przy temperaturach przekraczających dwadzieścia kilka stopni sięgnąłem po inny klasycznie nieformalny materiał: len.

03

W odróżnieniu od tamtego flanelowego z SuitSupply, ten to raczej taniocha – kupiony jeszcze zimą w internetowym outlecie Mango. Odszyty jest słabo; materiał jest bardzo cienki i lekki. Jeśli wziąć pod uwagę fakt, że marynarka nie posiada dosłownie żadnej konstrukcji (pasek klejonki pod dziurkami na guziki nie liczy się jako konstrukcja), okaże się, że nie trzyma ona kształtu w żaden sposób. Żeby taka marynarka wyglądała dobrze, musi być dobrze dopasowana; ta była po wyjęciu z paczki zdecydowanie zbyt obszerna. Ale niska cena zniechęciła mnie do wydawania równowartości na poprawki, więc wytaliowałem marynarkę sam i skróciłem jej rękawy.

06

Nadal nie leży perfekcyjnie – rękawy są ciut przydługie (ale to się zmienia w ciągu noszenia – powstają zagniecenia w łokciu, podnoszące rękaw), kołnierz trochę odstaje, jak na mój gust jest zbyt szeroka w okolicach bioder (nie wiem, jak sobie z tym poradzić bez pogłębiania zaszewek przykrytych przez kieszenie, a na ich odprucie celem wprowadzenia poprawek się na razie nie zdecydowałem).

09

Ale część wad tego garnituru okazuje się z odpowiedniej perspektywy cechami wręcz pożądanymi. Cienki len? Gniecie się jak cholera i nie daje wyprasować? Świetnie! Dramatycznie zabiera mu to formalności.

Te zagniecenia, fałdy i dziwną, chropowatą fakturę lnu można kochać albo jej nie znosić. Nie trzeba się dużo nagłowić żeby zgadnąć, do której grupy ja należę – i nie potrafię się oprzeć urokowi wymiętej lnianej marynarki. Niesamowicie podoba mi się ta trójwymiarowa tekstura materiału, w której zmarszczki dodatkowo akcentuje mocne słońce.

Aspekty praktyczne są oczywiście nie do przecenienia – lekkie to wszystko jak piórko, każdy podmuch powietrza czuć na plecach.

11

Reszta zestawu to koszula z royal oxfordu i jedwabny knit – celem urozmaicenia nieco użytych faktur. Do tego zamszowe tassel loafers – strasznie lubię te buty: z jednej strony nieformalne (w końcu mokasyny, i to z zamszu), z drugiej ekstrawaganckie (bo to niepopularny u nas fason), co dobrze mi pasuje do samej idei odformalizowanego garnituru.

14

Koniakowa torba od Sartolane – mają do 31 maja darmową dostawę, może się skusicie na coś, jeśli nie torbę, to może portfel. Za sprawą programu afiliacyjnego, jeżeli trafiliście do ich sklepu z linka na tym blogu – i mnie coś skapnie.

13

Zestaw: Garnitur – H.E. by Mango // Koszula – Lambert // Pasek – Massimo Dutti // Poszetka i krawat – Bows-n-Ties // Buty – Partenope.pl // Torba – Sartolane.pl

Zdjęcia: Robert Purwin (Mr Faceless)

Zobacz też

33 komentarzy

  • Robert pisze:

    Czytałem swego czasu na blogu savoir vivre, że ogromnym faux pax podczas noszenia garnituru jest odsłanianie skóry między końcówką nogawki a końcówką cholewki buta.

    Warto się nad tym zastanowić, bo całość (no może za wyjątkiem butów:)) wygląda naprawdę świetnie.

    Chętnie bym podlinkował artykuł na ten temat ale niestety nie mam go nigdzie w zakładkach.

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Do garnituru w jakichkolwiek formalnych sytuacjach skarpetki są oczywiście zdecydowanie bardziej na miejscu. Tutaj, gdy staram się z garnituru zrobić strój codzienny i nieformalny, swobodnie sobie poczynam ze ścisłymi zasadami i część z nich świadomie ignoruję.

    • brasstronaut pisze:

      Zasaday zasadami ale we Włoszech co drugi gość w lnianym garniturze nie nosi skarpetek i śmiga tak do pracy swoją vespą.

    • Maciek pisze:

      Zasada ta chyba tyczy się noszenia skarpetek: bardzo nieelegancko wygląda to jeśli mamy za krótkie skarpetki i przy siadaniu (np. zakładając nogę na nogę) nogawka podnosi się tak, że pokazuje pas gołej skóry powyżej skarpetki. Jeśli wogóle nie nosimy skarpet to zasada o której mowa w ogóle nie ma miejsca.

    • JT pisze:

      Wszystko zależy od sytuacji, reszty stroju. Spacer młodej osoby po ulicy latem w lnianym garniturze nie jest okazją podczas której należy bezwzględnie stosować się do tej zasady.

  • franco pisze:

    A ja mam pytanie odnośnie trwałości lnianej marynarki i spodni. Jako, że jestem dość szeroki w barkach i mam mocno rozbudowane uda wszystkie spodnie i marynarki lniane rozchodzą się w szwach. Jedynym ratunkiem jest duża domieszka bawełny, ale nawet marynarka 50/50 (len/bawełna) się rozeszła. Wygląda to nieciekawie i grozi całkowitym rozdarciem. Jedynie w koszulach się z tym nie spotykam. Czy lniane ciuchy nie są dla mnie? Bardzo lubię je nosić, więc byłaby to dla mnie spora strata

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Może po prostu spróbuj rzeczy w większym rozmiarze, zostawiających trochę luzu, i dopasuj w pozostałych miejscach (długość rękawów, nogawek) u krawca.

    • franco pisze:

      Spróbuję. Ciekawe co powie krawiec na zwężanie spodni w pasie o 2-3 rozmiary

  • Arkadiusz pisze:

    Właśnie zamawiałem dwa tygodnie temu garnitur lniany z mango – niestety z Twojego były już tylko spodnie… – padło na kremowo beżową dwurzędową marynarkę i granatowe spodnie, zobaczymy jak się sprawdzi bo na razie jest u krawca. Koszula bawełniana za to świetna (jeszcze przed pierwszym praniem).

  • Arkadiusz pisze:

    ciekawostką było zamówienie dwóch rozmiarów S i XS – jak się później okazało, gdybym tak nie zrobił dostałbym zły rozmiar ponieważ były podmienione metki (!)

  • Janek pisze:

    Może nieco nie na temat – z czym da radę spasować ciemnoszarą kamizelkę w kratę księcia Walii? Ujdzie do granatowych spodni z cienkiej wełny czesankowej, bawełnianych chino (beż/jasnoszare takoż w kratę księcia Walii, ale overcheck niebieski), koszul granatowych i błękitnych w różne wzory? Celowo nie wymieniam marynarki – chciałbym móc założyć taką kamizelkę na koszulę i pozbyć się kolejnej warstwy.

    Pozdrawiam!

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Zależy od faktury tej wełny. Jeśli jest bardziej matowa, to do bawełnianych chino jak najbardziej (ale nie mieszałbym dwóch PoW, za dużo będzie). Jeśli z delikatnym połyskiem – do spodni z cienkiej garniturowej wełny prędzej. Koszule w zasadzie jakie chcesz, chociaż ja jestem orędownikiem jasnych (biała jest dobra na wszystko, a na prawie wszystko – błękitna).

  • Outdersen pisze:

    No to już wiem, kto mi go podkupił ; )
    Swoją drogą, bardzo fajnie to wyszło.

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Nie jestem wybitnie szczęśliwy z tego, jak ta marynarka leży – pewne mankamenty (nieszczęsny kołnierz) zauważyłem dopiero na zdjęciach. Ale generalnie nie jest źle, z samych zdjęć jestem bardzo zadowolony.

  • moi pisze:

    Pytanie o te loafersy: jak się sprawują? Jak z trwałością? Podzelowywać?

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Ja nie podzelowałem, ale można – natomiast szybko do wymiany poszły fleki, te fabryczne są strasznie cienkie. Poza tym są spoko – bardzo wygodne, chociaż kopyto jest wąskie.

  • Kłaczanga pisze:

    Kupiłem portfel za 149 zl. Mam nadzieje, ze faktycznie coś Ci skapnie.

  • Rasia pisze:

    Świetny jest ten lniany garnitur 😀

  • Piotr pisze:

    No dobrze, a zamiast lnu z jakiego materiału jeszcze Pan poleca garnitur? na lato i aby nie był pognieciony.

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Mniej się będą miąć, a będą dobre na ciepłe dni, wełny o otwartym splocie (np. fresco), ale ciężko to dostać w sklepowej sprzedaży.

  • Tomasz pisze:

    Znowu zdecydowałeś się na założenie krawata…

  • Jakub pisze:

    Witaj,

    W jakim stanie jest torba, po tym miesiącu ?

    Pozdrawiam

  • Tomasz pisze:

    Czy muchę oswoiłeś już na tyle,  żeby włączać ją do codziennego casualowego ubioru?

  • Tomasz pisze:

    Muszki do casualu ostatnio stały się modne…

  • Arek pisze:

    Czy któryś z Panów jest w stanie wypowiedzieć się na temat długości rękawów w marynarkach z Mango dla rozmiaru 50?

  • Blog Ozonee pisze:

    Przede wszystkim chyba patrzysz na ten garnitur zbyt krytycznym okiem! Oczywiście, że zawsze może być lepiej, ale naprawdę wygląda to całkiem nieźle : ) A już sama kolorystyka i wzór są dla mnie naprawdę genialne. Myślę, że Twoja stylizacja idealnie spisałaby się na okres sesji, jest doskonała dla każdego studenta zmierzającego na egzamin w dzień zbyt upalny, by założyć tradycyjną marynarkę. Tematowi egzaminacyjno-sesyjnego ubioru poświęciłem ostatnio wpis na swoim blogu. Mam nadzieję, że zajrzysz tam w wolnej chwili i podzielisz się swoją opinią. Pozdrawiam serdecznie : )

  • Kamil pisze:

    Świetna połączenie, jak patrzę na Twoje stylizacje to mam ochotę chodzić na co dzień w garniturach 😀

    Spotykasz się z jakimiś ciekawymi komentarzami na ulicy jak jesteś w takim garniturze? 😉

  • Natka pisze:

    Szymon, a z nieciekawymi się spotkałeś?